„Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę” – słowa apostoła Tomasza brzmią współcześnie. W świecie sceptycyzmu i „wiary” w naukę prawda o zmartwychwstaniu Jezusa jest trudna do przyjęcia. Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? Nauczyciel z Nazaretu został osądzony i skazany na ukrzyżowanie. Nie był postacią anonimową. Po trzech latach działalności, nauczania, cudów – wieść o Nim, także o Jego sporze z żydowskimi elitami, musiała być powszechna. Wyrok został wykonany publicznie i działo się to albo w dniu żydowskiej Paschy, albo w przededniu. Jerozolima była wtedy pełna ludzi, więc Jego śmierć dokonała się na oczach tłumów. Fakt śmierci potwierdzają również źródła pozachrześcijańskie, między innymi Tacyt. Słynny rzymski historyk pogardliwie wyrażający się o chrześcijanach wspomina w „Rocznikach” (ok. 116 r.), że Jezus został stracony przez prokuratora Poncjusza Piłata w Judei za panowania Tyberiusza. Daje do myślenia także to, że w IV wieku rzymski, podrzędny urzędnik Piłat trafił do wyznania wiary Kościoła jako postać, która uwiarygodnia fakt skazania na śmierć Jezusa. Ks Tomasz Jaklewicz GN 14/26

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz