Obrona suwerenności Ojczyzny i polityki zgodnej
z polską racją stanu wymaga modlitewnego wsparcia naszego rządu. We wtorkowy
wieczór po debacie w Parlamencie Europejskim, w czasie której Polska została
zaatakowana, premier RP Mateusz Morawiecki przyjechał modlić się do grobu bł.
ks. Jerzego Popiełuszki. Ten symboliczny gest pokazuje nam ścisły związek
bieżącej polityki z jej duchowym zapleczem, które stanowi nasza modlitwa w
intencji rządzących. Nie może jej i teraz zabraknąć. Apel o codzienną modlitwę
różańcową za rządzących i sprawujących władzę w Polsce Samo niebo nam
podpowiada, aby orędownikiem naszej modlitewnej odsieczy dla rządzących był bł.
ks. Jerzy, męczennik komunizmu. Za jego przyczyną prośmy o prawdę w polityce, o
mądrość i siłę dla rządzących, by umiejętnie kierowali Polską. Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/245281,modlitewna-odsiecz.html

Unia Europejska ze swoimi ideologicznymi pomysłami,
podcinając chrześcijańskie korzenie, na których zbudowana jest Europa, próbując
zniszczyć państwa narodowe i tworząc jedno superpaństwo europejskie, prowadzi
nas ku zagładzie. My, Polacy, katolicy, się na to nie zgadzamy. Jako
„Solidarność” mamy w swoim statucie zapisaną obronę naszej wiary, której
bronimy i będziemy bronić. Żadne ideologiczne środowiska brukselskie, które
dzisiaj są takie, a jutro mogą i będą inne, nie pozbawią nas przywiązania do
Boga i chrześcijańskiej tradycji. Dla nich liczą się wysokie apanaże, ostrygi,
dobre winko i – przepraszam za wyrażenie – dojenie takich krajów jak my. W
Polsce nie ma problemów z praworządnością, każdy ma prawo protestować i nikt
nikomu nie broni wyrażać swoich opinii, nawet najbardziej absurdalnych i
oderwanych od rzeczywistości – jak chociażby protesty tzw. strajku kobiet.
Natomiast tu, w Luksemburgu czy w Brukseli, przeciwnicy elit rządzących,
przeciwnicy mainstreamu są represjonowani. Mając to na uwadze, nie chcemy
prowokować i dawać im pretekstu. Będziemy protestować z zachowaniem zasad,
których jesteśmy nauczeni. Pokażemy, że Polska to dumny kraj, a Polacy to
cywilizowani ludzie, co trudno powiedzieć o unijnych biurokratach. Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/245305,sprzeciwiamy-sie-unijnej-dyktaturze.html
Unia Europejska, która próbuje uczyć nas –
Polskę – demokracji, sama łamie wszelkie zasady. Nie będzie nadużyciem,
jeśli powiem, że Unia Europejska uczy się demokracji od północnokoreańskiego
dyktatora Kim Dzong Una, bo czym innym są wymuszenia, dyktat i kary finansowe
za niepodporządkowanie się decyzjom Brukseli i de facto Berlina. W wydaniu
Brukseli mamy szantaże, dyktat – słowem demokrację w wydaniu
północnokoreańskim, gdzie decyzje są podejmowane przez wodza. I taką toksyczną
decyzję o zamknięciu „Turowa” jednoosobowo podjęła wiceprezes Trybunału
Sprawiedliwości w Luksemburgu, sędzia Rosario Silva de Lapuerta. Podobne
decyzje w kwestii naszego protestu podejmuje dzisiaj premier Luksemburga i inni
brukselscy decydenci. Ja – Wojciech Ilnicki oraz związkowcy „Solidarności” – na
taką Unię Europejską się nie piszemy, nie do takiej Unii wstępowaliśmy. Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/245305,sprzeciwiamy-sie-unijnej-dyktaturze.html

Unia Europejska, która ma pełne usta frazesów o wolności,
demokracji itd., boi się „Solidarności”, także Luksemburg, gdzie swą siedzibę
ma Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który my, biorąc pod uwagę
niesprawiedliwe decyzje, nazywamy – po imieniu – trybunałem niesprawiedliwości.
Premier Luksemburga Xavier Bettel, który tak głośno mówi o praworządności –
zabronił przyjazdu do Luksemburga więcej niż dwóm tysiącom związkowców z
Polski. W tej sytuacji nie możemy się nie dostosować do tych restrykcji, bo
grożą nam horrendalne kary. Nie chcemy się też narażać – zwłaszcza że po
drugiej stronie są bezwzględni ludzie, którzy na każdym kroku chcieliby nas
karać – tym bardziej że nienawidzą nas, Polaków, którzy jako nieliczni mamy
honor i odwagę bronić się przed próbami ograniczenia naszej suwerenności i całą
tą rewolucją forsowaną przez zideologizowane zachodnie środowiska. I to jest
pierwsza sprawa, ale drugą kuriozalną decyzją jest zakaz uczestnictwa w
manifestacji ludzi, którzy nie przedstawią „paszportów covidowych”. To jest
szczyt wszystkiego – zwłaszcza że po Europie mogą się poruszać osoby
posiadające ważne testy antygenowe. Takie podejście to jest skandal i
traktujemy to jako utrudnianie nam wyjazdu na manifestację. Wobec powyższego
spełniający warunki pojawią się jutro w Luksemburgu, aby przekazać
postanowienie o zamknięciu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/245305,sprzeciwiamy-sie-unijnej-dyktaturze.html
„Na siedzibie Generalnej Dyrekcji Lasów po raz pierwszy łopocze polska
flaga! Lasy zawsze wierne Polsce – szczególnie teraz, gdy nasz kraj jest tak
brutalnie atakowany” – wpis tej treści Beaty Kempy, europoseł Solidarnej
Polski, wywołał wściekły atak Radosława Sikorskiego, jednego z liderów PO. W
swoim rynsztokowym stylu dał znać o sobie europoseł totalnej opozycji. „Walnij
się w zatłuszczony łeb!” – te słowa skierował do Beaty Kempy. Skąd taka agresja
u prominentnego działacza platformy? Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/245318,polityka-pogardy.html

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata dotycząca uznania
przez polski Trybunał Konstytucyjny nadrzędności polskiej Konstytucji nad
prawem unijnym. Europosłowie ugrupowania Tuska i lewicy z Polski i innych
państw bezpardonowo zaatakowali Polskę. Odpowiedź premiera Morawieckiego była
rzeczowa, spokojna, ale stanowcza. „Jeżeli instytucje powołane w traktatach
przekraczają swoje kompetencje, państwa członkowskie muszą mieć narzędzia, żeby
zareagować” – mówił. Przypominał, że UE nie jest państwem. „To państwa
pozostają europejskim suwerenem, są panami traktatów, to państwa określają
zakres kompetencji powierzonych, przyznanych UE” – zaznaczył. „W traktatach
powierzyliśmy Unii bardzo duży zakres kompetencji, ale nie powierzyliśmy jej
wszystkiego, wiele dziedzin prawa pozostaje kompetencją państw narodowych” –
przekonywał premier. Odrzucam język gróźb, pogróżek i wymuszeń; nie zgadzam się
na to, by politycy szantażowali i straszyli Polskę – wskazywał premier Mateusz
Morawiecki w PE. Niedopuszczalne jest narzucanie innym swojej decyzji bez
podstawy prawnej, używanie do tego celu języka szantażu finansowego –
podkreślał. „Kompetencje UE mają swoje granice. Nie wolno nam dłużej milczeć,
gdy są one przekraczane. Dlatego mówimy +tak+ dla europejskiego uniwersalizmu i
+nie+ dla europejskiego centralizmu” – dodał. Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/245166,premier-w-parlamencie-europejskim.html

Ateizm sprowadza rzeczywistość do materialnego wszechświata, który jest
„twardy i nieczuły”. Taka
wizja pociąga dwie konsekwencje. Po pierwsze, w jej ramach nie ma sensu mówić
ani o obiektywnym dobru, ani o obiektywnym złu. W takim razie koronawirus sam w
sobie nie jest ani dobry, ani zły. Jest po prostu naturalnym zjawiskiem, który
sprawia coś, co my ludzie subiektywnie odbieramy jako złe. Po drugie, skoro
nieczuły świat jest wszystkim, co istnieje, dla ateisty nie ma żadnej nadziei
na to, że śmierć zostanie pokonana, a doznane przez nas cierpienia zostaną
przemienione w trwałą radość. Znaczy to, że w dobie pandemii – w której w
większej skali spotykamy się z cierpieniem i śmiercią – ateizm nie może nam pomóc.
Czy jednak może pomóc nam religia, która głosi istnienie wszechmocnego i
dobrego Boga? Tak, ponieważ daje nam nadzieję na pełnię szczęścia po śmierci. Według biblijnej teodycei, którą Lennox
przypomina, zło jest konsekwencją grzechu pierworodnego. On doprowadził do
złamania lub pęknięcia doskonałego stanu natury, którego człowiek jest częścią.
Na naszych oczach „koronawirus gwałtownie demoluje iluzję, że możemy
zbudować doskonałość na ziemi”. Demontaż tej iluzji jest szansą, by zwrócić się
do Boga, od którego odeszliśmy i który przychodzi do nas w cierniowej koronie
naszych cierpień. Nawet
jeśli wielu ludzi uświadomiło sobie w czasie pandemii fiasko projektu raju bez
Boga, nie znaczy to jeszcze, że ludzie ci zmienią radykalnie swój sposób
myślenia i życia. Przyzwyczajenie i presja społeczna może okazać się siłą,
która sprawi, że szybko wrócimy do starych bożków