
Mówimy
o dialogu Kościoła ze światem tak, jakby świat był neutralnym
partnerem. Wiara uczy inaczej – ludzkość jest zraniona i potrzebuje
zbawienia. Jeśli o tym zapomnimy, pomylimy role, przestaniemy wiedzieć,
kto ma kogo prowadzić. Nie trzeba wielkiej teologii, żeby zobaczyć, że
z nami i ze światem jest coś nie tak. Wystarczy posłuchać wiadomości.
Słyszymy obietnice zbudowania lepszego, sprawiedliwszego świata,
a jednocześnie promuje się uzależnienia, wymyśla nową broń,
posługuje się kłamstwem i przemocą, a wszystko pod hasłami
o wyzwoleniu. Postęp techniczny nie idzie w parze z postępem
moralnym. Język praw człowieka bywa używany przeciw człowiekowi (patrz:
aborcja, eutanazja). Wiemy, że powinniśmy czynić dobro i chcemy je czynić.
A jednocześnie ulegamy skłonności do egoizmu, przemocy, do czynienia tego,
co nam się podoba, nawet jeśli jest to przeciwko dobru, Bogu
i bliźniemu. Nikt lepiej nie ujął sprzeczności wpisanej w ludzką
naturę jak św. Paweł: „Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać –
nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie
chcę” (Rz 7,18-19). Ks Tomasz Jaklewicz, GN 9.08.26