poniedziałek, 20 lipca 2026

Z czego rodzi się wiara?

 


Ludzie mówią różne rzeczy, mają swoje pokręcone historie, ich opowieści niosą ziarna prawdy i mądrości, ale także sporą dawkę głupoty, błędów, negatywnych emocji, krzywd, frustracji itd. OK, ludzie muszą się wygadać. Ale to zaledwie początek, a nie klucz do całości. Konieczne jest porządkowanie tego chaosu, oddzielenie ziarna od plew. „I zaczynając od Mojżesza, przez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego”. W słowie Bożym jest odpowiedź, my sami bywamy zamknięci na prawdę, uwięzieni w naszych schematach, zatruci ideologiami, a serca zimne jak lód. „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi…” – ewangelista pisze, że Go przymusili. Warto rozważyć ten czasownik. Uczniowie zrozumieli i odczuli głęboko, że potrzebują tego Nieznajomego, że bez Niego nie poradzą sobie ze swoją samotnością, głupotą, pustką. Bóg chce, żebyśmy Go pragnęli. Wtedy przychodzi. Królestwo Boże zdobywają gwałtownicy. Trzeba zaprosić Jezusa nie grzecznościowo na niedzielną kawkę. Ale zaprosić z taką siłą, przepraszam za śmiałe porównanie, jak się zaprasza kochanka(ę). To jest ten rodzaj przymusu. I nie o pożądanie tu chodzi, ale o siłę miłości, o żar serca. Bez Ciebie, Panie, nie dam rady. Potrzebuję Twojej obecności.. Poznali Go po łamaniu chleba. To symbol Eucharystii. Ona otwiera oczy, zapala serce. Św. Jan Paweł II pisał: „Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia”. Współbrzmi to z wezwaniem św. Piotra: „Zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa”. Jak bardzo jesteśmy cenni w oczach Boga! Ks. Tomasz Jaklewicz, GN 20.04.26

Dobro wspólne to nie dobro jednej partii

 


Przywódcy naszego państwa zapomnieli, że rządzić znaczy przewidywać, choć najpierw zapomnieli, że są przywódcami państwa, odpowiedzialnymi za przyszłe pokolenia Polaków. Zamiast przywództwa narodowego mamy więc „klasę polityczną”, toczącą ze sobą nieustające propagandowe kłótnie o władzę. Uczestnicy tych bojów nie myślą, że ich wzajemne ataki systematycznie, niczym brudny ściek, podmywają sam autorytet Rzeczypospolitej. Najwyraźniej państwo ma dla nich wartość o tyle, o ile sami nim rządzą. Na tym polega dramat (sub)kulturowego zwycięstwa postkomunizmu. Przyszłość, która dla owej „klasy” się liczy – to przede wszystkim najbliższe wybory. Dla ogromnej części społeczeństwa wystarczającą gwarancją dobra wspólnego jest niedopuszczenie do władzy nielubianej partii. Najważniejsza staje się więc nie organizacja opinii publicznej wokół konkretnych postulatów polityki polskiej, ale – walka z innymi Polakami. Dobro wspólne narodu po prostu identyfikują z partią. dobro wspólne narodu po prostu identyfikują z partią. Tymczasem żeby zrealizować  dobro wspólne trzeba obrawszy właściwe cele – znaleźć odpowiednie środki ich realizacji. A przywódcy muszą – w poważnej debacie – proponować społeczeństwu opcje. Marek Jurek GN 48/25

piątek, 17 lipca 2026

Żyjemy w cyfrowej bańce

 


Jeszcze nigdy w historii ludzie nie mieli dostępu do tak ogromnej ilości informacji – i jednocześnie tak niewielu różnorodnych perspektyw. Paradoks epoki cyfrowej polega na tym, że żyjąc w oceanie treści, dryfujemy w małych, wygodnych zatoczkach, z których rzadko kiedy wypływamy dalej. W Polsce widać to szczególnie wyraźnie: społeczeństwo coraz bardziej przypomina mozaikę oddzielnych plemion, a każde z nich odbiera świat przez inny filtr. A gdzieś w tle działają algorytmy – niewidzialni architekci naszych codziennych wyborów. Jedynym celem algorytmu jest zatrzymać nas jak najdłużej. Dlatego podsuwa treści podobne do tych, które już wcześniej polubiliśmy, obejrzeliśmy, komentowaliśmy. Każdy dostaje swoją własną rzeczywistość – pozornie obiektywną, w istocie szytą na miarę. Najboleśniej widać to w rodzinach. Ojciec ogląda jeden kanał na YouTube, syna karmi inny algorytm, matce pojawiają się powiadomienia o czymś jeszcze innym. Wszyscy żyją pod jednym dachem, ale w trzech różnych opowieściach o Polsce, świecie, dobru i zagrożeniach. Nic więc dziwnego, że przy wspólnym stole pojawia się napięcie. Każdy jest przekonany, że „wszyscy” w internecie podzielają jego zdanie, nie wiedząc, że ci „wszyscy” to starannie dobrana grupa eksperymentu, którego nieświadomie jesteśmy częścią.

czwartek, 16 lipca 2026

Forsowanie szkodnictwa

 


Choć przedmiot edukacja zdrowotna poniósł druzgocącą klęskę, MEN, zamiast wycofać się ze źle przyjętego przez rodziców przedmiotu, oskarża obrońców dzieci o „dezinformowanie” i zapowiada, że edukacja zdrowotna… może być obowiązkowa. Instytut Ordo Iuris ostrzega, że tym zapowiedziom towarzyszy nowa ustawa. „Cel ustawy REFORMA26 – KOMPAS JUTRA jest jasny – poddać szkoły narastającej kontroli ideologicznej i uczynić z nich (także ze szkół katolickich, społecznych czy prywatnych) fabryki zradykalizowanej młodzieży” – alarmują prawnicy. Wskazują, że rząd na drodze do tego celu nie cofa się przed dalszymi ograniczeniami programu nauczania i usuwaniem treści patriotycznych. Tożsamość polska i chrześcijańska mają w szkole Nowackiej ustąpić miejsca tożsamości unijnej. Miejmy nadzieję, że to się rządowi uda tak, jak wszystko do tej pory. Franciszek Kucharczak, GN 27.11.25

wtorek, 14 lipca 2026

„Chciejstwo” wiernych


Z „Wyborczej”: „Biskupi obawiają się ich pomysłów. Pierwsza taka grupa w historii Kościoła w Polsce”. Chodzi o postulaty Kongresu Katoliczek i Katolików. Grupa ta ma więcej wspólnego z historią „Gazety Wyborczej” i KOD niż z Kościołem. Świadczą o tym choćby postulaty tej organizacji, które podobno „przyprawiają biskupów o ból głowy”. Otóż ci ludzie „chcą wyświęcać kobiety na księży, wybierać proboszczów w głosowaniach, krytykują episkopat za uwikłanie polityczne”. Dalej czytam: „Wierni chcą wpływać na decyzje episkopatu, pracować w kuriach, przejmować część władzy w parafiach, rozpocząć dyskusję o święceniu kobiet na księży, błogosławić pary jednopłciowe przed ołtarzem, radykalnie rozdzielić Kościół od polityków, a także skupić całą uwagę księży i biskupów na pomocy ubogim”. No proszę: „Wierni chcą”. Jacy wierni? Wszyscy katolicy chcą uroczystego błogosławienia par jednopłciowych? Wszyscy chcą, żeby duchowni skupiali się wyłącznie na pracy charytatywnej? Nawet gdyby wszyscy tego chcieli, to co z tego, skoro Pan Bóg widzi to inaczej? Pan Jezus nie wysyła swoich wiernych do wyłącznego zajmowania się ubogimi, ale do czynienia uczniów ze wszystkich narodów. Ci, którzy przyjmą Dobrą Nowinę, zajmą się ludzkimi biedami, bo w pakiecie z nawróceniem jest miłość bliźniego – ale priorytetem jest ewangelizacja. Pan Jezus nie powiedział Piotrowi: „Daję ci klucze królestwa, ale o ich użyciu zdecydują procedury demokratyczne”. Nie dał też zapasowych kluczy ludziom, którym się władza Piotra nie spodoba. A tym bardziej wytrychów. Franciszek Kucharczak, GN 27.11.25


niedziela, 12 lipca 2026

Spór o fundamenty

 


Mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch postaw: z jednej strony są ludzie kierujący się sumieniem, wiernością określonym wartościom i życiową konsekwencją, z drugiej ci, którzy funkcjonują w logice kalkulacji, układów i bieżącego interesu. Tych dwóch światów nie da się pogodzić, bo one opierają się na zupełnie innych fundamentach. Dziś obserwujemy próbę podważania autorytetów, deprecjonowania dorobku, a czasem wręcz „rozliczania” tych, którzy pozostali wierni swoim przekonaniom. Stanisław Fudakowski
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/336655,spor-o-fundamenty.html

 

środa, 8 lipca 2026

Prawda o „edukacji zdrowotnej”

 


MEN odsłania karty w sprawie demoralizującego przedmiotu. Ośrodek Rozwoju Edukacji zorganizował ideologiczne szkolenie dla nauczycieli „edukacji zdrowotnej”. W zaproszeniu czytamy, że jego celem jest m.in. poszerzenie wiedzy uczestników na temat „tożsamości płciowej i różnorodności płciowej”, rozwinięcie umiejętności rozpoznawania potrzeb „uczniów transpłciowych i niebinarnych” oraz planowanie adekwatnych form ich wsparcia. Znalazł się tam punkt o tym, jak wygląda proces tzw. tranzycji w Polsce. Nauczyciele byli też instruowani, „jak mówić do transpłciowych nastolatków”.   Drodzy Czytelnicy, ideologiczne szkolenia, w których uczestniczą nauczyciele, wychowawcy, psychologowie w szkole w ramach programu „edukacji zdrowotnej”, służą podważaniu wartości chrześcijańskich, rodzinnych, w których wychowywane są polskie dzieci. Młodzi ludzie przez pseudoedukację będą zmuszane do różnorakich zachowań, zwłaszcza w sferze płciowości.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/330136,prawda-o-edukacji-zdrowotnej.html