Szkoła nie ma już być miejscem zdobywania wiedzy, ale narzędziem inżynierii społecznej. Temu służą wszelkie ruchy ministerstwa edukacji: cięcia w podstawach programowych i kanonie lektur, wyrzucanie z podręczników treści dotyczących rodzimej kultury i historii, likwidacja prac domowych, próba usunięcia ze szkół lekcji religii czy wprowadzanie nowych przedmiotów, w których przemycane są skrajnie ideologiczne treści związane z płciowością, seksualnością, ale też klimatem czy polityką. Te dokonywane bez ładu zmiany służą jednemu celowi: destrukcji szkoły jako miejsca kształcenia i przemienienia jej w kuźnię nowego człowieka – wynarodowionego i pozbawionego podstaw wiedzy o własnej historii czy kulturze obywatela globalnej wioski, niepewnego nawet własnej tożsamości czy płci, dla którego nadrzędną wartością będzie bożek tolerancji. A gdzie w tym wszystkim dobro dziecka? Marcin Perłowski, Dyrektor Centrum Życia i Rodziny

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz