piątek, 12 czerwca 2015

Jak nami manipulują



Z zadziwieniem czytam to, co podają polskie portale internetowe, cytując zagraniczne komentarze dotyczące polskich wyborów prezydenckich. Nie dość, że są one bardzo wybiórcze, że nie pojawiają się w ogóle te przychylne Andrzejowi Dudzie, to niektóre z nich po prostu są wymyślone. Na jaki tekst „Corriere della sera” powołuje się np. portal Onet? Przeczytałam włoską gazetę i nie znalazłam w niej tego, co „cytuje” Onet. Jeśli przeoczyłam – proszę mnie poprawić. Włoskie medium ponoć pisze, że „Polska po wyborach jest jeszcze bardziej podzielona”. Nic podobnego. Że Duda „wygrał w tych właśnie regionach, gdzie najbardziej słucha się reprezentującego »wojujący katolicyzm« Radia Maryja”. Takie zdanie w ogóle nie pojawia się w Corriere. Corriere dodaje: „Mówiąc „nie” prezydenturze (tu: Komorowskiego), wyborcy w głębi powiedzieli już swoje „nie” obecnemu rządowi. W tym kontekście zwycięstwo Dudy oznaczałoby naprawdę wielką wolę zmian, wielkie wyzwanie”. Jeśli Onet wygrzebał spod ziemi jakiś tekst, którego nie znalazłam, to czemu dla zwykłej rzetelności nie przytacza też tych zdań przychylnych prezydentowi elektowi? I po co ta cała manipulacja? Nikt też nie przytacza zaskakującego komentarza francuskiego „Le Monde”. „Duda prowadził swoją kampanię w prawdziwie amerykańskim stylu, wychodząc bardziej na spotkanie swoich rodaków niż urzędujący prezydent Komorowski”. Co ciekawe i jak na lewicową gazetę rzadkie, a czego na pewno nie przeczytamy na Onecie czy portalu Gazety, „Le Monde” pisze, i to bez cienia ironii (!), że przez wybór Andrzeja Dudy Polska „pozostała wierna lekcjom Kościoła katolickiego i odetchnęła z ulgą”.

Joanna Bątkiewicz-Brożek, Gość Niedzielny


czwartek, 11 czerwca 2015

Płace według Bieńkowskiej



Ze słynnych taśm prawdy dowiadujemy się, że w opinii komisarz Elżbiety Bieńkowskiej za 6 tys. zł w Polsce mogą pracować idioci albo złodzieje. Taką opinię była wicepremier wyraziła w rozmowie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Niestety, z płacami w Polsce jest zupełnie odwrotnie niż sugeruje to komisarz Bieńkowska. Polska we wszelkich rankingach i porównaniach międzynarodowych jeśli chodzi o wysokość płac, ich relacje i udział w stosunku do PKB, wypada bardzo źle. Coraz większa też jest, co zresztą wynika z wypowiedzi komisarz Bieńkowskiej, rozbieżność w zarobkach najlepiej i najgorzej zarabiających. Z roku na rok zwiększa się liczba pracowników, którzy otrzymują najniższe, przewidziane przez ustawę, wynagrodzenie. Są to zjawiska bardzo niepokojące. Skoro podniesienie płacy minimalnej jest złym pomysłem, to ludziom można ulżyć poprzez podniesienie kwoty wolnej od podatku. W rozmowie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem była wicepremier pokazuje przede wszystkim arogancję władzy i jej lekceważenie dla istotnych bytowych problemów przeciętnych Polaków. dr Marian Szołucha
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-finanse/137483,place-wedlug-bienkowskiej.html

środa, 10 czerwca 2015

Nowy Komorowski – przejaw politycznego ADHD



Mieliśmy  do czynienia z czymś w rodzaju politycznego zespołu ADHD w wydaniu prezydenta Komorowskiego. Wyglądało to bardzo nienaturalnie, ale miało stworzyć obraz żywotnego kandydata, który choć starszy, może dorównać swojemu młodszemu konkurentowi. Tak czy inaczej było to nienaturalne i przeczyło temu, jakim na co dzień człowiekiem jest Komorowski, którego gawędziarski styl wypowiedzi i zachowania wszyscy zdążyliśmy poznać. Tymczasem po przespanych pięciu latach wizerunek żywotnego, przebudzonego prezydenta stworzony na tydzień przed wyborami jest zwyczajnie nienaturalny, sztuczny, niespójny, żeby nie powiedzieć wręcz kłamliwy. Pozostało kilka dni i w tym czasie nie da się dokonać czegoś, co wyborcy kupią. W mojej ocenie, jeżeli frekwencja w niedzielę przekroczy 40 proc., to będzie to bardzo dobry wynik. Ludzie, którzy wcześniej głosowali na Bronisława Komorowskiego, czują się zawstydzeni, zawiedzeni i rozczarowani. Nie da się ukryć, że wbrew temu, co usiłuje się wmówić Polakom, była to porażka urzędującego prezydenta. Człowiek, który przez ostatnie pięć lat piastował najwyższy urząd w państwie, powinien być prymusem i błyszczeć, a kontrkandydat powinien próbować do niego dorównać. Tymczasem było zupełnie na odwrót.  Przecież to za rządów PO przy wsparciu prezydenta Komorowskiego polska gospodarka legła w gruzach, czego przykładem jest np. przemysł stoczniowy zredukowany do zera czy przemysł ciężki. To, co się nie opłaca w Polsce, opłaca się w innych krajach, jak chociażby we Francji, gdzie są produkowane statki, gdzie huty pracują. Andrzej Maciejewski
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/137419,nowy-komorowski-przejaw-politycznego-adhd.html

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Oficer w czapce niewidce



To jest rzecz niespotykana na świecie, aby instytucje powołane do kontroli prawidłowości funkcjonowania instytucji finansowych przez 1,5 roku działały tak niewydolnie. To jest wielka zagadka, dlaczego tak się działo. Trzeba się też zastanowić, czy ci oficerowie WSI nie mieli na sobie czapki niewidki bądź gwarancji bezpieczeństwa. Rzecz jest zaskakująca. Możemy się domyślać, że ci ludzie mają u nas w kraju możnych protektorów. Przypomnijmy, że prezydent Bronisław Komorowski nazwał rozwiązanie WSI przez Prawo i Sprawiedliwość – „Hańbą i zbrodnią”. Ataki na instytucje SKOK wykorzystywane są do celów politycznych. Stały się elementem brudnej kampanii, która ma uderzyć w kontrkandydata Bronisława Komorowskiego do objęcia funkcji głowy państwa. Z kolei opinia publiczna za mało wie o sprawach, które dzieją się w sektorze bankowym. A przecież to nie jest tak, że tam nie ma żadnych zjawisk, które by nie zahaczały o patologie. Janusz Szewczak
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-finanse/137431,oficer-w-czapce-niewidce.html

Kłamstwa Komorowskiego



Komorowski  odwiedzając 20 maja Szczecin ordynarnie kłamał, próbując obciążyć rząd Prawa i Sprawiedliwości odpowiedzialnością za upadłość stoczni w Szczecinie i Gdyni, a także kłopoty Stoczni Gdańskiej. Przypomnijmy więc Komorowskiemu, że sprawa stoczni w Gdyni i Szczecinie została w zasadzie przesądzona już w momencie, kiedy Komisja Europejska zażądała zwrotu wcześniej udzielonej im pomocy publicznej i nie było sprzeciwu rządu Tuska wobec tej decyzji, czego wyrazem mogłoby być jej zaskarżenie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Donald Tusk, mimo że swoją karierę polityczną zawdzięczał w jakimś sensie stoczniowcom Wybrzeża Gdańskiego, wtedy kiedy pojawiły się kłopoty z przyjęciem przez KE programów restrukturyzacyjnych stoczni, w gronie swoich najbliższych współpracowników stwierdził: „Niech szlag trafi te stocznie”. Później, kiedy zaczął się już proces ich ostatecznej likwidacji w roku 2009, w jednym z wywiadów radiowych pytany o sukcesy swojego rządu powiedział, że jednym z nich jest to, że nie dopłacamy już do stoczni. Obarczanie odpowiedzialnością rządu Prawa i Sprawiedliwości za upadłość Stoczni Szczecińskiej i Gdyńskiej i trudną sytuację Stoczni Gdańskiej przez urzędującego prezydenta w świetle tych faktów jest więc ordynarnym kłamstwem. Dr Zbigniew Kuźmiuk
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/137387,klamstwa-komorowskiego.html