Ludzie mówią różne rzeczy, mają swoje pokręcone historie, ich opowieści niosą ziarna prawdy i mądrości, ale także sporą dawkę głupoty, błędów, negatywnych emocji, krzywd, frustracji itd. OK, ludzie muszą się wygadać. Ale to zaledwie początek, a nie klucz do całości. Konieczne jest porządkowanie tego chaosu, oddzielenie ziarna od plew. „I zaczynając od Mojżesza, przez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego”. W słowie Bożym jest odpowiedź, my sami bywamy zamknięci na prawdę, uwięzieni w naszych schematach, zatruci ideologiami, a serca zimne jak lód. „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi…” – ewangelista pisze, że Go przymusili. Warto rozważyć ten czasownik. Uczniowie zrozumieli i odczuli głęboko, że potrzebują tego Nieznajomego, że bez Niego nie poradzą sobie ze swoją samotnością, głupotą, pustką. Bóg chce, żebyśmy Go pragnęli. Wtedy przychodzi. Królestwo Boże zdobywają gwałtownicy. Trzeba zaprosić Jezusa nie grzecznościowo na niedzielną kawkę. Ale zaprosić z taką siłą, przepraszam za śmiałe porównanie, jak się zaprasza kochanka(ę). To jest ten rodzaj przymusu. I nie o pożądanie tu chodzi, ale o siłę miłości, o żar serca. Bez Ciebie, Panie, nie dam rady. Potrzebuję Twojej obecności.. Poznali Go po łamaniu chleba. To symbol Eucharystii. Ona otwiera oczy, zapala serce. Św. Jan Paweł II pisał: „Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia”. Współbrzmi to z wezwaniem św. Piotra: „Zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa”. Jak bardzo jesteśmy cenni w oczach Boga! Ks. Tomasz Jaklewicz, GN 20.04.26






