piątek, 19 czerwca 2015

O potrzebie ludzi sumienia



Ks. kard. Dziwisz w homilii w Skoczowie nawiązał do słów Jana Pawła II z Kaplicówki o potrzebie ludzi sumienia. Zdaniem hierarchy, Polsce potrzeba świętych, którzy nie zagłuszają w sobie głosu sumienia, stale się nawracających, zaangażowanych w sprawy publiczne, troszczących się o dobro wspólne – małżeństw, rodzin, polityków, pracodawców i pracowników. Wskazał na pilną potrzebę międzyludzkiej solidarności. Purpurat zaznaczył, że pamięć o słowach Jana Pawła II pomaga stawić czoła wyzwaniom dnia dzisiejszego. – Chcemy w Ojczyźnie mądrych praw, chroniących ludzkie życie od poczęcia do naturalnej śmierci – dodał. − Nie godzimy się na to, by importowane, fałszywe ideologie spod znaku gender miały stanowić o polskim prawie, niszcząc małżeństwo i rodzinę, tradycję i religię, a więc korzenie, z których wyrastamy. Nie tędy droga! Nie na tym polega nowoczesność .
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/138375,nie-chcemy-falszywych-ideologii.html

czwartek, 18 czerwca 2015

Tadeusz Mazowiecki nie powinien być patronem szkoły?



Anna Kołakowska, nauczycielka historii w SP w Gdańsku:  W pewnym momencie młodzi ludzie, uczniowie, którzy będą poznawać życiorys swojego patrona, przygotowywać o nim referaty, przeczytają, że w najtrudniejszym dla Polski okresie czasów stalinowskich był on propagandystą reżimu komunistycznego. Pisał paszkwile o uwięzionym i okrutnie dręczonym ks. bp. Czesławie Kaczmarku, Żołnierzy Wyklętych nazywał zbrodniarzami i mordercami, a rząd londyński renegatami oraz sojusznikami Hitlera. Zdziwią się, że po wydarzeniach marca 1968 r. został odznaczony przez Gomułkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – z całą pewnością nie za to, że stanął po stronie studentów domagających się wolności. A jak któryś z uczniów zapyta o to, dlaczego nie było w Polsce dekomunizacji i nikt nie rozliczył komunistów za popełnione zbrodnie – jak uczyniono to w innych krajach, to w odpowiedzi usłyszy: bo Tadeusz Mazowiecki ich rozgrzeszył, wprowadzając politykę grubej kreski, a w rządzie, któremu przewodził, członków „związku zbrojnego o charakterze przestępczym”, czyli WRON, uczynił ministrami. W życiorysie Mazowieckiego, którego Platforma i „Gazeta Wyborcza”, gloryfikują, nie można pominąć też faktu, że pod jego czujnym okiem wspomniani ministrowie palili akta, a młodzież z Federacji Młodzieży Walczącej, która próbowała do tego nie dopuścić, była pałowana przez ZOMO.  W Gdańsku nie ma szkoły im. Danuty Siedzikówny „Inki”, rotmistrza Pileckiego, Łukasza Cieplińskiego czy Anny Walentynowicz, a powinny być. „Gazeta Wyborcza” „zarządziła”, że należy postawić Annę Kołakowską  przed komisją dyscyplinarną i pozbawić prawa wykonywania zawodu nauczyciela. P.S. Moim zdaniem pani Anna powiedziała niewygodną dla postkomunistów prawdę i stąd nienawiść Gazety Wyborczej. Apeluję – nie kupujcie GW i nie zasilajcie konta Michnika, który kpi sobie z polskiego katolicyzmu i tradycyjnego patriotyzmu.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/138401,prawdy-nie-zakrzyczy-ani-platforma-ani-wyborcza.html

środa, 17 czerwca 2015

Potrzeba dziś cywilizacji miłości




 Metropolita łódzki zwrócił również uwagę na zarzuty, że Polska to państwo wyznaniowe. Czy Kościół ma narzędzia państwowego ucisku? Czy ideologia gender i inne podobne nie są pewnym wyznaniem zupełnie pozbawionym rozsądku. To jest państwo wyznaniowe. Ktoś uznał, że to jest dogmat i trzeba to wprowadzać – podkreślał kaznodzieja. Chrystus i Jego miłość do nas to jedyny ratunek i prawda, dlatego powinniśmy budować nasze życie na miłości, takiej jakiej nauczył nas Jezus, również przez swój krzyż. Nie dziwi więc i to, że to właśnie krzyż chce się usunąć z przestrzeni publicznej, bo to właśnie w krzyżu jest przesłanie cywilizacji miłości.
Cywilizacja śmierci wdziera się do Polski przez ustanowione prawa uderzające w godność osoby ludzkiej, w świętość życia, w niezrównaną więź, jaką jest małżeństwo kobiety i mężczyzny, i w świętość rodziny – mówił ks. abp Marek Jędraszewski i dalej dodał: „ Z jakim bólem musimy dzisiaj wspomnieć o tych, którzy niekiedy przyznają się oficjalnie do przynależności do Kościoła katolickiego, a jednocześnie zwalniają z pracy lekarzy, którzy odmówili przeprowadzenia aborcji, bo uważali, że to dziecko istniejące w łonie matki jest dzieckiem, a nie jakąś zwykłą grupą komórek”. Metropolita łódzki zauważył również, że pomimo korzystnego wyroku sądu nie padło ani jedno słowo „przepraszam” w stosunku do zwolnionych lekarzy. To jest właśnie przejaw triumfu cywilizacji śmierci nad cywilizacją życia. Ks. abp Marek Jędraszewski mówił także o ratyfikowanej konwencji antyprzemocowej, wg której to religia i tradycyjna, zdrowa i normalna rodzina jest źródłem przemocy wobec kobiet i patologii, a nie alkohol, narkotyki czy brak pracy. Chrześcijaństwo ze swoim przesłaniem miłości jest źródłem przemocy? – pytał metropolita łódzki. – Jakże bolesne jest to, że wierność Ewangelii bywa nazywana powrotem do średniowiecza – mówił ks. abp Jędraszewski. Kiedy to właśnie miłość pochodząca z Ewangelii może być lekarstwem na wszystkie patologie. – Ani zgody, ani bezpieczeństwa nie zbuduje się na wartościach stanowiących zaprzeczenie Ewangelii. Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/138219,potrzeba-dzis-cywilizacji-milosci.html

wtorek, 16 czerwca 2015

Bezpłatny i mierny



Strategia MEN wobec podręczników wydaje się pozbawiona całkowitej logiki i sensu. W pierwszej kolejności uniemożliwiono korzystanie z podręczników przez wiele lat. Potem wprowadzono nadmiar ofert. Przy tym wzrosły ceny. Miało to służyć pozytywnemu doborowi, w rezultacie czego dzieci miały się uczyć z najlepszych książek. Operacja ta nabiła kasę wydawnictwom, które te podręczniki produkowały. Teraz spotykamy się z totalitarną ofertą jednego podręcznika, tzw. darmowego. A jak się okazuje, podręcznik ma wartość merytoryczną równą zeru. Wydaje się, że twórcy podręcznika przyjęli zasadę „szybko, tanio, byle jak, aby do przodu i kolorowo”. Jako rodzic i pedagog jestem zdumiona, że coś takiego ma miejsce. Jeżeli ktoś nie otworzy tego podręcznika i się nie zastanowi, to będzie myślał, że jest dobrze. A jest po prostu fatalnie! Bo te podręczniki są byle jakie i w żaden sposób nie rozwijają naszych dzieci. Przy tym podręczniku wyszedł także problem ideologizacji nauczania. Proces ten jest jeszcze bardziej rozwinięty niż w czasach komunizmu. Agnieszka Jackowska
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/138079,bezplatny-i-mierny.html

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Jak bardzo publiczne?



Media publiczne finansuje większość Polaków, szczególnie ci, którzy płacą abonament radiowo-telewizyjny, i choćby tylko z tego powodu powinny prezentować cały wachlarz poglądów politycznych obecnych w polskiej debacie publicznej. Niestety, w tej trwającej kilka miesięcy kampanii prezydenckiej media publiczne, ich kierownictwa i większość dziennikarzy zajmujących się w nich informacją i publicystyką stanęli po stronie urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego. To opowiedzenie po jednej stronie było tak wyraźne, że w szczytowym momencie kampanii przed I turą rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Marcin Mastalerek wyszedł podczas programu ze studia TVP Info, nazywając tę telewizję Komorowski Info. Rzeczywiście ta publiczna telewizja informacyjna przekraczała co i rusz kolejne granice zaangażowania się po stronie jednego kandydata, a w ostatnich miesiącach kampanii robiła to wręcz ostentacyjnie. W marcu Komorowski był pokazywany łącznie przez 3 godziny i 15 minut, jego głównego konkurenta Andrzeja Dudę pokazywano łącznie zaledwie przez 22 minuty, czyli ponad 10 razy krócej. Sytuacja nie zmieniła się także w kwietniu. Andrzej Duda był pokazywany już przez blisko godzinę, ale Bronisław Komorowski przez 4 godziny, czyli ponad 4 razy dłużej. Poważne dysproporcje oczywiście na korzyść Komorowskiego miały miejsce również w programach informacyjnych i publicystycznych TVP 1 i TVP2, a prym pod tym względem wiódł redaktor Tomasz Lis i jego sztandarowy program w TVP2 „Tomasz Lis na żywo”. Czołowy dziennikarz porannego pasma informacyjno-publicystycznego w programie I Polskiego Radia podczas wywiadu z Komorowskim wypalił bez żadnego skrępowania: „My, czyli ci, którzy popierają pana osobę”, i nie wywołało to żadnej reakcji jego przełożonych. Dr Zbigniew Kuźmiuk. P.s. To jest przykład tej polskiej „demokracji” i „wolności”, którą tak chlubi się mainstream po 1989 roku. Czas na zmiany.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/138005,jak-bardzo-publiczne.html