Historycy, pisząc za sto lat podręczniki historii Europy, będą się spierać, czy koniec epoki postępu (lub ściślej: wiary w świeckie zbawienie) nastąpił w 2015, 2020 czy w 2022 roku. Rok 2015 – rok kryzysu migracyjnego. Wtedy Europejczycy uświadomili sobie między innymi to, że dobrobyt może być przyczyną ich dyskomfortu. Przecież dobrobyt jest tym, co sprawia, że Oni mogą tu przyjść i… Rok 2020 – rok pandemii. Wtedy Europejczycy uświadomili sobie między innymi to, że nauka nie jest w stanie natychmiastowo uwolnić ich od wirusa, który zagraża życiu i zdrowiu. Opanowanie pandemii wymaga czasu, dyscypliny i (łatwego do publicznego podważania) zaufania do elit polityki i medycyny. Rok 2022 – rok początku pełnoskalowej wojny Rosji przeciw Ukrainie. Wtedy Europejczycy uświadomili sobie między innymi to, że ich międzynarodowe systemy bezpieczeństwa są bardzo cienkie. Systemy te bowiem – tak jak i systemy polityczne, których były emanacją – nie potrafiły ani zapobiec wojnie ani ją zatrzymać. Tak oto skończył się wiek XX – wiek postępu. Czy po nim przyjdą jacyś Oni i co zrobią? Czy nadejdzie nowa zaraza lub jakaś inna katastrofa (katastrofa ekologiczna?), z którą trzeba się zmierzyć? Czy wojna przesunie się do Europy? – Oto „spanikowana świadomość schyłku postępu”. Prof. Jacek Wojtysiak. GN 26.03.26





