
Kryzys
wiary, jak zauważył ks. bp Włodarczyk, jest poważnym znakiem czasu, który
warto przekuć w znak nadziei. Nadzieja nie jest jednak sprawą taniego
optymizmu, temperamentu czy pogody ducha. Chrześcijanie nadzieję noszą
w sobie. Europa gwałtownie się starzeje, rodzi się mało dzieci, widać też
rozpad więzi rodzinnych i społecznych, w wielu miejscach oziębienie,
„wystudzenie” wiary i religijności. Wielu ludzi po prostu nie widzi sensu
życia – stwierdził. Nie chodzi o nadzieję rozumianą tylko jako optymizm,
satysfakcję, dobrostan, dobrobyt, samorealizację, pozytywne myślenie, liczenie
na łut szczęścia, choć to jest potrzebne i wartościowe. – Jednak to
zdecydowanie za mało. Potrzebujemy większej nadziei. Jeśli nie mamy tej na
zbawienie i na życie wieczne, a to właśnie daje Chrystus, to nasze życie jest
zawieszone w próżni, po prostu nie ma kierunku. „Nie ma co się czarować:
jesteśmy jakby na wojnie”. – Mam na myśli tę kulturową i cywilizacyjną, na
której ścierają się postawy i systemy wartości. Kiedy bronimy życia od poczęcia
do naturalnej śmierci - nienawidzą nas, atakują, blokują w Internecie. Kiedy
nagłaśniamy historie ludzi nawróconych na wiarę w Jezusa – nazywają to
propagandą. Posiadanie i wyznawanie własnych poglądów: konserwatywnych,
katolickich – nazywane jest coraz częściej mową nienawiści. Tolerancja
obowiązuje nas, ale nie obowiązuje reszty świata – mówił. Bp Krzysztof
Włodarczyk podkreślił, że za cel ataku, hejtu, wyśmiewania wybiera się zawsze
osoby wyraziste, bezkompromisowe w kierowaniu się etosem Ewangelii w życiu
osobistym, zawodowym czy publicznym. Z niesłabnącą cierpliwością musimy
przebijać się z przesłaniem Ewangelii do świata - zarówno tego realnego, jak i
tego wirtualnego. Nie stać nas, wierzących, na bierność, na nicnierobienie, bo
wiara zawsze wymaga działania. Tylko odwagą płynącą z mocnej wiary można
zneutralizować nienawiść, która panicznie boi się ludzi dzielnych,
współczesnych proroków. Prorok to ktoś, kto jednoczy w sobie dwa
elementy. Po pierwsze, bliskość Boga, a drugą cechą jest znajomość ludzkich
spraw, świata, w którym ma prorokować. Nie jest po to, by się przypodobać
tym, do których jest posłany, ale głosić to, co Bóg chce – mówił.
Artykuł opublikowany na stronie:
https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/330989,bez-nadziei-na-zbawienie-nasze-zycie-zawieszone-jest-w-prozni.html