niedziela, 7 grudnia 2014

Nowe lewactwo jeszcze groźniejsze

Podstawową cechą lewicowości jest to, że twierdzi ona, iż posiada wiedzę odnośnie tego, jak można uszczęśliwić ludzkość. Zaczyna ona od negacji istnienia Boga jako Stwórcy i Ojca wszystkich ludzi. Następnie lewacy głoszą konieczność odcięcia się od korzeni: raz na zawsze powinna być przekreślona przeszłość, jej dorobek i jej tradycje po to, aby móc dowolnie „ulepić nowego człowieka”. Wizja nowej ery  usprawiedliwia w ich oczach każdą zbrodnię i każdą nieprawość. „Centra dowodzenia” nowego lewactwa znajdują się obecnie w Brukseli, Strasburgu, w Nowym Jorku. Teraźniejszość według nich powinna być wypełniona jedynie przyjemnością: „minimum cierpienia, maksimum przyjemności”. Jeść, spać i przede wszystkim bawić się. „A po nas to choćby i potop”. Pojawia się chęć ucieczki w świat alkoholu, narkotyków, wreszcie samobójstwa. Młodzi ludzie uciekają od wzięcia odpowiedzialności za małżeństwo i rodzinę. Chrześcijańska koncepcja miłości jako bezinteresownego daru z samego siebie drugiemu człowiekowi jest dzisiaj kwestionowana. Drugi człowiek jest traktowany czysto przedmiotowo. Szerzy się plaga rozwodów bez względu na krzywdę dzieci. Dzieci jawią się jako przeszkoda w osobistej karierze. Małżonkowie często zapominają co ślubowali. Państwo nie może budować swoich instytucji na trwałych strukturach, a w konsekwencji takie państwo nie ma przyszłości. W Europie wszyscy walczą o swoje, wszyscy z wyjątkiem Polski. Czy jest nadzieja - tak, bo bez Boga nie utrzyma się na długo żadna struktura. Nowe lewactwo także się nie ostoi. Musimy modlić się za Polskę, musimy modlić się za rodziny. Dziś Polska potrzebuje wielkiej modlitwy (ks. abp. Marek Jędraszewski).

Szaleństwo! Schizofrenia! Paranoja!

Obóz miłości, w walce z okopami nienawiści, coraz częściej sięga po język psychiatryczny. Kto pyta o Smoleńsk – oszołom!
Kto się dziwi, skąd tyle głosów nieważnych – odmęt szaleństwa!
Kto krytykuje rząd – paranoja! Kto krytykuje prezydenta – schizofrenia! Kto chce legalnie w Polsce demonstrować, zgodnie z prawem zapisanym w Konstytucji – piromania, podpalanie.  W tej miłości jest metoda. Zarzucą opozycji podpalanie Polski i będą zamykać. Odmęty szaleństwa precz ze społeczeństwa! (mec. Janusz Wojciechowski, Nasz Dziennik, 4.12.14).

sobota, 6 grudnia 2014

Haczyk obiektywizmu

Fragment z "Dzienniczka" siostry Faustyny: "Przed Komunią św. Jezus dał mi poznać, abym stanowczo nie dawała posłuchu w rozmowie z jedną siostrą, bo Mu się nie podoba jej przebiegłość i chytrość. Córko Moja, nie wypowiadaj do tej osoby ani swoich poglądów, ani swego zdania". To ważna wskazówka dla nas. To nie jest obojętne kogo słuchamy i z kim wchodzimy w dialog. "Wiara rodzi się z tego, co się słyszy..." pisze św. Paweł. Słowo tego, kto robi propagandę diabłu rodzi śmierć. Niektórzy twierdzą, że "przecież trzeba wiedzieć, co myśli wróg". Diabłu udało się im wmówić, że prawdę osiąga się przez wymieszanie w równych proporcjach wszystkich możliwych opinii i że staną się ludźmi światłymi, jeśli wpuszczą do siebie tyle samo ciemności, ile światła. Dlatego, nawet chrześcijańscy sprzedawcy sprowadzają i sprzedają bez żenady antychrześcijańskie i wulgarne pisma no bo "trzeba poznać wroga". Nieprawda, trzeba poznać Przyjaciela i wg Niego dobierać znajomych. Flirtowanie z wrogami Przyjaciela jest po prostu zdradą. Bo prawda nie leży pośrodku między światłem a ciemnością, lecz w świetle (na podstawie felietonu Franciszka Kucharczyka, Gość Niedzielny nr 34/2014).

piątek, 5 grudnia 2014

Nie traktujcie poważnie naszych przewidywań

W poszukiwaniach przyczyn rozbieżności wyników wyborów i wyników badań IPSOS exit poll ciągle brakuje mi wyraźnej deklaracji ze strony IPSOS: tak, pomyliliśmy się o 7 procent. Jesteśmy niewiarygodni. Dotąd uważano, że badanie exit poll cieszy się bardzo wysokim stopniem prawdopodobieństwa, a jego wyniki niewiele odbiegały od rzeczywistych, osiągając margines 2 proc. Przypomnijmy, że tym razem IPSOS przeprowadził badanie przed 845 losowo wybranymi lokalami wyborczymi z udziałem ok. 85 tys. respondentów. Firma badawcza IPSOS jest trzecią co do wielkości firmą badawczą na świecie, obecną w 84 krajach. W tym roku w Polsce IPSOS perfekcyjnie przewidział wyniki głosowania do Parlamentu Europejskiego, które odbyło się 25 maja br. Co się nagle wydarzyło, że ta wyjątkowo precyzyjna instytucja badawcza popełniła tak poważne błędy, które podważają sens jej istnienia i wiarygodność na przyszłość? Oskarżanie wyborców PiS, że nie wiedzą, gdzie postawić krzyżyk, bo to są przeważnie starsze i niewykształcone osoby, jest jednym z najbardziej podłych i obraźliwych wyjaśnień, zwłaszcza w świetle informacji, że na PiS głosowali w dużym stopniu ludzie młodzi. Śmieszy mnie tłumaczenie wysokiego zwycięstwa PSL w Gdyni (wzrost poparcia o 1100 proc.) umieszczeniem na liście pana Kupcewicza. Obrońcy prawdziwości wyniku wyborów przyjęli sprytną strategię: jak wam się nie podoba, jak wiecie o nadużyciach i błędach, to idźcie do sądu. Sąd jednak nie będzie wyjaśniał, dlaczego zaistniała różnica pomiędzy prawie pewnymi wynikami ogłoszonymi w wieczór wyborczy, a ostatecznie zliczonymi. Chciałbym zobaczyć przyszły wieczór wyborczy, np. po wyborach parlamentarnych, podczas którego prowadzący ogłoszą: „Prosimy nie traktować podanych wyników poważnie, bo one mogą być zupełnie niewiarygodne, bo obarczone są marginesem błędu rzędu 7 procent, co może całkowicie zmienić rezultat wyborów” (o. dr Piotr Andrukiewicz CSsR, Nasz Dziennik, 26.11.14).

wtorek, 2 grudnia 2014

Wybory zostały sfałszowane?

To, czego boją się powiedzieć i co boją się usłyszeć Polacy, jasno i zdecydowanie mówi Jarosław Kaczyński: „wybory zostały sfałszowane”To będzie mówione wprost, bo nie ma sensu tutaj już stosować jakiś uników, trzeba mówić po prostu prawdę. Doszło do takiej sytuacji, która w gruncie rzeczy jest zmianą ustroju, bo państwo, gdzie fałszuje się wybory, nie jest już państwem demokratycznym. Słowa te prezes Kaczyński powtórzył także w Sejmie mówiąc: „Z tej najważniejszej w Polsce trybuny muszą paść słowa prawdy: te wybory zostały sfałszowane”. Do nieuczciwego liczenia głosów w wyborach dochodziło już w poprzednich wyborach, ale występowało to na mniejszą skalę. We wtorek Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt ustawy, która ma skrócić kadencję nowo wybranych sejmików wojewódzkich (Nasz Dziennik, 26.11.14).

PKW jak komisja Millera

Kto podważa raport Millera, ten jest oszołomem, a kto podważa raport PKW, ten tkwi w odmętach szaleństwa... Poszerza nam się indeks słów zakazanych. Trafnie zauważył Ryszard Makowski na portalu wpolityce.pl, że słowo „fałszerstwo” jest dziś zabronione, tak jak wcześniej zabronione zostało słowo „zamach”.

Po Smoleńsku kazali nam wierzyć w raport Millera jak w ewangelię. W 15 minut po katastrofie stworzona została teoria – mgła i błąd pilotów – i od tej chwili, jeśli fakty nie zgadzały się z teorią, tym gorzej dla faktów.Nic to, że rosyjska załoga fałszywie zapewniała pilotów, że są na kursie i ścieżce. Nic to, że były kłamstwa o przekopaniu ziemi metr w głąb.
Nic to, że nie było sekcji zwłok i zamieniono ciała w trumnach. Nic to, że nie mamy ani czarnych skrzynek, ani wraku. Obowiązuje wiara, że samolot spadł, bo piloci oszaleli. A kto ma jeszcze jakieś pytania, które by tę wiarę podważały, ten natychmiast zostaje ogłoszony oszołomem, z tego się śmieją i kółka rysują na czole.
Po raporcie PKW jest podobnie. Obowiązuje święta i ślepa wiara w uczciwość wyborów, a jeśli fakty zaprzeczają tej wierze, tym gorzej dla faktów. Nic to, że PKW szkoliła się w Moskwie.
Nic to, że wydano książeczki do głosowania, choć Kodeks wyborczy mówi jasno: „karta do głosowania”. Karta, nie książeczka. Nic to, że w tej książeczce jedna partia była wyeksponowana na okładce, a pozostałe partie ukryto. Nic to, że wyniki wyborów zasadniczo odbiegły od wyników badania exit poll, przy czym jednej partii cudownie ubyło 5 punktów procentowych, a drugiej przybyło 7.
Nic to, że co piąty oddany głos okazał się nieważny. Wszystko to nic – wybory były rzetelne, uczciwe, a kto w to nie wierzy, tego prezydent Rzeczypospolitej nazywa mętem... przepraszam... odmętem szaleństwa. Odmęty, oszołomy.... zrobić z ludzi wariatów, tak władza dziś rozmawia ze społeczeństwem, żeby odwrócić uwagę od własnych draństw i afer.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Niszczą fundamenty demokracji

Od momentu ogłoszenia w sobotę w nocy ostatecznych wyników do sejmików województw rządzący politycy Platformy Obywatelskiej i PSL oraz wspierający ich zaprzyjaźnieni dziennikarze rozpoczęli atak na kontestujących je przedstawicieli opozycji, głównie z Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski.
Przypomnijmy, według PKW i terenowych komisji wyborczych ci, którzy uczestniczyli w wyborach do sejmików województw, oddali blisko 2,2 miliona nieważnych głosów (na ponad 12 mln oddanych), co jest liczbą absolutnie porażającą i pokazującą skalę wypaczenia ostatecznych wyników wyborczych. Zdaniem rządzących, wszyscy ci, którzy zgłaszają te i podobne wątpliwości, niszczą fundamenty demokracji, ba, podpalają Polskę. A więc to nie fatalne przygotowanie wyborów przez PKW i Krajowe Biuro Wyborcze, jeszcze gorsze ich przeprowadzenie, wreszcie trwające blisko tydzień liczenie głosów godzą w fundamenty demokracji w Polsce, ale krytyka tego wszystkiego przez opozycję. To przejście nad tym skandalem do porządku dziennego godzi w fundamenty demokracji (dr Zbigniew Kuźmiuk, Nasz Dziennik, 25.11.14).