sobota, 18 kwietnia 2026

Jak przekonać dzisiejszego niedowiarka? - Cz.2




Najważniejszym argumentem za zmartwychwstaniem jest świadectwo uczniów, którzy spotkali Jezusa żywego po Jego śmierci. Tak twierdzą z całym przekonaniem. Są gotowi za to cierpieć i umierać. Głoszą coś, co było ich udziałem. Najstarszy historycznie zapis takiego świadectwa znajdujemy u św. Pawła Apostoła w Pierwszym Liście do Koryntian. Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi” (15,3-8). List Pawła powstał w połowie lat 50. I wieku, czyli wcześniej niż Ewangelie. Paweł podkreśla, że jego wiara opiera się na przekazie faktu, który może potwierdzić 500 świadków. Opór apostoła Tomasza wskazuje, że droga do uznania prawdy o zmartwychwstaniu prowadzi przez wątpliwości, przez szukanie dowodów i wysiłek rozumu. Gdyby zmartwychwstanie było wymysłem, czy świadkowie pisaliby o tych trudnościach? W zakończeniu Ewangelii Marka czytamy, że Jezus ukazawszy się Jedenastu, „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego” (16,14). Pisma Nowego Testamentu poświadczają także to, że nastąpiła radykalna przemiana uczniów. Tuż po śmierci Jezusa są przestraszeni, rozproszeni, ukrywają się. Piotr zawiódł jako lider. Judasz okazał się zdrajcą i popadł w rozpacz. Niedługo później zaczynają publicznie głosić, że Jezus żyje i są gotowi cierpieć za tę prawdę. Co spowodowało taką gwałtowną zmianę? Trudno ją wyjaśnić siłą idei czy wspomnień o Jezusie. „A myśmy się spodziewali…” – te słowa uczniów idących do Emaus dobrze wyrażają stan ducha wspólnoty Jezusowej. To głos zawiedzionej wiary. A jednak niewiele dni później widzimy tę wspólnotę w zgoła innej formie. W Jerozolimie publicznie głoszą Jezusa jako Mesjasza. Następuje eksplozja misyjna Kościoła. Powstaje pytanie, co mogło doprowadzić do tak radykalnej zmiany tchórzy i zdrajców we wspólnotę odważnych świadków głoszących imię Chrystusa jako jedyną drogę do zbawienia. ks Tomasz Jaklewicz. GN 14/26

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz