Najważniejszym argumentem za zmartwychwstaniem jest świadectwo uczniów, którzy spotkali Jezusa żywego po Jego śmierci. Tak twierdzą z całym przekonaniem. Są gotowi za to cierpieć i umierać. Głoszą coś, co było ich udziałem. Najstarszy historycznie zapis takiego świadectwa znajdujemy u św. Pawła Apostoła w Pierwszym Liście do Koryntian. Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi” (15,3-8). List Pawła powstał w połowie lat 50. I wieku, czyli wcześniej niż Ewangelie. Paweł podkreśla, że jego wiara opiera się na przekazie faktu, który może potwierdzić 500 świadków. Opór apostoła Tomasza wskazuje, że droga do uznania prawdy o zmartwychwstaniu prowadzi przez wątpliwości, przez szukanie dowodów i wysiłek rozumu. Gdyby zmartwychwstanie było wymysłem, czy świadkowie pisaliby o tych trudnościach? W zakończeniu Ewangelii Marka czytamy, że Jezus ukazawszy się Jedenastu, „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego” (16,14). Pisma Nowego Testamentu poświadczają także to, że nastąpiła radykalna przemiana uczniów. Tuż po śmierci Jezusa są przestraszeni, rozproszeni, ukrywają się. Piotr zawiódł jako lider. Judasz okazał się zdrajcą i popadł w rozpacz. Niedługo później zaczynają publicznie głosić, że Jezus żyje i są gotowi cierpieć za tę prawdę. Co spowodowało taką gwałtowną zmianę? Trudno ją wyjaśnić siłą idei czy wspomnień o Jezusie. „A myśmy się spodziewali…” – te słowa uczniów idących do Emaus dobrze wyrażają stan ducha wspólnoty Jezusowej. To głos zawiedzionej wiary. A jednak niewiele dni później widzimy tę wspólnotę w zgoła innej formie. W Jerozolimie publicznie głoszą Jezusa jako Mesjasza. Następuje eksplozja misyjna Kościoła. Powstaje pytanie, co mogło doprowadzić do tak radykalnej zmiany tchórzy i zdrajców we wspólnotę odważnych świadków głoszących imię Chrystusa jako jedyną drogę do zbawienia. ks Tomasz Jaklewicz. GN 14/26
voyager
życie społeczne, wiera, polityka, wydarzenia, opinie, komentarze,
sobota, 18 kwietnia 2026
Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? - Cz.2
Najważniejszym argumentem za zmartwychwstaniem jest świadectwo uczniów, którzy spotkali Jezusa żywego po Jego śmierci. Tak twierdzą z całym przekonaniem. Są gotowi za to cierpieć i umierać. Głoszą coś, co było ich udziałem. Najstarszy historycznie zapis takiego świadectwa znajdujemy u św. Pawła Apostoła w Pierwszym Liście do Koryntian. Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi” (15,3-8). List Pawła powstał w połowie lat 50. I wieku, czyli wcześniej niż Ewangelie. Paweł podkreśla, że jego wiara opiera się na przekazie faktu, który może potwierdzić 500 świadków. Opór apostoła Tomasza wskazuje, że droga do uznania prawdy o zmartwychwstaniu prowadzi przez wątpliwości, przez szukanie dowodów i wysiłek rozumu. Gdyby zmartwychwstanie było wymysłem, czy świadkowie pisaliby o tych trudnościach? W zakończeniu Ewangelii Marka czytamy, że Jezus ukazawszy się Jedenastu, „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego” (16,14). Pisma Nowego Testamentu poświadczają także to, że nastąpiła radykalna przemiana uczniów. Tuż po śmierci Jezusa są przestraszeni, rozproszeni, ukrywają się. Piotr zawiódł jako lider. Judasz okazał się zdrajcą i popadł w rozpacz. Niedługo później zaczynają publicznie głosić, że Jezus żyje i są gotowi cierpieć za tę prawdę. Co spowodowało taką gwałtowną zmianę? Trudno ją wyjaśnić siłą idei czy wspomnień o Jezusie. „A myśmy się spodziewali…” – te słowa uczniów idących do Emaus dobrze wyrażają stan ducha wspólnoty Jezusowej. To głos zawiedzionej wiary. A jednak niewiele dni później widzimy tę wspólnotę w zgoła innej formie. W Jerozolimie publicznie głoszą Jezusa jako Mesjasza. Następuje eksplozja misyjna Kościoła. Powstaje pytanie, co mogło doprowadzić do tak radykalnej zmiany tchórzy i zdrajców we wspólnotę odważnych świadków głoszących imię Chrystusa jako jedyną drogę do zbawienia. ks Tomasz Jaklewicz. GN 14/26
piątek, 17 kwietnia 2026
Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? - cz.1
„Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę” – słowa apostoła Tomasza brzmią współcześnie. W świecie sceptycyzmu i „wiary” w naukę prawda o zmartwychwstaniu Jezusa jest trudna do przyjęcia. Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? Nauczyciel z Nazaretu został osądzony i skazany na ukrzyżowanie. Nie był postacią anonimową. Po trzech latach działalności, nauczania, cudów – wieść o Nim, także o Jego sporze z żydowskimi elitami, musiała być powszechna. Wyrok został wykonany publicznie i działo się to albo w dniu żydowskiej Paschy, albo w przededniu. Jerozolima była wtedy pełna ludzi, więc Jego śmierć dokonała się na oczach tłumów. Fakt śmierci potwierdzają również źródła pozachrześcijańskie, między innymi Tacyt. Słynny rzymski historyk pogardliwie wyrażający się o chrześcijanach wspomina w „Rocznikach” (ok. 116 r.), że Jezus został stracony przez prokuratora Poncjusza Piłata w Judei za panowania Tyberiusza. Daje do myślenia także to, że w IV wieku rzymski, podrzędny urzędnik Piłat trafił do wyznania wiary Kościoła jako postać, która uwiarygodnia fakt skazania na śmierć Jezusa. Ks Tomasz Jaklewicz GN 14/26
Czy przestaliśmy widzieć dobro?
Gnębi mnie myśl, jak wielką siłę przyciągania ma zło i jak bezsilna wydaje się prawda. Zło przyciąga uwagę. I ciągnie w dół. Do skupienia uwagi na czymś, co oburza nas jako złe, namawia nas cała „kultura” negatywnych emocji. Nie tworzą jej, ale ją wspierają intensywnie media odspołeczniające (tzw. social media), jak również wielkie telewizje i portale dezinformacyjne, które budują swoją „klikalność” na takich właśnie emocjach: oburzeniu, wściekłości, pogardzie (wobec innych) i poczuciu własnej wyższości. Zło trzeba piętnować. Co jednak się z nami dzieje (i ze światem), kiedy przestajemy widzieć dobro, pochłonięci wypatrywaniem przejawów zła i ich piętnowaniem? Kiedy przestajemy czuć wdzięczność za dobro i oddajemy się wyłącznie gniewowi na tych, co zło czynią? Najpotężniejsze media, filmy, seriale, tiktokowe wzorce podsuwają tę myśl: zło wygrywa. Pogódź się z tym. To jest realizm. Czy to jest realizm Wielkanocy? Zwycięstwo Dobra, które budzi wdzięczność i nadzieję, pozwala nam wygrzebać się z dziury kłamstwa i zwątpienia. Prof. Andrzej Nowak, GN 14/26
wtorek, 14 kwietnia 2026
Atak bezpośrednio na Polskę
– Atak na Muzeum „Pamięć i Tożsamość” pokazuje nam w sposób bardzo dramatyczny sytuację naszego społeczeństwa. Pokazuje erozję zła, która dotknęła nasze społeczeństwo i dlatego jest to proces, który musi nie tylko bulwersować, ale i bardzo dogłębnie boleć, bo to jest rana, która niszczy tkankę, żywą substancję naszego Narodu. Jeżeli jakieś struktury polityczne atakują Muzeum „Pamięć i Tożsamość”, to nie dajmy się zwieść, to jest atak bezpośrednio na Polskę – mówił ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, filozof, teolog, etyk. takich instytucji, które są współtworzone i współprowadzone przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i jakiś podmiot zewnętrzny jest w Polsce około 160, więc Muzeum „Pamięć i Tożsamość” nie jest tu żadnym ewenementem. Pytanie, dlaczego właśnie to muzeum stoi na celowniku działań obecnego rządu i ministerstwa.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/329986,atak-bezposrednio-na-polske.html
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
Jak podejmować decyzje?
Ważne jest, żebyśmy, podejmując decyzje, brali pod uwagę nie tylko nasze ludzkie doświadczenie, umiejętności, wiedzę czy podpowiedzi ważnych dla nas osób, autorytetów, ale także żebyśmy dokonywali rozeznania poprzez modlitwę, stanięcie w Bożej obecności. Wydaje mi się, że w naszym pędzącym świecie jakoś brakuje tej duchowej przestrzeni przy podejmowaniu decyzji – także wśród ludzi wierzących. GN 25.03.25
piątek, 10 kwietnia 2026
Potrzebna teraz w Polsce
Ikona Matki Bożej przemierzająca świat w ramach peregrynacji „Od Oceanu do Oceanu” powróciła do Polski. Można pomodlić się przy niej w kaplicy Domu Pamięci Kardynała Wyszyńskiego, który prowadzą członkinie Instytutu Prymasowskiego, znajdującego się przy ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego 12 w Częstochowie. Ikona wróciła do miejsca, z którego wyruszała w „podróż życia”, jak się okazało trwającą 13 lat! Stanisława (Stenia) Nowicka, jedna z najbliższych współpracownic bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, świadek jego życia, przypomniała słowa Prymasa Tysiąclecia. Przepowiedział, że Maryja w jasnogórskiej ikonie przemierzy świat.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/329994,potrzebna-teraz-w-polsce.html
środa, 8 kwietnia 2026
Czerwony okupant
Rodzimi zdrajcy komunistyczni nigdy nie zdołaliby złamać oporu polskiego społeczeństwa bez pomocy wojsk sowieckich. Starsi Czytelnicy doskonale pamiętają PRL-owską propagandę „utrwalania władzy ludowej”. Obraz przez nią kreowany ukazywał funkcjonariuszy UB i MO wspieranych przez ludność chłopską w walce przeciwko „faszystowskim, reakcyjnym bandom”. Narodowa trauma i niechęć do Sowietów była na polskiej prowincji. Katownie bezpieki - Tu ginęli Niezłomni
Pełna treść artykułu dostępna na stronie:
https://wp.naszdziennik.pl/2025-11-21/397262,czerwony-okupant.html
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






