czwartek, 26 października 2017

Jak działa masoneria



Po krwawych rewolucjach we Francji, Meksyku, Rosji, które przysporzyły Kościołowi wielu męczenników i umocniły wiarę, zamiast ją osłabić, nastał czas „białego męczeństwa”, zabijania katolików przez media. W Polsce masońską metodę niszczenia autorytetu ludzi wiary najlepiej obrazują ataki – rozpisane na głosy, ale wyraźnie koordynowane przez anonimowe centrum – na dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka. Wachlarz środków jest szeroki – od ośmieszania („moherowe berety”) przez oszczerstwa i kłamstwa aż po interwencje w Watykanie, by rękami Kościoła doprowadzić do usunięcia redemptorysty. Kościół niezmiennie potępia i zakazuje pod karą ekskomuniki przynależności do lóż masońskich. Świat ma być jak loża: religię objawioną zastąpi religia symboliczna, bez dogmatów, bez osobowego Boga, poddana „dyktaturze relatywizmu”. Każdy będzie miał swoją prawdę. To będzie świat dla wybranych, dla tych, którym pozwoli się urodzić, aborcja, antykoncepcja, sterylizacja, eutanazja zredukują radykalnie ludzkość. Polaków ma być 15 milionów, jak radził Polsce w latach 70. XX wieku Dennis L. Meadows, jeden z autorów Raportu Rzymskiego. Mało kto wierzył w to zalecenie, tymczasem dziś ONZ prognozuje, że na koniec wieku ludność Polski może skurczyć się do 18 milionów. Małgorzata Rutkowska
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/190379,zlota-miedzynarodowka.html

środa, 25 października 2017

300 lat masonerii



W Stanach Zjednoczonych loże wolnomularskie można spotkać nawet w najmniejszych miasteczkach. W Norwegii na poczcie natkniemy się na księgi z nazwiskami masonów, a loża wolnomularzy w Oslo mieści się naprzeciwko parlamentu. Każda loża ma dziś stronę internetową, profil na Facebooku, Twitterze, komunikuje się za pośrednictwem Whatsappa – pełne są tekstów i zdjęć o dobroczynnej działalności masonów. Te pozory jawności nie mogą mylić. W rzeczywistości to manipulacja, nowa odsłona – na użytek naiwnych „profanów” – strategii wolnomularskiej. Jej cel: zawładnięcie światem i zniszczenie Kościoła katolickiego pozostaje niezmienny. Wolnomularze byli i są w miejscach, gdzie zapadają decyzje wagi państwowej, gdzie rozstrzyga się kształt ustaw, trzymają się mocno gremiów, gdzie formatuje się myślenie ludzi, usiłują wniknąć do Kościoła. Dopiero po latach wiemy, że w II RP na 16 rządów w latach 1926-1939, czyli po zamachu majowym, aż 13 było kierowanych przez masonów. Zajmowali większość stanowisk ministrów i wiceministrów, m.in. w tak kluczowym dla nich resorcie jak ministerstwo wyznań religijnych i oświecenia publicznego. Te zabiegi masonerii o wychowanie dzieci w duchu masońskim widział św. Maksymilian Kolbe, pisząc: „Kina, teatry, literatura, sztuka kierowane w wielkiej części niewidzialną ręką masonerii, zamiast szerzyć oświatę, gorączkowo pracują w myśl uchwały masonów: ’My Kościoła katolickiego nie zwyciężymy rozumowaniem, ale zepsuciem obyczajów’”. O działających w skali globalnej niejawnych gremiach, jak wspomniany Bilderberg czy Komisja Trójstronna, czy o niezliczonych agendach ONZ, prywatnych fundacjach globalnych potentatów, jak George Soros, Bill Gates czy Ted Turner, jeszcze niedawno nie mówiło się głośno, że są ekspozyturą masonerii, narzędziem w jej rękach. To one przejmują w aksamitny sposób kontrolę nad światem, nad człowiekiem i jego myśleniem, tam powstają programy i projekty, które mają wcielić w życie rozkładowe idee masonów. Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/190379,zlota-miedzynarodowka.html

poniedziałek, 23 października 2017

Nauczyciel to też wychowawca



MEN chce, żeby awans zawodowy pedagogów był powiązany z oceną ich postawy moralnej. Ale na wprowadzenie takiego wymogu nie zgadza się lewicowy Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wśród kryteriów oceny pracy nauczyciela stażysty będzie także paragraf mówiący o „prezentowaniu postawy moralnej i etycznym postępowaniu nauczyciela”. Eksperci w większości nie mają wątpliwości, że państwo musi dbać także o poziom moralny kadr pedagogicznych, bo od tego zależy jakość kształcenia i wychowania w szkołach. Musimy przecież pamiętać, że nauczyciel nie jest tylko tym, który przekazuje wiedzę. Nauczyciel to również wychowawca, czyli osoba, która kształtuje postawy innych, stanowi wzór i jest autorytetem. W związku z tym oczywiste jest, że powinien on postępować moralnie. Nie sposób nauczyć dzieci i młodzież odpowiednich postaw, jeśli samemu nie dokonuje się moralnych, dojrzałych wyborów. Rodzice mają prawo oczekiwać, że nauczyciel będzie zachowywał właściwe postawy. Nauczanie będzie skuteczne, jeśli za słowami będzie szło świadectwo czynu.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/190387,nauczyciel-to-tez-wychowawca.html

niedziela, 22 października 2017

Niezależność w decyzji o małżeństwie



O. Szustak namawiał  studentów, by zdobyli się na 100-procentową samodzielność i niezależność w decyzji o małżeństwie i ślubie. - Małżeństwo to wasze opus magnum, największe dzieło w życiu. Nie chodzi mi oczywiście o imprezę, choć i tu będziecie doświadczali tysiąca nacisków. Nie mówię: nie słuchajcie rodziców, ale jeśli tu będzie presja, to tak będzie wyglądało całe życie małżeńskie. Mama jak zobaczy że się da, to się rozpędzi. Znam wiele małżeństw, które są trójkątami i czworokątami - ostrzegał, prosząc także o to, by na weselu nie było mocnych alkoholi. - Najlepsze wesela to te, na których udało się zgromadzić gości wokół czegoś emocjonalnego, bardzo osobistego. Nie wygracie wesel żarciem, muzyką i świetną okolicą z łabędziami, które wpływają na jezioro z przepiórkami na głowach. Ale jeśli pokażecie swoją historię, to poruszycie gości do głębi. Zróbcie z wesela spotkanie z ludźmi a nie potańcówkę - prosił, dodając że brak pieniędzy to najgorszy pomysł, żeby odkładać ślub. - Ludzie, grilla zróbcie. Młodzi zrobili u proboszcza przy kościele, pożyczyli 20 grillów, nakupili śląskiej kiełbasy. Takiej imprezy nie widziałem. I nie dlatego, że było piwo. Nikt nie chciał wracać do domu. Poproście też, by zamiast wódki ojciec chodził z wami wśród gości. Niech chwali się, jakiego ma syna, jaką zyskał synową, a nie tym, że mu alkoholu nie zabraknie.

sobota, 21 października 2017

Jak zniszczyć swoje małżeństwo



Jeśli chcecie zniszczyć swoje małżeństwo, a waszą miłość uczynić katastrofą, mieszkajcie ze sobą przed ślubem - ostrzegał o. Adam Szustak podczas spotkania ze studentami SGGW. "Robienie małżeństwa przed małżeństwem" to gotowa recepta na szybkie rozstanie. Nie chodzi tylko o czystość. W oczach tego świata to najlepszy pomysł, by sprawdzić czy mogą być małżeństwem. Współżyją, nierzadko mają jakąś wspólność małżeńską, chcą sprawdzić czy to działa, czy na każdy możliwy sposób do siebie pasują. To logiczny argument. Ale chciałbym wam powiedzieć, że to najgorszy możliwy pomysł na świecie. Bo kiedy się zwiążecie emocjonalnie i fizycznie, seksualnie, macie ogromną szansę na to, że nigdy nie podejmiecie świadomego wyboru, czy chcecie z nim czy z nią być całe życie. To znacznie utrudni wzajemne poznanie się - przekonywał dominikanin, wyjaśniając że 90 proc. orzeczeń o nieważności małżeństwa wynika z dwóch przeszkód: nieznajomości co do osoby oraz niedojrzałości osobowościowej. Gdybym był papieżem, to wprowadziłbym obowiązek, by dzień przed ślubem młodzi spędzili na dniu skupienia. Piątek to armagedon, bo sukienka nie pasuje, kurczaki nie dojechały i tysiąc innych spraw nawaliło. To nie dogmat, ale rada, póki nie jestem papieżem - śmiał się dominikanin. - Załatwcie wszystko do czwartku. A w piątek we dwójkę jedźcie do lasu, spędźcie czas razem i osobno. Niech to będzie spotkanie z Panem Bogiem, by pogadać, zapytać siebie, czy coś mnie jeszcze niepokoi, czy o coś muszę ją lub jego jeszcze zapytać. O. Szustak