Polska oddaje mecz walkowerem. Fakt, że pozycja Polski jest słabsza niż Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemiec nie powinien nas zwalniać z aktywnej walki o własny punkt widzenia w tzw. negocjacjach pokojowych. Bo i nasze interesy nie we wszystkim są tożsame z interesami Londynu, Paryża czy Berlina. W relacjach z Rosją znacznie nam bliżej do perspektywy Bałtów, Finów, Szwedów czy Rumunów. Dlaczego więc, nie mogąc dopchać się do stołu w Genewie, nie próbujemy zorganizować w Warszawie rozmów z tymi, którzy tak, jak my czują mroźny oddech Rosji na swoich granicach, by wypracować wspólne stanowisko Wschodniej Flanki? Trudno znaleźć sensowną odpowiedź na to pytanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz