Sprawność urządzeń fotowoltaicznych w Polsce wynosi zaledwie około 20%, maksymalnie tyle da się uzyskać w najlepszych warunkach. Wiatraki lądowe osiągają jeszcze mniej, a morskie – około 50%. Więc o jakiej suwerenności mówimy, jeśli w zimowych miesiącach, kiedy prąd jest najbardziej potrzebny – listopad, grudzień, styczeń, luty – te źródła praktycznie nie działają? Rozbudowa takich instalacji bez jednoczesnej modernizacji sieci energetycznych to prosta droga do destabilizacji całego systemu. Eksperci szacują, że samo przebudowanie sieci w Polsce wymaga nakładów rzędu 400 miliardów złotych. Każdy, kto spogląda na swoje rachunki, widzi już dziś, jak bardzo koszty OZE odbijają się na przeciętnym odbiorcy. To nie jest kwestia ideologii – to kwestia twardych liczb i realnej funkcjonalności systemu. Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/336180,nie-idziemy-w-strone-stabilnej-energii.html

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz