sobota, 30 listopada 2024

Rodzina na bocznym torze

 


Dr Barciński tłumaczy, że analizując propozycję edukacji zdrowotnej MEN, trzeba zauważyć chęć zmiany pewnego ideału wychowawczego. Teraz w programie zajęć WDŻ wzorcem jest małżeństwo, stabilna rodzina, pełna szacunku i wzajemnej miłości. W edukacji zdrowotnej słowo małżeństwo, jeśli się pojawia, to tylko w kontekście kwestii prawnych i jest na marginesie. W centrum edukacji zdrowotnej mają być związki nieformalne - zaznacza. Zwraca też uwagę, że w podstawie jest też sygnał dotyczący środowisk LGBTQ+. - Wzorcem, jeśli chodzi o relacje związane z seksualnością, są najróżniejsze związki, nawet kilkuosobowe, a rodzina może być tutaj rozumiana jako np. związek dwóch gejów lub lesbijek wspólnie mieszkających i wychowujących dzieci - zauważa. Druga różnica dotyczy oceny aktywności seksualnej. - W przedmiocie WDŻ to kryterium to miłość mężczyzny i kobiety, trwały związek, poświadczona przysięgą małżeńską. W edukacji zdrowotnej tym kryterium ma być świadoma zgoda: „uczeń wymienia kryteria świadomej zgody oraz omawia sytuacje, w których można ją stosować w relacjach zarówno seksualnych, jak i np. przyjacielskich, rodzinnych i społecznych”. Gdy ona jest jasno wyrażona, wtedy seks jest w porządku, jest dobry, akceptowalny. Natomiast jeśli jej nie ma, to jest negowany, zły - dodaje. Zaznacza też, że promocja koncepcji świadomej zgody jako podstawowego kryterium oceny aktywności seksualnej prowadzi w sposób logiczny do zaakceptowanie wszystkich związków, w których jest zgoda. Przekonuje, że w ten sposób neutralizowane i osłabiane są wszelkie sygnały, które mogą być dla dzieci i młodzieży ostrzeżeniem przed zagrożeniem.

piątek, 29 listopada 2024

Czym ma być edukacja zdrowotna?

 


Spośród 10 działów, które składają się na podstawę programową, najbardziej rozgrzewający dyskusję jest dział VII pn. „Zdrowie seksualne”.  W podstawie programowej możemy przeczytać, że: „uczeń wyjaśnia pojęcie seksualności; omawia rolę całożyciowej edukacji seksualnej i jej wpływ na bezpieczeństwo oraz umiejętność tworzenia satysfakcjonujących relacji”. - To jest przekaz deprecjonujący, uderzający w rodzinę - podkreśla dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN. Podczas konferencji prasowej Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły zauważył, że Minister Edukacji proponuje, by osią nowego przedmiotu było zdrowie, a nie jak dotychczas rodzina. Dr Z. Barciński dodał też, że zdaniem instytucji, które wchodzą w skład Koalicji, wbrew deklaracjom MEN, część ważnych informacji dotyczących zdrowia seksualnego jest obecnych w programie treści fakultatywnych, a wielu z nich o charakterze profilaktycznym w ogóle nie ma (np. o skutkach używania blokerów dojrzewania, czy też o konsekwencjach różnych stylów życia seksualnego). Dzieląc się wnioskami z analizy podstawy programowej zaznacza, że głównym przesłaniem kierowanym przez MEN do dzieci i młodzieży jest to, że seksualność ma służyć przyjemności, a nie miłości, małżeństwu, rodzinie. Jest to wprost napisane w ministerialnym projekcie: „uczeń omawia zagadnienie przyjemności seksualnej oraz wymienia, co wpływa na libido; wymienia formy aktywności seksualnej; opisuje zaburzenia i dysfunkcje seksualne”. 

czwartek, 28 listopada 2024

Moralność zastępcza

 


Każdy człowiek w głębi serca nosi przekonanie, że jest dobry. Inaczej by zwariował. Jeśli robi coś złego, zawsze sobie to jakoś wytłumaczy. Złodziej na przykład wmówi sobie, że likwiduje nierówności społeczne, kłamca, że chroni bliźnich przed bolesną prawdą, a niewierny małżonek – że jego zdradzie winne są dwie strony: żona i teściowa. W przypadku aborcji jest podobnie – stąd to całe gadanie o ratowaniu kobiet i o prawie do „wyboru”. Ponieważ jednak proceder aborcyjny jest wyjątkowo krzywdzący, krwawy i drastyczny, warto go nie tylko zagdakać farmazonami o dobru, jakie niesie, ale też dodać do niego jakąś pozytywną działalność. Troska o zwierzątka idealnie tu pasuje, bo łatwiej wtedy powiedzieć sobie: przecież kocham żywe stworzenia, a to znaczy, że wspierając aborcję, także jestem dobroczyńcą. ktoś płacze nad cielaczkami, które nie mogą się ze sobą bawić, to tym bardziej powinien płakać nad dziećmi, które się morduje. Myślę jednak, że jest w tym pewna logika. Chodzi tu o coś, co nazwałbym moralnością zastępczą. Nawet ewentualna państwowa pieczęć na zbrodni nie sprawi, że ona przez to stanie się dobrem.  Franciszek Kucharczak, GN 15.11.24

środa, 27 listopada 2024

Kochaj swoją Ojczyznę

 


Toczy się walka z prawdziwą etyką na rzecz tzw. nowej etyki globalnej, zwalczanie nauczania religii oraz wdrażanie ideologii zrównoważonego rozwoju, która likwiduje możliwość decydowania o czymkolwiek, zarówno przez suwerenne państwa, jak i przez poszczególne osoby, rodziny, samorządy i narody. Ideologia zrównoważonego rozwoju jest bowiem wykwitem wielowiekowej rewolucji przeciwko Bogu i Kościołowi katolickiemu. I nie da się jej pogodzić z miłością Ojczyzny, bo z miłością ma ona tyle wspólnego, co aborcja z miłością abortera do zabijanego przez niego dziecka. A właśnie aborcja znajduje się w centrum ideologii zrównoważonego rozwoju. Czyni więc z łona matki grób i miejsce kaźni, a z lekarza – kata. Ideologia zrównoważonego rozwoju To nowolewicowy internacjonalizm, zwalczający zarówno miłość do Ojczyzny, jak i miłość rozumianą jako afirmację życia, a nie jako żądzę szukającą zaspokojenia popędu.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/308234,kochaj-swoja-ojczyzne.html

wtorek, 26 listopada 2024

Hejt nie jest językiem chrześcijan

 


(...) nikogo nie lżyć, unikać sporów, odznaczać się uprzejmością, okazywać każdemu człowiekowi wszelką łagodność (Tt 3,2). Niby wiadomo. Ani polaryzacja, ani hejt nie są językiem chrześcijan. Niby to oczywistość – Ewangelia nie jest słowem skrajności, ale szacunku; nie uogólnia, ale spotyka się z człowiekiem w jego indywidualnej historii. Jeśli więc mówimy o podstawowym alfabecie uczniów Jezusa, to skąd biorą się te wszystkie pogardliwe określenia, wykluczające osądy i stygmatyzacje, które odkrywamy w sekcji „komentarze” za każdym razem, gdy dotykamy tematów trudnych, kontrowersyjnych albo po prostu dopiero poznawanych? Dlaczego odbieramy prawo do myślenia, poszukiwania, zadawania pytań każdemu, kto przynosi odpowiedzi, które nie są po naszej myśli? Komunikacja między nami często przypomina Pawłowy opis ludzi nieznających Chrystusa: „oporni, żyjący w złości i zawiści, pełni nienawiści jedni ku drugim”. Gdzie tu unikanie sporów, uprzejmość, wszelka łagodność okazywana, jak pisze apostoł do Tytusa, każdemu człowiekowi? Tak, każdemu. Rozgorączkowani sporami, dążący za wszelką cenę do postawienia na swoim, przekonani o własnej nieomylności i niepodważalnych racjach zapominamy, że to nie nasze myśli, słowa i uczynki, choćby najbardziej szlachetne i sprawiedliwe, dają nam życie, ale miłosierdzie Pana, odrodzenie i odnowa w Duchu Świętym. GN 13.11.24

poniedziałek, 25 listopada 2024

Bodziec do modlitwy

 


Do naszego języka wkradł się podcinający skrzydła i podszyty bezradnością duch narzekania, krytykanctwa, węszenia spisku. Coraz częściej, zamiast zająć się naszą zasadniczą ewangelizacyjną misją, „odbijamy piłeczkę”, starając się znaleźć trafną ripostę na prowokacje neopogańskiego świata. Spotykam na co dzień wielu, którzy jak pisał o ocalonym mieszkańcu biblijnej Sodomy św. Piotr, „uginają się pod ciężarem rozpustnego postępowania ludzi nie liczących się z Bożym prawem i mają umęczoną duszę” (2P 2, 6). Zamartwiają się, chodzą przytłoczeni, zgaszeni, porażeni agresywną narracją. Zamiast żyć „tu i teraz” obrażeni na rzeczywistość nucą mantrę „kiedyś było jakoś lepiej”. „Świat ewangelizuje ich skuteczniej, niż robią to oni”. „Prawdziwym bodźcem do modlitwy nie jest poczucie zadomowienia we wszechświecie, ale poczucie wyobcowania. - Czy ktokolwiek o wrażliwym sercu jest w stanie przyjąć ze spokojem i za rzecz naturalną tyle zła i cierpienia, tyle niezliczonych i daremnych prób postępowania zgodnie z wolą Boga? Bóg został skazany na wygnanie, świat jest zepsuty i przeżarty złem. Modlić się oznacza wprowadzić Boga z powrotem w świat, przynajmniej na chwilę zaprowadzić na ziemi Jego królestwo. Modlić się to rozszerzać Jego obecność”. Modlić się oznacza wprowadzić Boga z powrotem w świat. Marcin Jakimowicz, GN 13.11.24

niedziela, 24 listopada 2024

Przekazywać miłość do Ojczyzny

 


11 listopada w wielu miastach Polski powtarzane są słowa „Bóg, honor, Ojczyzna”. – Wypowiadając te trzy święte dla nas słowa, mamy jednocześnie świadomość, jak wszystkie te trzy są dziś podważane –  chce się wykluczać obecność Boga w życiu publicznym, zdejmując krzyże ze ścian urzędów. Tymczasem św. Jan Paweł II patrząc na Giewont, nawoływał, by bronić krzyża na polskiej ziemi. – Dziś chce się te krzyże usuwać. Nie tylko jako znak, symbol chrześcijański. Chce się rugować naukę chrześcijańską i stąd ta walka z nauczaniem religii w szkołach – mówił i przypominał, jakie będą niedługo realia nauczania religii w szkołach, gdy klasy będą łączone, a zajęcia będą się odbywały tylko na pierwszej lub ostatniej lekcji. – To jest wolność? To jest niepodległa Polska? Polska, którą chce się odciąć od Pana Boga? – pytał abp Jędraszewski. Zachód oraz niektóre elity ogłosiły epokę post-prawdy i powszechnego relatywizmu oraz kult samorealizacji. To sprawia, że trzecie słowo – „Ojczyzna”, jest poddane wielkiej krytyce ze względu na sformułowanie „polskość to nienormalność” i ogranicza się nauczania języka polskiego oraz historii w szkołach. Wskazał, że Polskę dotyka zapaść demograficzna. – W czasie tej zapaści demograficznej, gdy życie każdego Polaka od poczęcia powinno być dla wszystkich najwyższą wartością na tym świecie, podjęto kolejną inicjatywę w polskim Sejmie, by utorować drogę do aborcji właściwie na życzenie – mówił. – Czy na takiej Polsce na zależy? Bez dzieci, a więc bez przyszłości? – zachęcał do refleksji ks. abp Jędraszewski.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/309255,przekazywac-milosc-do-ojczyzny.html