niedziela, 22 czerwca 2014

Brawo, świadkowie Prawdy!

Oto władza i sprzymierzone media prowadzą zmasowany atak na dobrych, szlachetnych i prawych ludzi. Wspaniała i godna naśladowania postawa lekarzy katolickich, którzy poszli pod prąd ideologii zła, doprowadzając do furii libertyńskich wrogów chrześcijaństwa i Kościoła, przynosi owoce. Niemal 31 tys. osób poparło już lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary. Polacy zaczęli się organizować. Tego nikt już nie zatrzyma, a na pewno nie rozwrzeszczana mniejszość ekstremistów. Rozpętana przez „Gazetę Wyborczą” i podchwycona przez „Newsweek”, TVN czy „Wprost” nagonka na ekspertów i specjalistów, bez których trudno sobie wyobrazić dzisiejszą medycynę w Polsce, jest możliwością do ustawienia się po właściwej stronie i zaświadczenia o Prawdzie. "Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,10-12) (dr Tomasz Korczyński, Nasz Dziennik, 10.06.14).

sobota, 21 czerwca 2014

Czym różni się III RP od PRL-u

W PRL drwiono z religii i Kościoła. W III RP można drwić jeszcze bardziej, a szyderstwo z wartości chrześcijańskich, na przykład z krzyża, urasta do rangi sztuki, wspieranej dotacjami państwowymi. W PRL były niewyjaśnione śmierci, co do których zachodzi podejrzenie skrytobójczych mordów politycznych. W III RP grasuje seryjny samobójca, atakujący w piątek po południu, co do którego zachodzi podobne podejrzenie, choć prokuratura bez sekcji zwłok, na oko, bardzo szybko wyklucza udział osób trzecich.
W PRL-u partyjna nomenklatura rozdawała posady. W III RP też rozdaje. Niech ktoś niepowiązany z PO czy PSL spróbuje dostać jakąś posadę rządową. Bywa, że posada sprzątaczki w szkole czy salowej w szpitalu przydzielana jest z partyjnej rekomendacji rządzących PO i PSL.  W PRL-u rej wodziły lokalne układy i sitwy.  W III RP też wodzą, vide oparty na faktach film „Układ zamknięty”. W PRL-u majątek państwowy był rozkradany. W III RP majątek państwowy jest prywatyzowany, przy czym różnica jest jedynie semantyczna.  PRL-u media publiczne były propagandową tubą władzy. W III RP są tubą jeszcze większą, wystarczy obejrzeć telewizyjne wiadomości. W PRL-u zagłuszano Wolną Europę.
W III RP zagłuszano Telewizję Trwam, nie dając jej przez lata miejsca na multipleksie. W PRL-u wyrzucano z pracy niepokornych dziennikarzy. W III RP też się wyrzuca, lista nazwisk całkiem długa. Jakby człowiek dostał zadanie – znaleźć 10 szczegółów, którymi różni się III RP od PRL-u, trudno byłoby je znaleźć...(Najnowszy wpis mec. Janusza Wojciechowskiego na blogAiD).


czwartek, 19 czerwca 2014

Rzeczpospolita „okrągłostołowa”

Dla wielu dawnych działaczy „Solidarności” obchody te to przede wszystkim święto niewyobrażalnego, historycznego relatywizmu.
Tak się złożyło, że 25. rocznica kontraktowych wyborów złączyła się z uroczystym, państwowym pogrzebem generała Jaruzelskiego. Sądy polskie zaraz po jego pogrzebie mogły w końcu już oficjalnie umorzyć wszelkie procesy, które ciągnęły się długie lata. Polski wymiar sprawiedliwości przez 25 lat nie był w stanie osądzić komunistycznych zbrodniarzy, jest zaś w stanie natychmiast zająć się protestującymi podczas pogrzebu osobami. Stawianie historycznych pomników twórcy stanu wojennego to niezwykle bolesne doświadczenie dla środowisk patriotycznych.W rządzie Mazowieckiego ministrem spraw wewnętrznych cały czas pozostawał Czesław Kiszczak, kluczowa postać represyjnej polityki władz z lat osiemdziesiątych. Ten kontraktowy parlament – czy ktoś tego chce, czy nie – był cały czas formalną kontynuacją PRL, taką też kontynuacją był rząd Tadeusza Mazowieckiego. Czy zatem powinniśmy rzeczywiście czcić 4 czerwca jako datę symboliczną odzyskania niepodległości? Dlaczego zupełnie na margines spychane są strajki z sierpnia 1980 r. i powstanie „Solidarności”? Po tylu latach ciągle musimy znosić tak wielkie upokorzenia, (których znosić np. nie muszą od kilku już lat bliscy nam historycznie Węgrzy). Trzeba nam konsekwencji i wytrwałości Węgrów, a póki co duchowej wolności i prawdy, której nam nikt nie zabierze ( na podstawie wpisu prof. Mieczysława Ryby na blogAiD, Nasz Dziennik, 7.06.14).

Potrzeba edukacji, nie indoktrynacji

Robert Gwiazdowski wyliczył niedawno, że jeśli ktoś pracuje w Wielkiej Brytanii i zarabia tam przykładowo 3,5 tys. zł, płaci od tej kwoty ubezpieczenie w wysokości 40 zł, pracodawca zaś odprowadza za niego 50 złotych. Podatku dochodowego w ogóle nie płaci. Zatem na rękę pracownik otrzymuje tam 3410 złotych. U nas, przy podobnym zarobku, pracownik otrzyma na rękę 2505 zł, gdyż pozostałą część konfiskuje państwo w postaci przeróżnych haraczów. Czy to jest klimat sprzyjający powstawaniu nowych miejsc pracy? Polacy mają olbrzymi potencjał, co zresztą nieraz już udowodnili. Jednak dla rządzących nie jest to chyba dobra cecha. Jednoznaczna sugestia, że „prawdziwy” rozwój nastąpił dopiero po wejściu do socjalistycznej Unii, bo dzięki temu mamy wspaniałe stadiony itp., jest zakłamywaniem rzeczywistości. Dziecko na lekcjach w państwowej szkole nie usłyszy, co to jest prawo popytu i podaży, nie nauczy się, czym jest wolny rynek i krzywa Laffera, natomiast dowie się o doniosłej roli unijnych dotacji oraz co zrobić, żeby w przyszłości takową otrzymać. Nie nauczy się, co to jest przedsiębiorczość, jednak wpojone mu zostanie już od najmłodszego, jak stać się żebrakiem. Naprawę kraju trzeba rozpocząć od wyrwania edukacji z rąk państwa i nieważne, czy będzie to państwo Tuska, Kaczyńskiego, Millera czy Korwin-Mikkego. Państwo nie edukuje, lecz indoktrynuje w myśl orwellowskiego hasła z „1984”: „Ignorancja to siła” (Paweł Sztąberek, Nasz Dziennik, 7.06.14).

wtorek, 17 czerwca 2014

Polityczna schizofrenia III RP

Dzięki specjalnej uchwale Sejmu elity III RP świętują od ubiegłego roku Dzień Wolności i Praw Obywatelskich. „25 lat wolności” – głoszą liczne plakaty i hasła, powtarzają prorządowe media. Jak można świętować tamtą zgodę komunistów na 35-procentowy udział mandatów sejmowych dla ludzi spoza PZPR? Czy częściowo wolne wybory, tzw. 35-procentowa demokracja, mogą być traktowane jako „święto wolności”? Setki zasłużonych dla III RP nagrodzono państwowymi medalami. Czy to jest jednak święto, z którym utożsamiają się zwykli Polacy? Czy można takie „święto wolności” przyrównywać do Święta Niepodległości 11 listopada czy do rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja? 4 czerwca 1989 roku to dla wolnych Polaków wątpliwa do świętowania rocznica, gdyż po zniszczeniu solidarnościowego zrywu i ogłoszeniu stanu wojennego komuniści odzyskali na tyle siły, że mogli już decydować o przyszłym obliczu Polski z ich dominującym udziałem. I zagwarantowali sobie na lata wpływ na najważniejsze decyzje polityczne, społeczne i gospodarcze. Dlatego nie udało się dokonać dekomunizacji, lustracji, deubekizacji. Sądy skazują Polaków za protesty wobec honorowanych przez władzę byłych enkawudzistów z profesorskim tytułem, atakowany jest polski Kościół, wyśmiewany patriotyzm. W trzecią rocznicę czerwcowych wyborów, dokładnie 4 czerwca 1992 roku, elity okrągłostołowe obaliły patriotyczny rząd Jana Olszewskiego, a w 1993 roku, głównie dzięki Lechowi Wałęsie, do władzy mogli już powrócić komuniści z Leszkiem Millerem na czele. 4 czerwca staje się wspólnym świętem byłych komunistów i tych, których zaprosili oni do współpracy w „nowym systemie sprawowania władzy”. Stan politycznej schizofrenii w III RP osiągnął już pełne gnilne stadium (Nasz Dziennik, 5.06.14).

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Nie ma wolności bez „Solidarności”

Na ponury chichot historii zakrawa fakt, że nadal po 25 latach w wolnej Polsce za działalność związkową, przy obojętności władzy, szykanuje się i wyrzuca ludzi z pracy. Oficjalne państwowe obchody 25. rocznicy 4 czerwca 1989 roku, bez formalnego współudziału Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, którego udział celowo pominięto polityczną decyzją obecnie rządzących w odwecie za walkę „Solidarności” o prawa pracownicze i obywatelskie, stają się karykaturalne, pozbawione wewnętrznej siły ducha solidarności i wolności.
Nie ma wolności bez „Solidarności”!!! (z listu otwartego przewodniczącego Piotra Dudy do członków Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” z okazji 25-lecia wyborów 4 czerwca 1989 roku – największego zwycięstwa „Solidarności”, Nasz Dziennik, 4.06.14).

piątek, 13 czerwca 2014

Mutant PRL-u


Wstydliwe jest to, że dzisiaj nie zaprasza się „Solidarności” na oficjalne obchody 25-lecia wolności, tym samym nie doceniając jej wkładu w transformacje ustrojowe Polski. Przyjęty na fali entuzjazmu plan Balcerowicza tak naprawdę dążył do tego, żeby zlikwidować solidarnościowe zaplecze; duże zakłady pracy i prywatną własność, z którą identyfikowały się duże grupy społeczne. Miała miejsce dzika prywatyzacja, która wywłaszczyła grupy robotnicze oraz inteligenckie z wpływu na życie ekonomiczne kraju. Boli to, że nadal nie rozliczono zbrodni komunistycznych. Sądy nie skazują tych, którzy obrażają krzyż i naszą wiarę, lecz tych, którzy przeciwko takim skandalicznym działaniom protestują. Dzisiaj mamy karykaturę kapitalizmu, a raczej taki kapitalizm, który wywłaszcza biednych, a oddaje w ręce tych, którzy mają bardzo dużo. Z „Solidarności” zrobiono wroga i element destrukcyjny dla państwa, a przynajmniej tak przedstawiała to propaganda III RP. Podsumowując minione wydarzenia i doświadczenia, można powiedzieć, że III RP jest mutantem PRL-u. Mutantem może nie jakoś bardzo pokracznym, ale na pewno takim, który jak najszybciej trzeba odesłać do lamusa historii, a następnie zbudować IV RP (sędzia Trybunału Stanu Piotr Łukasz Andrzejewski, Nasz Dziennik, 4.06.14).