sobota, 10 października 2026

W Unii nie ma sentymentów

 


Nie oszukujmy się – są kraje Europy Zachodniej, które na systemie EU ETS realnie zarabiają i nie mają najmniejszego interesu w jego głębokiej przebudowie. W takiej konfiguracji politycznej trudno oczekiwać, że nagle pojawi się wola, by ten mechanizm rozbroić albo przynajmniej istotnie złagodzić jego skutki dla słabszych gospodarek. Układ sił w Unii nie jest równy. Możemy opowiadać o partnerstwie, solidarności, wspólnocie interesów – to dobrze brzmi i ładnie wygląda w dokumentach, ale w praktyce znaczenie poszczególnych państw jest różne. Kraje takie jak Holandia czy Niemcy mają znacznie większą siłę oddziaływania niż państwa naszego regionu. I to przekłada się bezpośrednio na decyzje. Można temu zaprzeczać, ale fakty są dość twarde: nie jesteśmy w tej układance równorzędnym graczem.  Polityka międzynarodowa nie działa na zasadzie tabel rankingowych, tylko twardej gry interesów.  Złudzenie, że sam wzrost gospodarczy automatycznie przekłada się na wpływy, jest jednym z największych błędów, jakie można popełnić. W Unii nie ma sentymentów ani wdzięczności. Jest konkurencja, często bezwzględna, i każdy pilnuje przede wszystkim własnego interesu. Nie łudźmy się, że ktoś w Brukseli czy w największych stolicach Europy ma strategiczny cel w postaci wzmacniania Polski. Jest dokładnie odwrotnie. Silna, niezależna gospodarczo Polska to dla wielu graczy kłopot, a nie wartość. Trzeba też jasno powiedzieć: Unia Europejska nie jest wspólnotą altruizmu. To przestrzeń rywalizacji, w której ścierają się interesy narodowe, często bardzo twardo. Nie widziałabym w tym nic złego, gdyby polski Prezydent albo premier powiedział przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, że jeśli nie zmieni swojego podejścia do nas, do dumnego Narodu w sercu Europy, to my tak po prostu poszukamy swojej drogi poza UE. Nie, oni nas nie wyrzucą, to my wyjdziemy, bo nie da się już dużej trwać w tym towarzystwie. Taki powinien być przekaz. Krystyna Szyszko
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/336890,w-unii-nie-ma-sentymentow.html

czwartek, 8 października 2026

Nie wszystkie religie mają taką samą wartość

 


Ksiądz kard. Sarah przyznaje, że poważnym problemem jest dziś synkretyzm, przestrzegał już przed nim Benedykt XVI. Dziś bowiem twierdzi się, że wszystkie religie mają taką samą wartość. Nieważne, czy jesteś muzułmaninem, buddystą, chrześcijaninem. „A to nieprawda – wyjaśnia ks. kard. Sarah. – My szanujemy, oczywiście, religie niechrześcijańskie, bo wszystkie są przejawem dążenia człowieka, który chce dosięgnąć Tajemnicy, są jakąś ludzką niezdarną próbą powiedzenia czegoś na temat Boga. I jest to bardzo szlachetne dążenie i godne uznania. Jednakże chrześcijaństwo nie jest ludzką próbą dosięgnięcia tajemnicy, jest głoszeniem tego, że to Bóg dotarł do człowieka, przyszedł do niego, a człowiek ma odpowiedzieć na to objawienie Boga” – zauważa afrykański kardynał. Podkreśla, że synkretyzm jest przeszkodą w głoszeniu tej historycznej rzeczywistości, faktu, że to Bóg przyszedł do nas, nam się objawił. Grzech pierworodny polega na tym, że sami chcemy stać się bogami. Ale co innego, kiedy pozwalam Bogu, by mnie przemienił, kiedy upodabniam się do Chrystusa. Wtedy Bóg rzeczywiście kształtuje nas na swój obraz i podobieństwo. Natomiast synkretyzm, zrównanie wszystkich religii jest odejściem od tej rzeczywistości, od Wcielenia” – dodaje ks. kard. Sarah.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/336924,afrykanie-chca-by-papiez-mowil-im-o-bogu.html

niedziela, 4 października 2026

Rozum czy emocje

 


Stwierdzenie, że było dużo radości, dużo klaskania, że poczułem się super na tym spotkaniu, to nie jest miara jakości spotkania z Bogiem – podkreśla duchowny. Wskazuje na dzwonek alarmowy, który powinien zadźwięczeć szczególnie w głowach odpowiedzialnych za wspólnoty. – Spotkanie modlitewne, gdzie byłoby tylko uwielbienie, a nie byłoby słowa Bożego, czyli pokarmu dla serca i dla rozumu, to nie jest dobre spotkanie. Jeśli nie ma słowa Bożego, na przykład podczas konferencji, nie ma jego medytacji, słuchania, rozeznawania, co Bóg chce mi powiedzieć nie przez emocje, ale przez swoje słowo, to znaczy, że coś należy zmienić. Jak woda potrzebuje naczynia, tak nasze emocje potrzebują naczynia, którym są serce i rozum – zauważa ks. Sławomir Płusa. – Natomiast nie należy przegiąć w drugą stronę i powiedzieć, że emocje w modlitwie są złe. To byłoby odrzucenie daru Bożego, bo Duch Święty komunikuje się z nami także przez emocje – zaznacza. Dzisiaj ludzie wychodzą coraz mocniej poranieni z relacji rodzinnych – rozpady małżeństw i tak dalej. I właśnie przez emocje Bóg chce dotrzeć do ich serca i powiedzieć: „Kocham cię, jesteś moim dzieckiem”. Jak to przekazać bez emocji? – pyta retorycznie. Emocje podkreślają wagę przeżycia i sprawiają, że przekazywane treści głębiej zapadają w pamięć i świadomość. Także modlitwa, której towarzyszą emocje, głębiej dotyka serca. Rozum jest mocno poddawany działaniu emocji. Chodzi o to, żeby to zintegrować, połączyć. GN 30.05.26

piątek, 2 października 2026

Wziąć Maryję do siebie

 


Wziąć Maryję do siebie to po pierwsze bronić: wiary, małżeństwa, rodziny, dzieci. A po drugie – uczyć się od Maryi postawy oddania i zawierzenia – podkreśla abp Andrzej Przybylski. U podstaw globalnego kryzysu jest fundamentalny kryzys rodziny. Za mało robimy, by odbudowywać życie rodzinne i odpowiedzialnie się nim zajmować – zaznacza. Przeszliśmy od słowa „więzi” do słowa „związki”. Więzi są trwałe, odpowiedzialne, na dobre i na złe. Dopiero na nich można budować małżeństwo, rodzinę i dom. Tymczasem dziś często rozbija się więzi, proponując rozwiązania bardziej luźne niż trwałe – mówi. Największą karierą mężczyzny, którą mają do zrobienia, jest troska o dom i małżeństwo – podkreśla.  Nie zbudujemy nic stabilnego bez więzi społecznych i relacji. Widzimy dziś, jak bardzo jesteśmy podzieleni – zauważa. Można mieć dobry materiał do budowy domu, ale trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie: według jakiego projektu chcemy ten dom budować? – pyta arcybiskup. Jego zdaniem fundamentem powinno pozostać małżeństwo rozumiane jako trwała więź kobiety i mężczyzny, otwarta na życie i zakorzeniona w odpowiedzialności. Abp Andrzej Przybylski przed pielgrzymką mężczyzn do Piekar. GN 30.05.26

środa, 30 września 2026

Orędzie, 25 września 2026

 


„Drogie dzieci! Niech ten czas będzie czasem modlitwy o pokój. Wzywam was, abyście w waszych rodzinach odnowili modlitwę różańcową w moich intencjach, abym mogła pomnożyć wasze modlitwy i wstawać się za wami u Najwyższego, aby wysłuchał waszych modlitw i by dał wam pokój. Dziatki moje, jestem z wami i jak nigdy [dotąd] modlę się za was i z wami. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”

poniedziałek, 28 września 2026

Przepraszam że moje pokolenie nie zrobiło „do kończ” porządku w Polsce

 


A jak jest teraz? Mówią, że nienajgorzej. Ja myślę inaczej. Widzę, co się dzieje z naszą edukacją, sądownictwem, z rolnictwem, z klasą polityczną, z podziałami między Polakami. Zdaję sobie sprawę, że część ma dobre zarobki, wielu żyje pod dostatkiem, ale czy w życiu chodzi tylko o grubość portfela? My walczyliśmy w Solidarności Walczącej o coś więcej. Jeśli odrzucimy wartości chrześcijańskie, jeśli odwrócimy się od Boga, będzie nam w Polsce bardzo ciężko. Głęboko wierze, że Opatrzność Boża jest nam bardzo potrzebna. Ona pozwoliła przetrwać na dalekiej Syberii mojej mamie. Choć popełniałam błędy, sumienie chrześcijańskie pozwalało mi wracać na właściwe tory. Dlatego wiem, jak cenne okazuje się jego stałe kształtowanie i formowanie. I to chciałabym położyć na sercu dziś młodym ludziom. Hanna Łukowska-Karniej. GN 30.05.26

niedziela, 27 września 2026

„Bóg stworzył mężczyznę i niewiastę”

 


Fiński Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie byłej minister spraw wewnętrznych Päivi Räsänen, dotyczącej publikacji sprzed kilkunastu lat. Sprawa dotyczyła m.in. książki „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”, wydanej w 2004 roku. 26 marca sąd ten, stosunkiem głosów 3 do 2, uznał, że publikacja zawiera treści, które mogą zostać uznane za obraźliwe wobec osób o orientacji homoseksualnej. Na mocy wyroku Päivi Räsänen została ukarana grzywną w wysokości 1800 euro, natomiast bp Juhana Pohjola – 1100 euro. Dodatkowo grzywnę nałożono na Fińską Fundację Lutra, która wydała książkę. Sąd zobowiązał również do usunięcia fragmentów publikacji uznanych za niezgodne z obowiązującym prawem z wersji dostępnych w internecie. GN 28.03.26