Wyobraźmy sobie scenariusz bardziej dramatyczny: nagły konflikt zbrojny, w którym nasze zasoby amunicji czy paliwa są ograniczone. Czy naprawdę możemy liczyć, że ktoś zza biurka w Brukseli powie nam: „Nie brońcie się, oszczędzajcie zasoby”? To brzmi absurdalnie, ale w praktyce takie myślenie wciąż krąży w korytarzach decyzyjnych. Odpowiedź nie leży w apelach biurokratów, ale w realnej polityce samodzielności – w której każdy kraj, w tym Polska, powinien mieć świadomość własnych możliwości obronnych, strategicznych zapasów i alternatywnych źródeł energii, zanim kryzys uderzy z pełną mocą. To kwestia przetrwania, nie politycznej poprawności. Wykorzystano dramatyczną sytuację geopolityczną, aby w głowach Europejczyków przestawić priorytety: mniej latamy, mniej podróżujemy, oszczędzamy energię – a tymczasem urzędnicy w Brukseli swobodnie przemieszczają się po świecie, a ich stoły uginają się od schabowych. W Niemczech czy Hiszpanii ludzie już odczuwają skutki tych założeń – obniżone temperatury w mieszkaniach, wymóg oszczędzania prądu, inwestycje w fotowoltaikę i wiatraki. Jeśli sytuacja się utrwali, Europa może stanąć w obliczu poważnych problemów z dostawami energii. Prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/337092,krotkowzrocznosc-unii.html






