czwartek, 8 grudnia 2022

Morze ognia

 


Był 13 lipca 1917 roku, gdy w portugalskiej Fatimie Matka Boża pokazała trójce pastuszków piekło. Łucja, Hiacynta i Franciszek dostrzegli „jakby morze ognia”, w którym były zanurzone demony i dusze. Widok skręcających się z bólu potępionych, ich wycie i jęki rozpaczy „przerażały i wywoływały dreszcz grozy”. Głęboko wstrząśnięte dzieci otrzymały później od Maryi wyjaśnienie, że „wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił”. Dla nich samych doświadczenie to było silną motywacją do modlitwy i pokuty za zagrożonych potępieniem grzeszników. Francieszek Kucharczak, GN 26.11.22

środa, 7 grudnia 2022

Jako w niebie tak i na ziemi…

 


Doświadczenie nieba w różnym stopniu było dane wielu świętym, co można wnioskować z ich pism bądź zachowanych świadectw. Święty Bernard z Clairvaux mówi, że w niebie nie ma nic takiego, czego by człowiek nie chciał, a jest wszystko to, czego zapragnie. Nawiązując do tego św. Alfons Liguori pisze, że zbawieni po wejściu do nieba nie spotykają niczego, co by ich trapiło. „W niebie nie ma ani śmierci, ani obawy śmierci; nie ma ani boleści, ani chorób, ani ubóstwa, ani niewygód, nie następuje noc po dniu, ani zimno po gorącu; ale bez przerwy trwa dzień pogodny, bez przerwy wiosna miła. Nie ma tam ani prześladowania, ani nienawiści; wszyscy bowiem kochają się wzajemnie, a każdy cieszy się z cudzego dobra jak ze swego. Nie ma tam obawy potępienia, ponieważ dusza utwierdzona w łasce Bożej nie może już grzeszyć ani Boga utracić” – stwierdza w nauce „O niebie”. Święty Grzegorz Wielki, papież (VI wiek), mówił, że sprawiedliwi wchodzą do nieba natychmiast po śmierci, dotyczy to jednak niewielu osób, ponieważ znaczna większość ludzi potrzebuje oczyszczenia w życiu pozaziemskim. Między innymi to nauczanie posłużyło do sformułowania przez Kościół doktryny o czyśćcu. GN 26.11.22

Rosja państwem terrorystycznym

 


Dzisiaj na oczach całego świata Rosja dokonuje ludobójstwa na Ukrainie, w obliczu zimy niszczy w sposób systemowy infrastrukturę krytyczną, energetyczną. To przecież niebywałe bestialstwo – porównywalne z tym, co robił Hitler. Co więcej, to, co robi Putin, budzi grozę, że w XXI wieku – po takim doświadczeniu, jakim była II wojna światowa – takie rzeczy jak na Ukrainie mogą mieć miejsce. Mamy bestialstwo, eksterminację ludności, mamy też porywanie i wywożenie z terenów okupowanych w głąb Rosji ukraińskich dzieci, także dzieci z sierocińców, i oddawanie ich do adopcji Rosjanom. Rosja dyktuje warunki Europie i światu poprzez groźby użycia broni jądrowej czy blokady transportów zboża z Ukrainy, a tym samym próby wywołania głodu w krajach potrzebujących, głównie w krajach Afryki. Do tego mamy działania hybrydowe, presję migracyjną, próby zdestabilizowania granic Polski przez Białoruś i zalania Unii Europejskiej nielegalnymi migrantami z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Bierność świata wobec tych faktów sprawia, że Rosja się rozochociła i – niezatrzymywana – gotowa jest pójść dalej.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/266145,rosja-od-lat-dziala-jako-panstwo-terrorystyczne.html

poniedziałek, 5 grudnia 2022

O Królestwie Chrystusa

 


”Kiedy Chrystus mówi o królestwie Bożym, nie ukazuje tej rzeczywistości, jako czasu i miejsca karania grzeszników czy surowej rozprawy z wrogami, ale ukazuje tę rzeczywistość jako czas przebaczenia i zbawienia. Jego nauczanie jest całkowitą nowością, czymś innym, bo w Jego królestwie jest miejsce na Boże miłosierdzie, Bożą łaskawość, Bożą miłość. My jako ludzie nie możemy siłą zaprowadzać porządku w Bożym królestwie, ale jesteśmy wezwani, żeby wsłuchiwać się w Jezusa. Kiedy potrafimy przebaczyć, kiedy odnosimy się z życzliwością do drugiego człowieka, kiedy szanujemy jego godność, to to królestwo budujemy„– stwierdził. Według ks. biskupa Jamrozka, w budowaniu Bożego królestwa nie chodzi o wyniszczenie nieprzyjaciół, ale o oddanie swojego życia na ofiarę po to, żeby innych ratować.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/265876,jezus-otrzymal-wladze-na-krzyzu.html

niedziela, 4 grudnia 2022

Sobór Watykański II w Dekrecie o ekumenizmie

 


Odłączone wspólnoty kościelne, które nie zachowują wypływającej z chrztu pełnej jedności z Kościołem katolickim „nie przechowały one tajemnicy eucharystycznej w jej istocie i pełni, głównie przez brak sakramentu kapłaństwa”. To właśnie wskutek zerwania ciągłości sukcesji apostolskiej i rozbieżności co do rozumienia istoty sakramentu Kościół katolicki nie rozpoznaje w protestanckiej Wieczerzy Pańskiej prawdziwej Eucharystii, choć do wspólnej modlitwy, zwłaszcza o dar jedności chrześcijan, usilnie zachęca. Istnieją Kościoły, które uznają realną obecność Chrystusa w darach eucharystycznych (chlebie i winie) wyłącznie podczas sprawowania Wieczerzy Pańskiej – głównie luteranie i anglikanie; oraz takie, które uznają symboliczną, a nie realną, obecność Chrystusa w darach eucharystycznych. Dlatego w Kościołach protestanckich nie przechowuje się Eucharystii. Nie ma tabernakulum. Nie adoruje się też Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie. Jako że protestancka nauka na temat Eucharystii różni się znacząco od doktryny katolickiej, zasadniczo w Kościele katolickim nie zezwala się na udzielanie Komunii św. protestantom. Zachodzą jednak pewne okoliczności, w których taka Komunia jest uzasadniona, np. niebezpieczeństwo śmierci czy brak możliwości skontaktowania się protestanta z duchownym Kościoła, do którego on należy. W takich sytuacjach kapłan katolicki może udzielić Komunii św. protestantowi, ale pod warunkiem, że wyzna on katolicką naukę na temat realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, a sam kapłan odpowiednio przygotuje go do przyjęcia Komunii. GN 19.11.22

sobota, 3 grudnia 2022

Zero uległości wobec Putina

 


Putin dokonuje szaleńczych ataków rakietowych na miasta i ludność cywilną. Optymiści mówią, że to początek końca wojny. Skończyłaby się ona zapewne szybciej, gdyby takie państwa jak Chiny czy Indie jednoznacznie potępiły ludobójstwo, którego w tej chwili dokonuje Putin. W działaniach na polu walki z armią ukraińską siły rosyjskie przegrywają. Ukraińcy przejęli inicjatywę, dokonują przeciwuderzeń, skutecznie wypierają Rosjan z okupowanych terytoriów. W ataku rakietowym z 10 października żaden cel wojskowy nie został przez Rosję osiągnięty. Mordowani są cywile, dokonywane jest ludobójstwo. Trudno więc oceniać terrorystę państwowego, bo to, co robi obecnie Putin, jest terroryzmem państwowym. Człowiek, którego wyznaczył na nowego głównodowodzącego sił inwazyjnych, gen. Siergiej Surowikin, to typowa bestia, która została odznaczona orderami za mordowanie cywili w Czeczenii, w Syrii, za to, że dokonywała mordów w samej Rosji. Mamy więc do czynienia z systemem nieludzkim. Ta wojna nie ma nic wspólnego ze sztuką wojenną, promowane jest działanie właściwe dla terrorystów. Teraz dopiero Zachód uświadamia sobie, że w taki sam sposób działa Putin, zaczął w 1999 roku krwawą rozprawę w Czeczenii, tak jak zwalczał terroryzm przez zabijanie dzieci w Biesłanie czy w teatrze na Dubrowce, tak jak mordował w Syrii, tak jak dokonywał gwałtu na narodzie gruzińskim w 2008 roku. Cóż teraz miałoby się zmienić? Nie możemy dać się zaszantażować terroryście, lecz musimy być konsekwentni – wtedy ta wojna będzie krótsza. Gen Roman Polko, GN 19.11.22

czwartek, 1 grudnia 2022

Czy jest nas za dużo?

 


W kontekście ludzkiej populacji mówi się często, że jest nas za dużo, że Ziemia (przyroda) sobie nie poradzi i czeka nas kolaps. Być może tak będzie, ale nie z powodu liczby mieszkańców globu, ale z powodu stylu życia tych najbogatszych kilkuset milionów, mieszkających w Europie i Ameryce Północnej. Miliard najbogatszych ludzi na Ziemi produkuje 40 proc. całego emitowanego dwutlenku węgla. Miliard najbiedniejszych jest odpowiedzialnych za 0,5 proc. emisji CO2. Gdyby ten miliard najbiedniejszych podwoił tę emisję, z trudnością dałoby się to odczuć w globalnych statystykach. Gdyby ten miliard najbogatszych zredukował ją o połowę, dałoby to konkretny i mierzalny efekt. Zwiększenie emisji przez najbiedniejszych to dostęp do czystej wody, do jedzenia, do opieki zdrowotnej czy do szkoły. Zmniejszenie emisji przez najbogatszych to rezygnacja z jednego z kilku samochodów, z wyrzucania jedzenia, z lotów samolotem na wakacje. Gdy mowa o przeludnieniu planety, w obrazkach pokazywanych przez media pojawiają się biedni. Gdy mowa o celach klimatycznych, w komunikatach pojawiają się kraje rozwijające się. To nie biedni obciążają Ziemię, tylko bogaci, którzy nie widzą potrzeby dzielenia się. Czy jest nas zatem za dużo? Nie. Po prostu brakuje nam serca. Tomasz Rożek, GN 45/2022