Z „Wyborczej”: „Biskupi obawiają się ich pomysłów. Pierwsza taka grupa w historii Kościoła w Polsce”. Chodzi o postulaty Kongresu Katoliczek i Katolików. Grupa ta ma więcej wspólnego z historią „Gazety Wyborczej” i KOD niż z Kościołem. Świadczą o tym choćby postulaty tej organizacji, które podobno „przyprawiają biskupów o ból głowy”. Otóż ci ludzie „chcą wyświęcać kobiety na księży, wybierać proboszczów w głosowaniach, krytykują episkopat za uwikłanie polityczne”. Dalej czytam: „Wierni chcą wpływać na decyzje episkopatu, pracować w kuriach, przejmować część władzy w parafiach, rozpocząć dyskusję o święceniu kobiet na księży, błogosławić pary jednopłciowe przed ołtarzem, radykalnie rozdzielić Kościół od polityków, a także skupić całą uwagę księży i biskupów na pomocy ubogim”. No proszę: „Wierni chcą”. Jacy wierni? Wszyscy katolicy chcą uroczystego błogosławienia par jednopłciowych? Wszyscy chcą, żeby duchowni skupiali się wyłącznie na pracy charytatywnej? Nawet gdyby wszyscy tego chcieli, to co z tego, skoro Pan Bóg widzi to inaczej? Pan Jezus nie wysyła swoich wiernych do wyłącznego zajmowania się ubogimi, ale do czynienia uczniów ze wszystkich narodów. Ci, którzy przyjmą Dobrą Nowinę, zajmą się ludzkimi biedami, bo w pakiecie z nawróceniem jest miłość bliźniego – ale priorytetem jest ewangelizacja. Pan Jezus nie powiedział Piotrowi: „Daję ci klucze królestwa, ale o ich użyciu zdecydują procedury demokratyczne”. Nie dał też zapasowych kluczy ludziom, którym się władza Piotra nie spodoba. A tym bardziej wytrychów. Franciszek Kucharczak, GN 27.11.25
wtorek, 14 lipca 2026
„Chciejstwo” wiernych
Z „Wyborczej”: „Biskupi obawiają się ich pomysłów. Pierwsza taka grupa w historii Kościoła w Polsce”. Chodzi o postulaty Kongresu Katoliczek i Katolików. Grupa ta ma więcej wspólnego z historią „Gazety Wyborczej” i KOD niż z Kościołem. Świadczą o tym choćby postulaty tej organizacji, które podobno „przyprawiają biskupów o ból głowy”. Otóż ci ludzie „chcą wyświęcać kobiety na księży, wybierać proboszczów w głosowaniach, krytykują episkopat za uwikłanie polityczne”. Dalej czytam: „Wierni chcą wpływać na decyzje episkopatu, pracować w kuriach, przejmować część władzy w parafiach, rozpocząć dyskusję o święceniu kobiet na księży, błogosławić pary jednopłciowe przed ołtarzem, radykalnie rozdzielić Kościół od polityków, a także skupić całą uwagę księży i biskupów na pomocy ubogim”. No proszę: „Wierni chcą”. Jacy wierni? Wszyscy katolicy chcą uroczystego błogosławienia par jednopłciowych? Wszyscy chcą, żeby duchowni skupiali się wyłącznie na pracy charytatywnej? Nawet gdyby wszyscy tego chcieli, to co z tego, skoro Pan Bóg widzi to inaczej? Pan Jezus nie wysyła swoich wiernych do wyłącznego zajmowania się ubogimi, ale do czynienia uczniów ze wszystkich narodów. Ci, którzy przyjmą Dobrą Nowinę, zajmą się ludzkimi biedami, bo w pakiecie z nawróceniem jest miłość bliźniego – ale priorytetem jest ewangelizacja. Pan Jezus nie powiedział Piotrowi: „Daję ci klucze królestwa, ale o ich użyciu zdecydują procedury demokratyczne”. Nie dał też zapasowych kluczy ludziom, którym się władza Piotra nie spodoba. A tym bardziej wytrychów. Franciszek Kucharczak, GN 27.11.25
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz