wtorek, 28 kwietnia 2026

Świat potępia niedopuszczalne słowa Trumpa o papieżu Leonie XIV

 


Przedstawiciele episkopatów całego świata, politycy, reprezentanci świata kultury i nauki oraz organizacji pomocowych niosących wsparcie w najbardziej zapalnych regionach naszego globu jednogłośnie potępili niedopuszczalne słowa prezydenta Trumpa o Leonie XIV i wyrazili solidarność z papieżem. Papież nie jest przeciwnikiem politycznym, lecz Następcą Piotra, powołanym do służby Ewangelii, prawdzie i pokojowi” – stwierdza prezydium Konferencji Episkopatu Włoch, które w oświadczeniu wyraża „ubolewanie z powodu słów skierowanych w ostatnich godzinach do Leona XIV przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa”. Biskupi poszczególnych włoskich diecezji wezwali wiernych do modlitwy za papieża i jego posługę dla Kościoła i świata. „Kościół katolicki w Turcji zawsze będzie stał u boku Następcy Piotra, zabierając głos zgodnie z nauką Ewangelii na rzecz pokoju, sprawiedliwości i poszanowania godności każdej osoby” – napisał przewodniczący episkopatu Turcji, wyrażając w imieniu całego tamtejszego Kościoła „solidarność i synowską miłość” wobec Leona XIV. Słowa Trumpa określił jako „aroganckie i bezpodstawne”. „Papież nie ma samolotów wojskowych, nie płaci ceł, nie posiada akcji na giełdzie. Ma tylko krzyż, dwoje oczu, które widziały wojny, i język, który mówi «dość», gdy potężni milczą”. To jeden z najbardziej wymownych fragmentów refleksji, w której prezes Papieskiej Akademii Teologicznej, odpowiedział na ataki na papieża w tekście zatytułowanym „Pijany król i trzeźwy pasterz”. Końcowe wezwanie cenionego teologa jest bezpośrednie: „Pozwól być papieżem, temu, który odziedziczył kruchość Franciszka, a sam spróbuj być prezydentem: nie tym, który czyni Amerykę «wielką», zaciskając ją w pięści, ale tym, który czyni ją naprawdę wielką, klękając przed bólem świata. Bo król upojony sobą sam z hukiem upada. Trzeźwy pasterz idzie nawet na wietrze”. GN 14.04.26

niedziela, 26 kwietnia 2026

Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? - Cz.IV



 

Czy uczniowie mogli sami się pozbierać i wymyślić bajkę o zmartwychwstaniu? Od początku chrześcijanie sprawowali kult w niedzielę, pierwszy dzień tygodnia. Pierwsi uczniowie wszyscy byli wychowani w judaizmie. Dlaczego zerwali z szabatem (sobota), który w żydowskiej tradycji miał tak ogromne znaczenie, był dniem świętym nakazanym w trzecim przykazaniu Dekalogu? „Tylko jakieś porażające swą mocą wydarzenie mogło doprowadzić od zerwania z szabatem i zastąpienia go pierwszym dniem tygodnia. Tylko wydarzenie, które z niezwykłą siłą odcisnęło się w duszach, mogło spowodować tak istotne przeobrażenie w religijnej kulturze tygodnia”, podkreśla Benedykt XVI. Celebrowanie dnia Pańskiego jest kolejną ze wskazówek, że w niedzielę po Wielkim Piątku wydarzyło się coś tak niezwykłego, co upoważniało do zmiany „dnia świętego”. Chrześcijaństwo mówi o Jezusie inaczej niż np. judaizm o Mojżeszu czy islam o Mahomecie. Autentyczny ton modlitwy, kultu i nauczania w Kościele ma w sobie zawsze nutę aktualności – zwracania się do Jezusa jako do Kogoś żyjącego tu i teraz. Dlaczego tak jest? Wydaje się, że bez zmartwychwstania nie mamy klucza do całości, nie potrafimy poskładać tych elementów w sensowną całość. Apostoł Tomasz buntował się: „Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę”. Jego postawa jest nam bliska. Być może nasz opór i bunt nie mają źródła w samym rozumie, ale również gdzie indziej. Może właściwe pytanie nie brzmi: „Czy to możliwe?”, ale raczej: „Czy jesteśmy gotowi przyjąć odpowiedź, jeśli okaże się prawdziwa?”. Bo jeśli Jezus rzeczywiście zmartwychwstał, to nie jest to tylko jedno z wielu wydarzeń w historii. To wydarzenie, które zmienia wszystko. Także nas. Ks. Tomasz Jaklewicz. GN 14/26

 

czwartek, 23 kwietnia 2026

Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka ? - cz.III



 

Wszystkie cztery Ewangelie przekazują opowieść o pustym grobie Jezusa. Zgodnie relacjonują, że kobiety jako pierwsze odkryły, że Jego ciało zniknęło. W realiach tamtej epoki nie były one uznawane za wiarygodnych świadków. Gdyby ktoś chciał stworzyć przekonującą legendę, raczej nie powoływałby się na świadectwo kobiet. To przemawia za autentycznością tej relacji. Przepisy żydowskie ze względu na szabat nakazywały zdjęcie ciała ukrzyżowanych przed zachodem słońca. Pochówek musiał odbywać się w pośpiechu. Ciała ukrzyżowanych skazańców na ogół wrzucano do wspólnych grobów. Dlaczego w przypadku Jezusa miało być inaczej? Być może Jego uczniowie, choć nie potrafili wybronić swojego Nauczyciela, chcieli przynajmniej zachować Jego ciało i osobny grób. Mateusz podaje, że grota grobowa, w której złożono ciało Jezusa, była nowa i należała do Józefa z Arymatei. Gdyby ewangeliści wymyślili opowieść o grobie, nie „obsadziliby” w tak ważnej roli reprezentanta Sanhedrynu, który przyczynił się do śmierci Jezusa. Bardziej prawdopodobne jest to, że Jezus miał swoich cichych zwolenników również wśród elit religijnych i to oni wystarali się o osobny grób. Św. Jan wspomina, że w pogrzeb Jezusa zaangażował się także faryzeusz Nikodem, inny członek Sanhedrynu, znany z nocnej rozmowy z Chrystusem. Jan Ewangelista pisze, że gdy Piotr wszedł do wnętrza grobu, „ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu”. Sam Jan wyznaje, że na ten widok „ujrzał i uwierzył”. Co ich przekonało? „Leżące płótna”? Czy widać było na nich ślady męki? Ewangelia nic o tym nie mówi. Gdyby ktoś wykradł ciało Jezusa, po co miałby je odwijać z płócien? ks Tomasz Jaklewicz, GN 14/26

środa, 22 kwietnia 2026

Kościoła nie trzeba wymyślać od nowa

 


Łukasz wymienia elementy budujące Kościół: trwanie w nauce apostołów – pierwszych świadków zmartwychwstania, łamanie chleba (Eucharystia), modlitwa, miłość charytatywna, radość, dynamizm wzrostu – nowi uczniowie. Kościoła nie trzeba wymyślać od nowa. Dwukrotnie w drugim czytaniu pojawia się słowo „trwali”. Fundamentem i źródłem żywotności Kościoła nie są nasze pomysły, ale wierne trwanie przy tym, co zostało nam dane. Święty Piotr dorzuca jeszcze jedno: radość. Człowiek, który jak Tomasz Apostoł doświadczył leczącego spotkania z Jezusem, jest szczęśliwy. Otwiera się przed nim nowa nadzieja. Nie tylko na to, że tu i teraz jego życie będzie spokojniejsze, pełniejsze, poukładane. To także nadzieja na niebo. Nie musimy wyobrażać sobie nieba. Wystarczy ufać Bogu, który nas kocha. Ks. Tomasz Jaklewicz

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Atak na papieża

 


Prezydent Trump 12 kwietnia ostro skrytykował głowę Kościoła katolickiego we wpisie na platformie Truth Social oraz podczas późniejszej rozmowy z dziennikarzami w bazie wojskowej Andrews pod Waszyngtonem. „Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej. Mówi o «strachu» przed administracją Trumpa, ale nie wspomina o STRACHU, który Kościół katolicki i wszystkie inne organizacje chrześcijańskie odczuwały podczas pandemii Covid, kiedy aresztowano księży, duchownych i wszystkich innych za odprawianie nabożeństw” – napisał Trump. Dodał: „Nie chcę papieża, który uważa, że to w porządku, by Iran miał broń nuklearną. Nie chcę papieża, który uważa, że to straszne, że Ameryka zaatakowała Wenezuelę, kraj, który wysyłał ogromne ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych i, co gorsza, opróżniał więzienia, w tym morderców, handlarzy narkotyków i zabójców, wysyłając ich do naszego kraju”. W swoim wpisie prezydent USA podkreślił: „I nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych, bo robię dokładnie to, do czego zostałem wybrany, Z WIELKĄ PRZEWAGĄ, ustanawiając rekordowo niską liczbę przestępstw i tworząc Największą Giełdę Papierów Wartościowych w Historii”. GN 14.04.16

sobota, 18 kwietnia 2026

Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? - Cz.2




Najważniejszym argumentem za zmartwychwstaniem jest świadectwo uczniów, którzy spotkali Jezusa żywego po Jego śmierci. Tak twierdzą z całym przekonaniem. Są gotowi za to cierpieć i umierać. Głoszą coś, co było ich udziałem. Najstarszy historycznie zapis takiego świadectwa znajdujemy u św. Pawła Apostoła w Pierwszym Liście do Koryntian. Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi” (15,3-8). List Pawła powstał w połowie lat 50. I wieku, czyli wcześniej niż Ewangelie. Paweł podkreśla, że jego wiara opiera się na przekazie faktu, który może potwierdzić 500 świadków. Opór apostoła Tomasza wskazuje, że droga do uznania prawdy o zmartwychwstaniu prowadzi przez wątpliwości, przez szukanie dowodów i wysiłek rozumu. Gdyby zmartwychwstanie było wymysłem, czy świadkowie pisaliby o tych trudnościach? W zakończeniu Ewangelii Marka czytamy, że Jezus ukazawszy się Jedenastu, „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego” (16,14). Pisma Nowego Testamentu poświadczają także to, że nastąpiła radykalna przemiana uczniów. Tuż po śmierci Jezusa są przestraszeni, rozproszeni, ukrywają się. Piotr zawiódł jako lider. Judasz okazał się zdrajcą i popadł w rozpacz. Niedługo później zaczynają publicznie głosić, że Jezus żyje i są gotowi cierpieć za tę prawdę. Co spowodowało taką gwałtowną zmianę? Trudno ją wyjaśnić siłą idei czy wspomnień o Jezusie. „A myśmy się spodziewali…” – te słowa uczniów idących do Emaus dobrze wyrażają stan ducha wspólnoty Jezusowej. To głos zawiedzionej wiary. A jednak niewiele dni później widzimy tę wspólnotę w zgoła innej formie. W Jerozolimie publicznie głoszą Jezusa jako Mesjasza. Następuje eksplozja misyjna Kościoła. Powstaje pytanie, co mogło doprowadzić do tak radykalnej zmiany tchórzy i zdrajców we wspólnotę odważnych świadków głoszących imię Chrystusa jako jedyną drogę do zbawienia. ks Tomasz Jaklewicz. GN 14/26

piątek, 17 kwietnia 2026

Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? - cz.1

 


„Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę” – słowa apostoła Tomasza brzmią współcześnie. W świecie sceptycyzmu i „wiary” w naukę prawda o zmartwychwstaniu Jezusa jest trudna do przyjęcia. Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? Nauczyciel z Nazaretu został osądzony i skazany na ukrzyżowanie. Nie był postacią anonimową. Po trzech latach działalności, nauczania, cudów – wieść o Nim, także o Jego sporze z żydowskimi elitami, musiała być powszechna. Wyrok został wykonany publicznie i działo się to albo w dniu żydowskiej Paschy, albo w przededniu. Jerozolima była wtedy pełna ludzi, więc Jego śmierć dokonała się na oczach tłumów. Fakt śmierci potwierdzają również źródła pozachrześcijańskie, między innymi Tacyt. Słynny rzymski historyk pogardliwie wyrażający się o chrześcijanach wspomina w „Rocznikach” (ok. 116 r.), że Jezus został stracony przez prokuratora Poncjusza Piłata w Judei za panowania Tyberiusza. Daje do myślenia także to, że w IV wieku rzymski, podrzędny urzędnik Piłat trafił do wyznania wiary Kościoła jako postać, która uwiarygodnia fakt skazania na śmierć Jezusa. Ks Tomasz Jaklewicz GN 14/26