niedziela, 8 grudnia 2013
W co wierzy Europa Zachodnia?
W źle pojętą tolerancję, w wyższość skrajnego relatywizmu nad prawem moralnym. Zsekularyzowana, wyjałowiona z chrześcijańskich korzeni i pogrążona w bezideowej pustce nie wierzy więc w nic, co trwałe, twórcze i życiodajne. Tymczasem ponad 40 mln żyjących w Europie wyznawców Allacha nie ulega kryzysowi wiary i nie słucha nowomowy genderowych lobbystów. Muzułmanie konsekwentnie pielęgnują własne tradycje, wykupują nieczynne kościoły, by przerobić je na meczety. Stopniowo wprowadzają własne zasady. Trzeba więc zdecydowanie postawić tamę przeideologizowanemu europejskiemu postępowi. Potem będzie za późno.
sobota, 7 grudnia 2013
Gender jest herezją

Wraz z Adwentem w diecezji warszawsko-praskiej rozpoczęła się nieustanna modlitwa, która trwać będzie przez cały rok. Z Bogiem pokonamy wszystkie mury zła. To jest podstawowe przekonanie całej historii zbawienia od Starego Testamentu do Nowego. Mamy ogromne zasoby energii życiowej. Tylu jest katolików w Polsce. Nie ma co się chować i bać. Nasza siła jest w wierze i modlitwie. Modlitwa ma być wytrwała, nie ma być przelotna, chwilowa, podyktowana emocjonalnym impulsem. Ma być stabilnym nurtem naszego życia. Jej siła wynika z bezgranicznego zaufania Bogu. Poprzez taką modlitwę człowiek, który przecież ma ograniczone siły, przyzwala na interwencję Boga w życiu osobistym, rodzinnym, ale też społecznym, narodowym…Pierwsze mury, które trzeba przede wszystkim obalić, to mury w nas samych. Wszystko to, co izoluje nas od Boga, izoluje nas od drugiego człowieka, przez brak miłości bliźniego. Wszystko to, co powoduje jakieś wewnętrzne rozdarcie pomiędzy Bożym światłem a ciemnością naszego grzechu. To jest najważniejszy mur. Jeśli go pokonamy i wprowadzimy światło do naszego życia, wówczas oczywiście będziemy tym światłem promieniować na nasze otoczenie, rodzinę, środowisko pracy, Naród i państwo. Kolejne mury zła, które muszą popękać, jeśli chcemy myśleć o przyszłości, to wszystko to, co osłabia rodzinę. Dzisiaj mamy – i nie waham się użyć tego słowa – herezje antropologiczne. To jest, moim zdaniem, największe wyzwanie dla Kościoła dziś. „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana” jest z nami i kto za Nim idzie – zwycięży (abp Henryk Hoser, ordynariusz warszawsko-praski, Nasz Dziennik, 7.12.13).
piątek, 6 grudnia 2013
Rewolucja przez szkołę
– Nowa minister zdążyła już obrazić Boga, rodziców i dzieci, zanim została zaprzysiężona – mówił dr Mazan. Zasady i programy nowej edukacji nie powstają w Polsce, ale w agendach globalnych instytucji politycznych. Zmianie ulegają wymagania egzaminacyjne i są one skrojone tak, by określona pula uczniów zdała egzamin, głównie w formie testów. Do tego dochodzi penetracja lewicowych ideologii. Wprowadza je UE i urzędnicy OECD, by kontrolować w ten sposób wydatki na oświatę, która podlega ekonomii. Wynik zdanych egzaminów ma przekroczyć 80 proc., w związku z tym wiedza jest dopasowywana do określonego wskaźnika. Tymczasem, cytując opinie prof. Bogusława Śliwerskiego, szkolna rzeczywistość, w której „klasa jest jak cela, a nauczyciel jak klawisz”, a wiedza podawana „w formie instant, byle tylko przejść przez testy”, ma fatalne skutki. Nie kształci świadomości, ale kształtuje ludzi nastawionych zadaniowo, egoistycznie i – co ciekawe – unikających zagrożeń.Podręczniki są wyjałowione z tradycji. Dokonuje się w nich reinterpretacja przeszłości i jej relatywizacja. Nie ma prawdy, ale istnieje wiele różnych idei. Następuje systematyczny proces reedukacji rodziny, a słowa „ojciec”, „matka”, „skromność”, „przyzwoitość”, „rodzina”, „Ojczyzna” znikają. Następuje personifikacja przyrody, która w ramach wszechobecnej ekologii stają się ideologicznym bóstwem. Dlatego edukacja domowa zyskuje w Polsce coraz więcej zwolenników.W USA domowym nauczaniem objętych jest ok. 2,5 mln dzieci. W testach wiedzy i umiejętności dzieci te znacznie przewyższają swoich rówieśników ze szkół, nigdy nie lokują się niżej i o wiele szybciej się uczą.Co ciekawe, na osiągane wyniki nie wpływają ani kwalifikacje rodziców, ani ich status ekonomiczny. Małe dzieci, idąc do szkoły, są rozwinięte, zaciekawione, ale w szkole wszystko się spowalnia. Tymczasem te nauczane w domu są bardzo samodzielne, zaciekawione światem, nastawione na samodzielne poszukiwanie informacji. Mają wysokie poczucie własnej wartości i zdolności przywódcze, silnie wykształcone cechy indywidualne. Absolwenci takiego rodzaju edukacji są też najbardziej poszukiwani przez uczelnie wyższe (Maciej Walaszczyk, Nasz Dziennik, 25.11.13).
czwartek, 5 grudnia 2013
Kompleks zachodu
Kompleks Zachodu i tzw. postępu mającego rzekomo polegać na "wyzwoleniu" człowieka z więzów, jakie narzuca mu tradycja, rozwija się w części polskich elit. Patriotyzm to przywiązanie do tej Ojczyzny, jaką mamy, wymaga pamięci o jej bohaterach i sprawiedliwości wobec twórców jej wielkości. O tę pamięć i sprawiedliwość powinna dbać przede wszystkim szkoła. Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko w jednym z kazań z 1984 roku tak o tym mówił: "Szkoła musi być narodowa. Musi dawać dzieciom i młodzieży miłość do Ojczyzny i do rodzimej kultury. Obowiązek dbania o taką właśnie szkołę spoczywa na państwie, nauczycielach, rodzicach. Gdy jednak państwo ten obowiązek zaniedbuje, większa odpowiedzialność spoczywa na rodzicach i wychowawcach. Teraz jest czas, gdy trzeba ten obowiązek podejmować, niejako obok szkoły". wtorek, 3 grudnia 2013
Nowa minister edukacji nie chce religii na maturze
Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiedziała, że wstrzyma wszystkie projekty w resorcie, a w kwestii 6-latków zmieniła dotychczasowe zdanie. Jak stwierdziła w jednej ze stacji telewizyjnych “nie wolno mieszać nauki z wiarą”, dlatego absolutnie nie wyobraża sobie, aby religia była przedmiotem maturalnym. Postulaty zaproponowane przez nową minister polegające m.in. na walce z religią na maturze wskazują na bardzo słabe zorientowanie minister Kluzik-Rostkowskiej w problemach polskiej oświaty – mówi poseł Sławomir Kłosowski, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Jeżeli pani minister zamierza rozpocząć swoje urzędowanie od walki z religią na maturze, a nie od próby zmierzenia się z bałaganem, który wytworzyły jej poprzedniczki, to widać, że nie ma pojęcia o stanie polskiej edukacji. Skoro w szkole przekazywana jest wiedza chociażby o tańcu, to naturalnym jest, że religia powinna być przedmiotem maturalnym. Przykro wysłuchiwać opinii pani minister. Ona wpisuje się w wyznaczoną linię przez panią minister Hall, realizowaną przez panią minister Szumilas. Z uporem „godnym lepszej sprawy” pani minister Kluzik-Rostkowka będzie w tej chwili walczyła z religią na maturze – powiedział pos. Sławomir Kłosowski (Nasz Dziennik, 21.11.13)
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Zmęczenie polskością?
Mnie najbardziej niepokoi, że sytuacja w III RP rozwija się w kierunku dezintegrowania wspólnoty. Sprawy polityki oddano we władanie partii i stronnictw. Budowniczowie zadbali o "wzmocnienie lewej nogi" i podzielenie prawicy. Pozbawiono wpływu na życie publiczne tzw. "ciemnogród" czyli wielką część ludności, która wytrwała w wierze katolickiej i dochowała wierności narodowym tradycjom. Wpływowe media mają spory udział w wypaczaniu fundamentalnych pojęć takich jak: patriotyzm, wolność, tolerancja. Zwłaszcza ułatwiają szerzenie wulgaryzmów i nieobyczajności, nakręcają konsumpcjonizm i kult mamony. Służą przede wszystkim potentatom finansowym i rządzącym, a nie narodowi. Chcą kontrolować społeczeństwo, a nie na odwrót. Rządzących w większości cechuje prywata, a obywateli - biernośći tumiwisizm. Czego nam obecnie potrzeba? Potrzeba wzmacniania więzi społecznych, krytycznego myślenia i kierowania się w życiu zasadami moralnymi (na podstawie artykułu prof. UKSW Jana Dzięgielewskiego, "Sieci", 9.06.13).
niedziela, 1 grudnia 2013
Stres żłobkowy
Naukowcy z Wielkiej Brytanii pod kierunkiem prof Johna Bowlby,ego udokumentowali na filmie pobyt 17-miesięcznego Johna w żłobku całodobowym w czasie, gdy matka poszła na osiem dni do szpitala urodzić kolejne dziecko. Film pokazuje, jak dzień po dniu w psychice chłopca następuje proces dewastacji: dziecko z miłego, otwartego i ciekawego świata, zmienia się w nieszczęśliwe, przerażone i wyalienowane. Po kilku dniach całkowicie odmawia jedzenia, nieustannie płacze i tuli się do dużego misia, chowając się pod nim. Kiedy matka przychodzi wreszcie, by go odebrać, John ucieka od niej i patrzy na nią z goryczą. To było tylko osiem dni. Dla małego, 17-miesięcznego człowieka, aż osiem. Dla większości malców pobyt w żłobku wiąże się z silnym stresem. Nawet najlepszy żłobek, dobrze wyposażony i zatrudniający zaangażowany personel, nie jest w stanie zastąpić relacji rodzic-dziecko w bezpiecznym, stałym otoczeniu domowym. Wyniki badań wskazują, że zaburzenie więzi dziecko-rodzic może powodować zaburzenia emocjonalne i psychiczne w okresie dzieciństwa, dorastania i w okresie dorosłości. Co poradzić mamom, które nie mają wyjścia? Jeśli nie może to być mama, to lepiej, żeby była to niania, sprawdzona, zaufana opiekunka (Dorota Łosiewicz, "Sieci", 9.06.13).
Subskrybuj:
Posty (Atom)



