Posłowie i naukowcy domagają się, żeby rząd
zlikwidował tzw. studia gender na polskich uczelniach. Ojciec doktor Zdzisław
Klafka CSsR, rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu,
nie ma wątpliwości, że tzw. studia gender są wyrazem głębokiego kryzysu nauki i
szkolnictwa wyższego. – O tym, że mamy do czynienia z kryzysem, świadczy fakt,
że ideologia weszła na uniwersytety i uważana jest za naukę. To bardzo
niebezpieczne. Gender nie ma nic wspólnego z nauką. Poważne uczelnie w ogóle
nie powinny takich studiów wprowadzać, bo one uwłaczają nauce i godności
człowieka. Nauka ma służyć człowiekowi. Jak można zatem nauką nazywać coś, co
zaprzecza człowieczeństwu? – podnosi nasz rozmówca.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/202647,uczelnie-przezarte-gender.html
wtorek, 13 listopada 2018
poniedziałek, 12 listopada 2018
To dzieje się w szkołach w Hiszpanii
Rząd
chce indoktrynować dzieci i młodzież w wieku od 0 do 18 lat.
Czyni to
bezceremonialnie narzucając ideologię gender i
radykalny feminizm. Program skierowany jest do wszystkich szkół w
regionie, również prywatnych. Rząd poprzez ten program wskazuje, czego
należy nauczać w szkołach na każdym etapie edukacyjnym. W praktyce jest to
ideologia skrajnie lewicowego feminizmu i ideologii genderowej, która
sięga do ekstremalnych propozycji, w tym gier erotycznych między
dziećmi w wieku od 0 do 6 lat. W międzyczasie
minister edukacji María Solana rozpoczęła indoktrynację nauczycieli.
Ponad 1200 nauczycieli zostało poinstruowanych o uczestniczeniu w
szkoleniach na temat ideologii gender i feminizmu. Program wprost stwierdza,
że konieczne jest zniszczenie "centralnej roli mężczyzny". W
dokumencie roi się od pojęć genderowych, typu: płeć jako konstrukt
socjalny, swobodne "kreowanie" siebie, itp. To, co najbardziej
przeraża to projekt dla dzieci w przedziale 0-6 lat (!), który przewiduje
promowanie przeżywania własnej seksualności w szkole i rodzinie poprzez np.
(rozbudzanie) ciekawości seksualnością, dziecięce zabawy
erotyczne, jak również walka z seksistowskim podejściem do
zabawek. Oprócz pokazania "różnych
rodzajów rodzin" i odmian LGTB we wszystkich szkołach, należy, według
autorów projektu dać "głos rodzinom składającym się z lesbijek, gejów,
transseksualistów i osób biseksualnych".Autorzy chcą również, by w
szkołach podstawowych mówiono o "orientacji seksualnej:
homoseksualizmie, heteroseksualizmie i biseksualizmie, pragnieniach
seksualnych i fobiach przed LGBT" Co więcej program ma walczyć z
"romantyczną miłością jako społeczną konstrukcją". GN 30.10.18niedziela, 11 listopada 2018
Nieprecyzyjne zapisy
Tylko kilka punktów dokumentu będącego owocem trwających w dniach 3-28
października br. obrad zostało przyjętych jednomyślnie. Najwięcej głosów
sprzeciwu było przede wszystkim przy głosowaniu punktów: 39, 149, 150. Odnośnie
do ostatniego z nich aż 65 ojców synodalnych wyraziło brak akceptacji. Jego
brzmienie w języku polskim przytacza KAI. Czytamy w nim m.in.: „W wielu
wspólnotach chrześcijańskich istnieją już procesy towarzyszenia w wierze osobom
homoseksualnym: Synod zaleca wspieranie takich dróg. W procesach tych pomaga
się osobom w zrozumieniu ich historii [osobistej]; w swobodnym i
odpowiedzialnym wypełnianiu swojego powołania chrzcielnego; rozpoznaniu chęci
przynależenia i wniesienia swego wkładu w życie wspólnoty; rozpoznaniu
najlepszych sposobów, aby to osiągnąć. W ten sposób pomagamy każdej młodej
osobie, nikogo nie wykluczając w coraz pełniejszym włączaniu wymiaru
seksualnego do swej osobowości, wzrastając w jakości relacji i zmierzając w
kierunku daru z siebie”. brak klarownych stwierdzeń może w przyszłości
prowadzić do nadużywania ich interpretacji – tłumaczy w rozmowie z „Naszym
Dziennikiem” ks. prof. dr hab. Wojciech Góralski, prawnik, kanonista. – Szkoda,
że w tak ważnym dokumencie, w punktach, gdzie jest mowa o płciowości i
seksualności człowieka, nie znalazły się jasne zapisy podkreślające, że w
Kościele nie ma akceptacji dla homoseksualizmu, że nie została wprost
przypomniana nauka zawarta w Katechizmie Kościoła Katolickiego – dodaje ks.
prof. Góralski. Warto zacytować tu np. punkt 2357 KKK: „Tradycja, opierając się
na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie,
zawsze głosiła, że ’akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są
nieuporządkowane’”. ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr z dużym zaniepokojeniem
przyjmując informację o aprobacie numeru 150 dokumentu synodalnego, pyta
wprost, o jakie „towarzyszenie w wierze osobom homoseksualnym” tutaj chodzi. Obawiam
się, że część ojców synodalnych, a zwłaszcza moderujących prace synodalne
ukierunkowane na dyskusję, słuchanie szumów i zgiełków świata, zapomniała
chyba, czym jest chrześcijaństwo.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/202591,nieprecyzyjne-zapisy.html
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/202591,nieprecyzyjne-zapisy.html
sobota, 10 listopada 2018
Czym się kończy bierność?
W Polsce – kraju
katolickim, z tradycjami, w polskich szkołach dopuszcza się do organizacji tzw.
tęczowego piątku? – Jeszcze kilka lat temu organizowanie tego typu akcji w
Polsce byłoby niemożliwe, byłoby nie do pomyślenia. Wówczas wydawało się nam,
że ideologia gender czy LGBT, które krążyły gdzieś na Zachodzie, są tak
absurdalne, że w naszym racjonalnie patrzącym na rzeczywistość i mocno
chrześcijańskim kraju coś takiego jest niemożliwe do zaakceptowania. Jednak
przykład irlandzki pokazał, czym się kończy bierność, brak aktywności katolików
w sytuacji potężnego zagrożenia ideologicznego, że to jest rzeczywistość, która
może zawładnąć społeczeństwem poprzez pewne procesy manipulacyjne. Wydaje się,
że szkoła jest bardzo delikatną przestrzenią, której powinniśmy bronić od
ideologii związanej z rewolucją seksualną. Nie możemy pozwolić, żeby tzw.
tęczowe piątki zadomowiły się w polskich szkołach. Środowiska szerzące tego
typu ideologie ani nie cierpią na brak funduszy na promowanie swojej ideologii,
ani nie mają problemów z logistyką przy okazji tego typu działań, co więcej,
mają też zaplecze medialne, które zapewnia im TVN czy „Gazeta Wyborcza” i
pokrewne ośrodki medialne. Oni walczą o polską duszę, w pierwszym rządzie toczą
bój o dusze dzieci i młodzieży. Musimy się obudzić, żeby nie było za późno,
żeby się nie okazało, że Polak mądry po szkodzie. Milczenie czy bierność
tylko rozzuchwala do jeszcze bardziej zdecydowanych działań
deprawacyjnych. Szczególnie duszpasterze, są odpowiedzialni, żeby na to
zło wskazać, a nie milczeć. To, z czym mamy do czynienia, to
eksperymentowanie na naszych dzieciach, co jest absolutnie niedopuszczalne. Kościół w wielu krajach przegrał wojnę o
dusze własnych narodów, co więcej przegrał tę wojnę własną biernością. Boję się Kościoła takiego, który w imię tzw. dialogu
czy tolerancji gotów jest milczeć do końca. prof. Mieczysław RybaArtykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/202555,nie-pozwolmy-deprawowac-dzieci.html
piątek, 9 listopada 2018
Kampania ambonowa
Po wyborczej niedzieli
21 października pojawiły się zarzuty, że Kościół złamał ciszę, włączając się w
kampanię PiS. Jak? A tak, że w psalmie responsoryjnym, śpiewanym tego dnia we
wszystkich kościołach, padły słowa: „Pan miłuje prawo i sprawiedliwość”. No,
proszę państwa, to trzeba było nadać odpowiednią nazwę swojej partii, na
przykład Dobroć i Łaska, i urządzić wybory w dniu, gdy to pójdzie z ambony.
Partia Razem mogłaby pokombinować z obecnym w psalmie zwrotem „Wysławiajcie
razem ze mną Pana”. Ucięliby trzy ostatnie słowa i super. A gdy się ma nazwę
Platforma Obywatelska, to niestety – w Biblii te słowa nie występują w ogóle.
No to do kogo teraz pretensje? Franciszek
Kucharczyk, GN 43/2018
czwartek, 8 listopada 2018
Bóg ostatecznie powołuje nas wtedy, gdy nas odwołuje
Łukasz był prawnikiem, pracował w sądzie. Ale ponad rok temu, gdy miał 36
lat, zwolnił się z pracy, zostawił wszystko i poszedł do seminarium dla
starszych mężczyzn w Krakowie. Spośród tych starszych on należał do
najmłodszych. W słoneczne popołudnie w połowie września Łukasz… zmarł. Nagle, w
jednej chwili, gdy siedział nad artykułami naukowymi potrzebnymi do ukończenia
doktoratu z prawa. Chciał z nimi zdążyć przed powrotem do seminarium po
przerwie wakacyjnej. W
kościołach był czytany fragment z Księgi Mądrości: „Sprawiedliwy, choćby umarł
przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. (...) Dusza jego podobała się Bogu, dlatego
pospiesznie wyszedł spośród nieprawości”. Dla Boga najwyraźniej
pełnymi ludźmi jesteśmy na każdym etapie – dlatego dopuszcza śmierć ludzi przed
narodzeniem i po narodzeniu. Dlatego umierają niemowlęta, dzieci i młodzież, z
tej przyczyny zdarza się odejść i uczniom, i studentom. Oni wszyscy są
prawdziwymi ludźmi, a nie jakimiś kandydatami do człowieczeństwa. Nie
jest gotowy tylko ten, kto miłosiernemu Bogu mówi „nie” – i ten może mieć
problemy, ale to jego wybór. Franciszek Kucharczyk, GN 43/2018
środa, 7 listopada 2018
Homoterror wymierzony w dzieci
SKANDAL Ogromne tęczowe
flagi przy wejściach do szkół, materiały „edukacyjne” ukazujące homoseksualizm
i inne dewiacje seksualne jako coś radosnego i gadżety ruchów LGBT – tak
wyglądał piątek w części polskich szkół. – Sprawdzimy, czy akcja została
zorganizowana za zgodą rodziców i czy zapoznali się oni z kolportowanymi
materiałami. Jeśli nie, to będziemy podejmowali odpowiednie działania –
powiedziała „Codziennej” Anna Ostrowska, rzecznik MEN. „Wszystko po to, żeby
młode lesbijki, geje, osoby biseksualne, transpłciowe, queer i interpłciowe
poczuły, że w szkole jest miejsce też dla nich” – tłumaczył organizator wydarzenia,
czyli Kampania Przeciw Homofobii (KPH). Bulwersujący jest fakt, że MEN nie dostało wcześniej
żadnych sygnałów ani próśb odnośnie do organizacji tego „święta”. Co więcej,
według informacji, które dotarły do naszej redakcji, część rodziców z placówek,
w których przeprowadzono „Tęczowy piątek” również nie miała pojęcia o tej
inicjatywie. Gpc 27.10.18
Subskrybuj:
Posty (Atom)




