sobota, 11 lutego 2017

List do żonatego mężczyzny, który związał się z inną kobietą



Człowieku, jaki z ciebie mężczyzna? Ślubowałeś? To bądź wierny tej, której ślubowałeś i temu, co ślubowałeś! Nawet jeśli Twoja żona okazałaby się nie wiem jaką zmorą (w co wątpię, bo najczęściej jest tak, że po prostu mężczyźni nie potrafią lub nie chcą o nie się należycie zatroszczyć, czyli kochać, nie wg własnych wyobrażeń o miłości, ale tak, żeby żony czuły się kochane) to i tak Ciebie to nie zwalnia z przysięgi. Nawet, jeśli Twoja żona by od Ciebie odeszła lub Cię zdradziła, to Tobie to nie daje prawa do tego, by szukać pocieszenia (nie oszukujmy się!) innej, lepszej, pełniejszej (co za bzdury!) miłości. Mało tego, jeśli zaczynasz zdobywać inną kobietę, niezależnie od tego jak słodkie i niewinne by to było, to wiedz, że nie masz prawa do jej serca, a jeśli je zdobędziesz, to jesteś zwykłym złodziejem. Tę biedną duszę, której ciało będziesz przytulał i całował, mówiąc jej, że ją kochasz, narażasz na piekło, bo tak mówią słowa Pisma, a nie ja. Jasne, Bóg jest miłosierny, ale żeby miłosierdzie przyjąć, trzeba najpierw odrzucić grzech. Nie da się być przylepionym do grzechu, zakłamywać go tysiącem szlachetnych tłumaczeń, opowieściami o skomplikowanym życiu, odpowiedzialności itd. i jednocześnie przyjąć miłosierdzie. Nie okłamuj samego siebie. Ślubowałeś innej kobiecie, Twojej żonie. Wziąłeś na świadków przysięgi Boga samego, wszystkich Świętych, Kościół, wasze rodziny i teraz co? Masz honor? Przed Bogiem nadal jesteś odpowiedzialny za swoją prawdziwą żonę i za jej zbawienie. Nigdy nie wolno Ci z tego zrezygnować. Nigdy nie wolno Ci przestać być wiernym. A jeśli, biedaczku, "nie umiesz być sam" to może znak, że trzeba wreszcie dorosnąć? Że trzeba wreszcie przestać kręcić się wokół samego siebie? Jeśli naprawdę uczciwie pragnąłbyś dobra innej kobiety, to NIGDY nie zrobiłbyś niczego, co by mogło skłonić jej serce ku Tobie. Bo miłość to nie jest napad kosmitów na bezbronnego człowieka ("to uczucie tak niespodziewanie wybuchło", "sam nie wiem, jak to się stało" itp.), ale, jak napisał św. Augustyn, "wybór i wierność wyborowi". Wierność - rozumiesz? Zatem jeśli jesteś mężczyzną, to bądź wierny, bo kim jest mężczyzna, jeśli nie potrafi lub nie chce być wiernym swojej przysiędze? GN 4/2017

piątek, 10 lutego 2017

List do kobiety, która związała się z żonatym mężczyzną



On do Ciebie nie ma prawa, a Ty do niego też nie. Związałaś się z żonatym mężczyzną? Oto co się stało: Z uśmiechem i przy bezradnej akceptacji wielu, „wsiadłaś do cudzego auta”, jedziesz i masz gdzieś przepisy ruchu drogowego. Normalnie, to powinno martwić wszystkich, którzy Cię kochają…Cóż, możesz oczywiście mi powiedzieć:„a co ci do tego?”oraz „to nie twoja sprawa” oraz „właścicielem auta jest ten, kto trzyma kierownicę”oraz „tak pojadę, że się nie rozbiję” oraz „w ruch drogowy jest jednak wpisane miłosierdzie”oraz…itd. Ale to nie jest w porządku z żadnej strony. I to jest dokładnie „bądź wola moja”. Ja naprawdę chciałbym, żebyś była szczęśliwa, ale czy to możliwe bez błogosławieństwa? Wątpię. Jesteś córką królewską, a nie byle kim dla byle kogo. Twój „pan” ma żonę. Ślubował jej. To nic nie znaczy? Choćby nie wiem, jaką jędzą była, to jego to ze ślubu nie zwalnia. On do Ciebie nie ma prawa, a Ty do niego też nie. On nie jest „Twój”, a Ty nie jesteś „jego”. Ja rozumiem, że każdy chce być kochany, że każdy chce doświadczać miłości i że bez tego bardzo ciężko żyć, tylko… czy to jest miłość? Boli mnie, że wygląda na to, że wszyscy się z tym pogodzili. „Ona jest dorosła, wie co robi. To jej wybór. Daj spokój.” Itd. To jest masakrycznie przykre. Ten Twój „pan”, to człowiek. Też kochany przez Boga, ale to nie rodzina i nigdy nie będzie. To ktoś, kto naraża Ciebie i siebie na piekło. Normalnie to wszyscy wiedzą, że jak się wsiada do cudzego auta, jedzie i ma się gdzieś przepisy ruchu drogowego, to jest to bardzo niebezpieczne i może się źle skończyć. To dlaczego wszyscy Twoi bliscy żyją tak, jakby nic złego się nie działo? Ratuj się póki czas! GN 4/2017

"Wiele postulatów jest sprzecznych z naszymi wartościami"



To nie jest protest studentów, ale kolejny etap walki politycznej opozycji i lewicy z rządem. Nie zgadzamy się na próbę użycia do niej nas, studentów - mówi w rozmowie z portalem w Polityce.pl Maciej Skotnicki, prezes Stowarzyszenia Studenci dla RP. - To nie jest bezpartyjna i apolityczna inicjatywa, jak zapewniają organizatorzy. W Komitecie Honorowym Ogólnopolskiego Strajku Studentów jest m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego, Komitet Obrony Demokracji i Platforma Obywatelska. Jedną z organizatorek protestu jest organizatorka Czarnego Marszu we Wrocławiu z organizacji "Dziewuchy dziewuchom” Natalia Kwaśnicka. W mediach strajk przedstawiany jest jako masowy protest całego środowiska studenckiego, niemal jak wydarzenia z marca 1968 roku. Nie odmawiamy nikomu prawa do wyrażania swoich poglądów, ale nie chcemy, żeby były nam one narzucane. Wiele z nich dotyczy bieżącego sporu politycznego oraz liberalnej ideologii - wyjaśnia Piotr Ziemecki, prezes "Soli Deo". GN 4/2017

Abp Marek Jędraszewski – człowiek dialogu opartego na prawdzie



Jan Paweł II w 1991 roku wskazał nam, że Polska powinna budować swój nowy ład społeczny, polityczny, gospodarczy na Dekalogu. Wołał, krzyczał jak prorok, gdy mówił o obronie życia. Nie ma tutaj kroku wstecz. I sądzę, że do tego odnoszą się oskarżenia, że prowadzę wojnę. To nie ja wytoczyłem wojnę dzieciom nienarodzonym, starcom i chorym. To nie ja mówię, że aborcja jest prawem kobiety. Ja mówię: tak nie wolno, bo zadajemy gwałt naszemu człowieczeństwu. Nie głoszę nic innego niż Jan Paweł II, czy wcześniej kard. Wyszyński. Widzimy, że toczy się wielki spór o Polskę. I to trzeba widzieć. Kiedy przychodzi czas wyborów, trzeba się zastanowić, na kogo się głosuje. Wstrzymanie się od udziału w wyborach jest przecież także głosowaniem. Jeśli weźmie się pod uwagę najbardziej podstawowe wartości, to trudno głosować na partię, która skręciła w stronę etycznego liberalizmu i lekceważenia życia. Wydarzyło się sporo rzeczy w Polsce, które dają podstawę do nadziei: Rok Miłosierdzia, rok powrotu do korzeni chrztu Polski, odnowienie ślubów jasnogórskich, Światowy Dzień Młodzieży, wizyta papieża, akt intronizacyjny, czyli uznanie Jezusa Chrystusa za naszego Króla. Ten czas pozwolił nam na nowo określić naszą tożsamość – to, kim jesteśmy, kim powinniśmy być w oczach Bożych. Niekoniecznie w oczach świata. Polska przetrwa, jeśli będzie się walczyło o polską, chrześcijańską inteligencję. W tym jest nasze być albo nie być. Umknęła nam z horyzontu kategoria wspólnego dobra, jakby lekcja Targowicy niczego niektórych nie nauczyła. Życzę wszystkim pokoju budowanego na prawdzie. Na prawdzie, którą jest sam Chrystus. Bo przyjście Pana Jezusa na świat jest najważniejszą lekcją o człowieku. Abp Marek Jędraszewski, GN 3/2017

czwartek, 9 lutego 2017

Wspólnota wartości Prasa niemieckich wydawców zalewa rynek



Kupno prasy katolickiej to najprostszy sposób przekazania pieniędzy na rozwój mediów. Choć tygodniki „Gość Niedzielny” i „Niedziela” są w czołówce najlepiej sprzedających się czasopism opinii, to bardzo daleko im do rozprowadzanej w milionach egzemplarzy kolorowej prasy niemieckiego Bauera. Na każdą parafię przypada średnio 20 sprzedanych tygodników katolickich i ponad 400 – kolorowych niemieckich. W całym świecie najlepiej radzą sobie te firmy medialne, które zawierają ze swoim odbiorcą umowę abonamentową, znając go z imienia i nazwiska. Stąd zakup przez właściciela Polsatu telefonii komórkowej Plus, dzięki czemu ma dostęp do bazy kilkunastu milionów osób, którym oprócz linii telefonicznej może oferować płatną telewizję satelitarną i dostęp do internetu. Wzrost świadomości odbiorców, którzy są w stanie uodpornić się na agresywną, skierowaną do nich osobiście kampanię, także może stanąć na przeszkodzie lewicowych i międzynarodowych potentatów. Może więcej ludzi zrozumie, że warto łączyć się w znane katolickim mediom z imienia i nazwiska grupy odbiorców. Stawka zmian zachodzących w mediach jest bardzo duża. Burzliwe przeobrażenie daje nowe możliwości ludziom chcącym poszerzyć oddziaływanie prawdy. Udział w dobrej zmianie mediów może mieć każdy. Barbara Bubula Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/174671,rok-zmian-w-mediach.html