wtorek, 7 stycznia 2014

Ostatnia szansa na gaz łupkowy?

W marcu 2013 roku rząd miał niepowtarzalną okazję, aby popchnąć do przodu bardzo ważną sprawę dla przyszłości Polski. W hotelu Polonia w Warszawie odbyło się spotkanie z inwestorami zainteresowanymi rozwojem przemysłu łupkowego w Polsce. Zebrani liczyli na rzeczową dyskusję z przedstawicielem rządu. Chcieli rozmawiać o jasnych regułach podatkowych z wiceministrem Piotrem Woźniakiem. Wiceminister miał oświadczyć, że dla Polski to Norwegia, a nie Ameryka jest wzorem poszukiwania i wydobycia gazu łupkowego. Tymczasem Norwegia nie ma gazu łupkowego, ani jakiejkolwiek technologii jego wydobywania. Uczestnicy rozmów w hotelu Polonia byli zdumieni niekompetencją wiceministra Woźniaka. To spotkanie jest wzorem dla studentów politologii jak nie powinno się postępować, aby nie zniechęcić potencjalnych inwestorów do inwestowania we własnym kraju. Gdy zdawano panu Woźniakowi dalsze pytania, ten przerał dyskusję, stwierdził, że ma ważne spotkanie i wyszedł. W innych krajach pan Woźniak byłby skończony. Kto jeszcze nie widzi, że ten rząd to rząd niekompetentnych szkodników, by nie powiedzieć ostrzej, to teraz nie powinien już mieć żadnych złudzeń.

niedziela, 5 stycznia 2014

Energetyczne kłamstwa

W 1997 roku podczas konferencji w Kioto podpisano protokół narzucający obowiązek redukcji emisji CO2 do atmosfery w latach 2008-2012. Kraje UE miały zmniejszyć emisję 0 6-8%. Polska wypełniła te zobowiązania znacznie przekraczając nakazane wymogi. Zredukowaliśmy emisję aż o 32%. W 2007 roku na szczycie Rady Europy postanowiono, aby do 2020 roku zmniejszyć emisję CO2 o dalsze 20% w porównaniu do 1990 roku, pod warunkiem, że kraje rozwinięte zobowiążą się do porównywalnego obniżenia emisji. Dla Polski było to rozwiązanie bardzo korzystne, gdyż kraje starej piętnastki zredukowały emisję jedynie o 2%, a niektóre nawet emisję podniosły np. Hiszpania. Rząd Tuska nie wykorzystał jednak tej bardzo korzystnej sytuacji przetargowej i na zawsze zniweczył pozycję Polski w rozgrywkach energetycznych Europy. Na konwencji klimatycznej w Kopenhadze premier Tusk nie zabrał nawet głosu. Wtedy rok bazowy zmieniono z 1990 na 2005 i cały wysiłek negocjacyjny Polski został zaprzepaszczony, a nadwyżki redukcyjne, które można było odsprzedać puszczono w niepamięć. Uległość Tuska będzie nas kosztować rocznie nawet 1 mld rocznie. Tusk zrezygnował też z kluczowego zapisu o roli lasów w procesie pochłaniania CO2 z atmosfery, podczas gdy 1 ha lasu sosnowego pochłania ok. 20 ton CO2 z atmosfery rocznie. Za każdą pochłoniętą tonę Polska otrzymywałaby 3 euro. Tusk postanowił gromadzić CO2 w pokładach geologicznych co będzie nas kosztowało 100 euro za tonę. Repertuar kłamstw Tuska został wyczerpany.

sobota, 4 stycznia 2014

Tygodnik Powszechny = Obłudnik Powszechny

 Na podstawie licznych publikacji „Tygodnika Powszechnego” można uznać, że jego redakcja zdecydowanie odrzuca nauczanie Kościoła na temat ideologii gender, w tym także na temat homoideologii (czyli jej istotnej części) – podobnie jak czyni to od lat w kwestii etyki małżeńskiej. Widać to szczególnie teraz, kiedy „Tygodnik” tak otwarcie nawołuje do buntu przeciw całemu Episkopatowi i Ojcu Świętemu. A genderyści są jak marksiści, podobnie nienawidzą chrześcijaństwa i podobnie zmierzają do zniszczenia Kościoła, chcą wsadzać chrześcijan do więzień nawet za jedno zdanie krytyki ich ideologii. Nieprzypadkowo przecież osoby, które znane są w Polsce z największej nienawiści do Kościoła, są też najbardziej zdecydowanymi zwolennikami gender. Zatem wspieranie ich działań jest oczywistym zaprzaństwem, zachowaniem judaszowo-kainowym. Skoro jednak sam ks. Boniecki, redaktor „Tygodnika”, tak dobrze czuje się w towarzystwie satanisty „Nergala” albo ks. prof. Michała Czajkowskiego, który przez 20 lat współpracował z SB, wydając jej ludzi Kościoła, to trzeba się liczyć z tym, że trudno o niegodziwość, której jego redakcja nie byłaby gotowa się dopuścić w swojej nieustannej walce z nauczaniem Kościoła. Przyłączanie się do takich działań jest niedopuszczalne, jest oczywistą zdradą, samobójstwem duchowym. Trzeba się tego szczególnie strzec, bo działanie Judasza często przynosi jeszcze gorsze skutki niż otwartego wroga (ks. dr Dariusz Oko, Nasz Dziennik, 30.12.13)

piątek, 3 stycznia 2014

Nowy, wspaniały, eugeniczny świat

W Hiszpanii, Francji, Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych już rodzą się dzieci, które zostały poczęte tylko po to, by móc wyleczyć z różnych schorzeń ich starsze rodzeństwo. Już dopuszczona zostaje także przez część bioetyków i uczonych selekcja płciowa dzieci poczynanych na szkle. I to niestety nie jest science fiction, ale jak najbardziej realna możliwość, z którą przyjdzie już niebawem nam się zmierzyć.

czwartek, 2 stycznia 2014

Nie stójcie na balkonie wiary

Czy mam w swoim sercu tę postawę, że daję Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek? - pytał papież Franciszek młodzież zgromadzoną w Rio de Janeiro. Trzeba na to odpowiedzieć w sercu. Macie być chrześcijanami prawdziwymi a nie na pół etatu, powierzchniowymi i skostniałymi. Wielu młodych traci wiarę w Kościół, a nawet w Boga, z powodu braku konsekwencji chrześcijan i sług Ewangelii. Wierzcie w Chrystusa, a będziecie wypełniać swoje powołania.

środa, 1 stycznia 2014

Nie o taką Polskę walczyliśmy

Antypolski film "Nasze matki, nasi ojcowie" w polskiej telewizji publicznej. Nic, cisza, żadnej reakcji ze strony premiera i prezydenta. Milczą też marszałkowie Sejmu i Senatu. Nie ma znaczenia, że obrażono tysiące bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej, poległych w walce z Niemcami oraz zamęczonych przez nich w katowniach i obozach koncentracyjnych. Ta cisza jest bardzo wymowna. Widać wyraźnie, że obecna polska polityka polegająca na unikaniu zadrażnień z naszymi wielkimi sąsiadami, prowadzi do zachowań godzących w naszą narodową godność, a taka postawa charakteryzuje jedynie kraje wasalne (Gazeta Polska, 31.07.13).

Aglomeracja biedy

Według oficjalnych danych poniżej ustawowego poziomu ubóstwa żyje dziś w Polsce około 13 procent ludzi, a to oznacza, że ich dochód na osobę nie przekracza 542 złotych. Połowa z nich ma dochody niższe niż 519 zł, co oficjalnie oznacza, że żyją oni w skrajnym ubóstwie niepozwalającym na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Patrząc na to nie od strony statystyk, ale codziennego życia, wiemy doskonale, że sytuacja materialna rodziny, w której są dzieci, jest tak samo trudna, gdy ten dochód wynosi i 519, i 542 złote. A to jeszcze nie jest końcowa kwalifikacja ubóstwa, bo istnieje również tzw. ubóstwo relatywne, które Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej określa na poziomie dochodów poniżej 691 zł na osobę. Jednak te i tak już zatrważające statystyki, według których ponad cztery miliony osób żyje w biedzie, nie mówią całej prawdy o tym problemie.Powyższe dane dotyczą ubiegłego roku, bo aktualnych na stronach GUS jeszcze nie ma, ale skalę problemu i jego narastanie najlepiej widać w życiu codziennym (na podstawie Naszego Dziennika, Anna Kołakowska, 21.12.13).