sobota, 30 listopada 2013

Co otrzyma w spadku kolejna ekipa rządowa?

Europejczycy coraz wyraźniej biednieją, a ich rządy i elity pławią się w luksusie. Europejscy przywódcy wolą ratować euro niż Europejczyków, wspierać banki niż gospodarkę. Dyktatorskie zapędy kolejnych rządów są coraz bardziej widoczne. W Polsce deficyt budżetu państwa po zaledwie pięciu miesiącach tego roku wyniósł blisko 100% całorocznego planu (35 mld zł). Grozi nam finansowa i inwestycyjna zapaść. Rządowy chaos, brak pomysłu na Polskę, niekompetencja i strach - to wizytówka obecnej ekipy. To, co otrzyma w spadku w polskiej gospodarce i finansach publicznych kolejna ekipa rządowa, może przyprawić o palpitację serca. Skala spustoszeń w gospodarce, wyprzedaży wszystkiego, co wartościowe w majątku narodowym, spadnie na barki nowej władzy. Rząd Donalda Tuska całkowicie bezsensownie włożył nam szyję w pętlę ratyfikując Pakt Fiskalny. Największy przekręt III RP to OFE, wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat, republika radarowa. Konieczne są niebanalne pomysły gospodarce i uczciwy przekaz do obywateli ( na podstawie artykułu głównego ekonomisty SKOK Janusza Szewczaka, Nasz Dziennik, 2.06.13).

czwartek, 28 listopada 2013

Co by tu jeszcze schrzanić?

Stocznie, autostrady, koleje, OFE ... to tylko niektóre dziedziny życia, które rządzący spieprzyli. Można tak wymieniać dalej: gaz łupkowy, lotnisko w Modlinie, służba zdrowia, szkolnictwo, wywózka śmieci, rekordowe zadłużenie państwa, bezrobocie...Nikt nie jest w stanie zrozumieć wysokiego wynagrodzenia tzw gwiazd telewizji (od 30 do 70 tysięcy) jak Hanna czy Tomasz Lis. Salonowe gwiazdeczki TVN jak Beata Tadla czy Tomasz Sekielski przechodzą do TVP, a TVP zwalnia ok. 500 pracowników. We wszystkich europejskich krajach telewizja publiczna traktowana jest jak dobro narodowe, żaden premier nie nawoływałby, tak jak Donald Tusk w 2008 roku, aby nie płacić abonamentu. Powstał już nawet hymn Platformy kończący się słowami: "Niechaj ta myśl nam wzrok rozpromienia, niech zatrą ręce, że tyle jeszcze jest do spieprzenia, a będzie więcej (na podstawie artykułu publicysty Marka Króla, "Sieci", 2.06.13).

wtorek, 26 listopada 2013

Orędzie Matki Bożej z Medziugorje z 25 listopada 2013 r.

„Drogie dzieci! Dzisiaj wszystkich was wzywam do modlitwy. Dziatki, otwórzcie drzwi serca głęboko na modlitwę, modlitwę sercem, a wtedy Najwyższy będzie mógł oddziaływać na waszą wolność i rozpocznie się nawrócenie. Wiara stanie się mocna, abyście mogli całym sercem powiedzieć: Bóg mój, moje wszystko. Dziatki, zrozumiecie, że tu na Ziemi wszystko jest przemijające. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

niedziela, 24 listopada 2013

Przyjdź królestwo Twoje!

Chociaż Chrystus nigdy nie nosił korony królewskiej, nie trzymał w ręku berła i nie zasiadał na tronie królewskim, tytuł Króla najzupełniej Mu się należy i to w zakresie, jakim nie dysponował żaden władca świata. Władcy ziemscy nabywają tytuł królewski przez dziedziczenie, nominację i podbój. Wszystkie trzy tytuły dają Chrystusowi pełne prawo do korony i najwyższej władzy. Jako człowiek, w swej ludzkiej naturze, pochodził on przecież w prostej linii od króla Izraela, Dawida. Wykazują to Ewangeliści, podając Jego rodowód (Mt 1, 5-16; Łk 3, 23-38). W narodzie wybranym ta prawda była tak pospolicie znana, że powszechnie nazywano Go Synem Dawida (Mt 22, 41-46; Mk 12, 35-37; Łk 1, 27. 32; 20, 41-44; 2 Tm 2, 8; Ap 22, 16). Tak więc z krwi i dziedziczenia Chrystus miał prawo do tytułu Króla. Chrystus jest ponadto Synem Bożym, naturą równy Bogu, drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej. Jako taki jest Panem nieba i ziemi, Panem najwyższym i absolutnym, z którym wszelkie królestwa ziemskie nie mogą się porównywać. Aby to powszechne władztwo Jezusa podkreślić, liturgia dodała do tytułu “Król” dopełnienie “Wszechświata”.

sobota, 23 listopada 2013

Z Bogiem można wszystko

Jerycha Różańcowe to modlitewny szturm do Nieba nawiązujący do wydarzeń z Biblii. Nieustająca, całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec, codzienna Msza św., Koronka do Miłosierdzia Bożego… To nasza broń przeciw nawet najbardziej zatwardziałym strukturom i działaniom zła. Wskazał na to ks. abp Henryk Hoser, który zdecydował, że w całej diecezji warszawsko-praskiej tydzień po zakończeniu Roku Wiary w parafiach będą kolejno organizowane Jerycha Różańcowe. Trwać będą w poszczególnych wspólnotach sukcesywnie przez rok w cyklu 7-dniowym lub 24-godzinnym. To „szczególne dzieło ufnej modlitwy”, podkreślił ks. abp Hoser. Tą modlitwą możemy powstrzymać zło i odmienić losy Ojczyzny. Jerycha Różańcowe zostaną zorganizowane we wszystkich parafiach diecezji warszawsko-praskiej. Wystarczy silna wiara, że z Bogiem można wszystko.

piątek, 22 listopada 2013

Szum medialny

PO i PSL nazywają zjawisko przedostawania się do opinii publicznej coraz bardziej bolesnych prawd o ich rządach "szumem". Nie sytuacja w Polsce, nie kompromitacje, jak choćby konieczność dopłacenia 5 mln zł do koncertu Madonny, ale właśnie ten przeklęty szum. Nastroje społeczne są coraz gorsze, chwalić się ta władza nie ma czym. Ostatni cyrk z nową ustawą śmieciową dopełnia obrazu nędzy i rozpaczy rodaków. Natomiast, gdyby zagraniczny turysta słabo znający polskie realia obejrzał dowolne wydanie "Faktów", uznałby, że winę za kolejne porażki, wpadki, blamaże, kompromitacje związane choćby z budową dróg ponosi PIS i ewentualnie SLD. Nie ma mowy o odpowiedzialności rządzących za złe rządzenie, brak decyzji i spóźnione próby dogaszania pogorzelisk, których sami są autorami (na podstawie artykułu Krzysztofa Feussetta, tygodnik "sieci", 2.06.13). 

czwartek, 21 listopada 2013

Nie wierzę w zamach, lecz zamach podejrzewam

Wierzę... w świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.
Natomiast w zamach smoleński nie wierzę, bo to nie jest kwestia wiary, tylko wiedzy, której mam tylko tyle, ile mi jej dostarczyły organy władzy, mające obowiązek wyjaśnienia katastrofy.
Czyli prawie nic...Podejrzenie moje wynika z następujących powodów: Po pierwsze – zginął urzędujący prezydent sporej wielkości państwa, w dodatku zaangażowanego w zamachogenne konflikty zbrojne w Iraku i w Afganistanie. Historia uczy, że prezydenci takich państw, jeśli giną, to zazwyczaj nie w wypadkach, lecz w zamachach. Po drugie – rzecz stała się w państwie, które nigdy zamachami nie gardziło...Po trzecie – wbrew głupawym drwinom – były motywy zamachu. Prezydent Kaczyński był głową państwa nie tylko zaangażowanego w konflikt iracki i afgański, ale też przeciwstawił się, i to skutecznie, imperialnej polityce rosyjskiej w Gruzji. Miał także zaciekłych wrogów w kraju. Było zatem dostatecznie wiele motywów do zamachu na jego życie. Po czwarte – za podejrzany uważam konsekwentnie realizowany plan rozdzielenia wizyt. Komuś bardzo zależało, żeby prezydentowi Kaczyńskiemu urządzić odrębną uroczystość...Po piąte – władze rosyjskie z uporem godnym lepszej sprawy odmawiają wydania kluczowych dowodów – czarnych skrzynek i wraku. Dlaczego tak postępują, jeśli nic nie mają do ukrycia?
Po szóste – władze polskie domagają się czarnych skrzynek i wraku cicho i niewyraźnie, jakby wolały ich nie mieć. Po siódme – oficjalne wyjaśnienie katastrofy przez rosyjską komisję Putina i polską komisję Millera nie trzyma się kupy. U ich podstaw legł (a obecnie już poległ) mit „pancernej brzozy”, sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem i niepoparty żadnymi naukowymi autorytetami ani wyliczeniami. Pod tym mitem nie podpisał się żaden profesor, natomiast wielu profesorów mit ten podważa. Po ósme – trudno jakoś mi uwierzyć, że rozsądna zazwyczaj załoga samolotu nagle zwariowała i to cała jednocześnie, nie reagując na ostrzeżenia o zbliżaniu się do ziemi. Po dziewiąte – jeszcze trudniej mi uwierzyć, że równocześnie zwariowała też załoga rosyjskiej wieży i wbrew rzeczywistości zapewniała załogę samolotu, że jest on na kursie i na ścieżce, mimo że ewidentnie nie był. Po dziesiąte – wielce mnie zastanawia, kto i co majstrował przy samolocie na dzień przed katastrofą, jakaś nieprzeszkolona ekipa, sprowadzona do samolotu po tajemniczym zderzeniu z ptakiem, które to zderzenie, nie wiedzieć czemu, nie spowodowało zawrócenia samolotu. Po jedenaste – tak zwanemu wyjaśnianiu katastrofy towarzyszą – podejrzanie liczne – manipulacje i kłamstwa: o czterokrotnym podchodzeniu samolotu do lądowania, o przekopywaniu ziemi na metr w głąb, o sekcjach zwłok, których nie było, fałszywe rozpoznanie głosu generała Błasika, fałszywy pomiar brzozy... za dużo tych kłamstw jak na jeden zwykły wypadek. Po dwunaste – prokuratura raz po raz składa oświadczenia wykluczające zamach, ale śledztwo wciąż prowadzi i nie jest nawet w stanie podać przybliżonego czasu jego zakończenia. Skoro prokuratura już wszystko wie, to co jeszcze śledzi? A może śledzi, bo niczego jeszcze nie wie, co jest bardziej prawdopodobne, zważywszy, że kluczowe dowody są w Rosji, a kluczowe badania, na przykład na obecność trotylu, wciąż nie zostały przeprowadzone. Po trzynaste – zastanawiające są szykany wobec rodzin ofiar, utrudnianie dostępu do dowodów, informacji, brak zgody na obecność amerykańskiego patologa przy sekcji zwłok (Wpis mec. Janusza Wojciechowskiego opublikowany na blogAiD)