Wziąć Maryję do siebie to po pierwsze bronić: wiary, małżeństwa, rodziny, dzieci. A po drugie – uczyć się od Maryi postawy oddania i zawierzenia – podkreśla abp Andrzej Przybylski. U podstaw globalnego kryzysu jest fundamentalny kryzys rodziny. Za mało robimy, by odbudowywać życie rodzinne i odpowiedzialnie się nim zajmować – zaznacza. Przeszliśmy od słowa „więzi” do słowa „związki”. Więzi są trwałe, odpowiedzialne, na dobre i na złe. Dopiero na nich można budować małżeństwo, rodzinę i dom. Tymczasem dziś często rozbija się więzi, proponując rozwiązania bardziej luźne niż trwałe – mówi. Największą karierą mężczyzny, którą mają do zrobienia, jest troska o dom i małżeństwo – podkreśla. Nie zbudujemy nic stabilnego bez więzi społecznych i relacji. Widzimy dziś, jak bardzo jesteśmy podzieleni – zauważa. Można mieć dobry materiał do budowy domu, ale trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie: według jakiego projektu chcemy ten dom budować? – pyta arcybiskup. Jego zdaniem fundamentem powinno pozostać małżeństwo rozumiane jako trwała więź kobiety i mężczyzny, otwarta na życie i zakorzeniona w odpowiedzialności. Abp Andrzej Przybylski przed pielgrzymką mężczyzn do Piekar. GN 30.05.26
