wtorek, 13 listopada 2018

Uczelnie przeżarte gender

Posłowie i naukowcy domagają się, żeby rząd zlikwidował tzw. studia gender na polskich uczelniach. Ojciec doktor Zdzisław Klafka CSsR, rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ma wątpliwości, że tzw. studia gender są wyrazem głębokiego kryzysu nauki i szkolnictwa wyższego. – O tym, że mamy do czynienia z kryzysem, świadczy fakt, że ideologia weszła na uniwersytety i uważana jest za naukę. To bardzo niebezpieczne. Gender nie ma nic wspólnego z nauką. Poważne uczelnie w ogóle nie powinny takich studiów wprowadzać, bo one uwłaczają nauce i godności człowieka. Nauka ma służyć człowiekowi. Jak można zatem nauką nazywać coś, co zaprzecza człowieczeństwu? – podnosi nasz rozmówca.
Artykuł opublikowany na stronie: 
https://naszdziennik.pl/polska-kraj/202647,uczelnie-przezarte-gender.html

poniedziałek, 12 listopada 2018

To dzieje się w szkołach w Hiszpanii


Rząd chce indoktrynować dzieci i młodzież w wieku od 0 do 18 lat. Czyni to  bezceremonialnie narzucając ideologię gender i radykalny feminizm. Program skierowany jest do wszystkich szkół w regionie, również prywatnych. Rząd poprzez ten program wskazuje, czego należy nauczać w szkołach na każdym etapie edukacyjnym. W praktyce jest to ideologia skrajnie lewicowego feminizmu i ideologii genderowej, która sięga do ekstremalnych propozycji, w tym gier erotycznych między dziećmi w wieku od 0 do 6 lat. W międzyczasie minister edukacji María Solana rozpoczęła indoktrynację nauczycieli. Ponad 1200 nauczycieli zostało poinstruowanych o uczestniczeniu w szkoleniach na temat ideologii gender i feminizmu. Program wprost stwierdza, że konieczne jest zniszczenie "centralnej roli mężczyzny". W dokumencie roi się od pojęć genderowych, typu: płeć jako konstrukt socjalny, swobodne "kreowanie" siebie, itp. To, co najbardziej przeraża to projekt dla dzieci w przedziale 0-6 lat (!), który przewiduje promowanie przeżywania własnej seksualności w szkole i rodzinie poprzez np. (rozbudzanie) ciekawości seksualnością, dziecięce zabawy erotyczne, jak również walka z seksistowskim podejściem do zabawek. Oprócz pokazania "różnych rodzajów rodzin" i odmian LGTB we wszystkich szkołach, należy, według autorów projektu dać "głos rodzinom składającym się z lesbijek, gejów, transseksualistów i osób biseksualnych".Autorzy chcą również, by w szkołach podstawowych mówiono o "orientacji seksualnej: homoseksualizmie, heteroseksualizmie i biseksualizmie, pragnieniach seksualnych i fobiach przed LGBT" Co więcej program ma walczyć z "romantyczną miłością jako społeczną konstrukcją". GN 30.10.18

niedziela, 11 listopada 2018

Nieprecyzyjne zapisy

Tylko kilka punktów dokumentu będącego owocem trwających w dniach 3-28 października br. obrad zostało przyjętych jednomyślnie. Najwięcej głosów sprzeciwu było przede wszystkim przy głosowaniu punktów: 39, 149, 150. Odnośnie do ostatniego z nich aż 65 ojców synodalnych wyraziło brak akceptacji. Jego brzmienie w języku polskim przytacza KAI. Czytamy w nim m.in.: „W wielu wspólnotach chrześcijańskich istnieją już procesy towarzyszenia w wierze osobom homoseksualnym: Synod zaleca wspieranie takich dróg. W procesach tych pomaga się osobom w zrozumieniu ich historii [osobistej]; w swobodnym i odpowiedzialnym wypełnianiu swojego powołania chrzcielnego; rozpoznaniu chęci przynależenia i wniesienia swego wkładu w życie wspólnoty; rozpoznaniu najlepszych sposobów, aby to osiągnąć. W ten sposób pomagamy każdej młodej osobie, nikogo nie wykluczając w coraz pełniejszym włączaniu wymiaru seksualnego do swej osobowości, wzrastając w jakości relacji i zmierzając w kierunku daru z siebie”. brak klarownych stwierdzeń może w przyszłości prowadzić do nadużywania ich interpretacji – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. dr hab. Wojciech Góralski, prawnik, kanonista. – Szkoda, że w tak ważnym dokumencie, w punktach, gdzie jest mowa o płciowości i seksualności człowieka, nie znalazły się jasne zapisy podkreślające, że w Kościele nie ma akceptacji dla homoseksualizmu, że nie została wprost przypomniana nauka zawarta w Katechizmie Kościoła Katolickiego – dodaje ks. prof. Góralski. Warto zacytować tu np. punkt 2357 KKK: „Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że ’akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane’”. ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr z dużym zaniepokojeniem przyjmując informację o aprobacie numeru 150 dokumentu synodalnego, pyta wprost, o jakie „towarzyszenie w wierze osobom homoseksualnym” tutaj chodzi. Obawiam się, że część ojców synodalnych, a zwłaszcza moderujących prace synodalne ukierunkowane na dyskusję, słuchanie szumów i zgiełków świata, zapomniała chyba, czym jest chrześcijaństwo.
Artykuł opublikowany na stronie: 
https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/202591,nieprecyzyjne-zapisy.html

sobota, 10 listopada 2018

Czym się kończy bierność?


W Polsce – kraju katolickim, z tradycjami, w polskich szkołach dopuszcza się do organizacji tzw. tęczowego piątku? – Jeszcze kilka lat temu organizowanie tego typu akcji w Polsce byłoby niemożliwe, byłoby nie do pomyślenia. Wówczas wydawało się nam, że ideologia gender czy LGBT, które krążyły gdzieś na Zachodzie, są tak absurdalne, że w naszym racjonalnie patrzącym na rzeczywistość i mocno chrześcijańskim kraju coś takiego jest niemożliwe do zaakceptowania. Jednak przykład irlandzki pokazał, czym się kończy bierność, brak aktywności katolików w sytuacji potężnego zagrożenia ideologicznego, że to jest rzeczywistość, która może zawładnąć społeczeństwem poprzez pewne procesy manipulacyjne. Wydaje się, że szkoła jest bardzo delikatną przestrzenią, której powinniśmy bronić od ideologii związanej z rewolucją seksualną. Nie możemy pozwolić, żeby tzw. tęczowe piątki zadomowiły się w polskich szkołach. Środowiska szerzące tego typu ideologie ani nie cierpią na brak funduszy na promowanie swojej ideologii, ani nie mają problemów z logistyką przy okazji tego typu działań, co więcej, mają też zaplecze medialne, które zapewnia im TVN czy „Gazeta Wyborcza” i pokrewne ośrodki medialne. Oni walczą o polską duszę, w pierwszym rządzie toczą bój o dusze dzieci i młodzieży. Musimy się obudzić, żeby nie było za późno, żeby się nie okazało, że Polak mądry po szkodzie. Milczenie czy bierność tylko rozzuchwala do jeszcze bardziej zdecydowanych działań deprawacyjnych. Szczególnie duszpasterze, są odpowiedzialni, żeby na to zło wskazać, a nie milczeć. To, z czym mamy do czynienia, to eksperymentowanie na naszych dzieciach, co jest absolutnie niedopuszczalne.  Kościół w wielu krajach przegrał wojnę o dusze własnych narodów, co więcej przegrał tę wojnę własną biernością. Boję się Kościoła takiego, który w imię tzw. dialogu czy tolerancji gotów jest milczeć do końca. prof. Mieczysław Ryba
Artykuł opublikowany na stronie: 
https://naszdziennik.pl/polska-kraj/202555,nie-pozwolmy-deprawowac-dzieci.html


piątek, 9 listopada 2018

Kampania ambonowa


Po wyborczej niedzieli 21 października pojawiły się zarzuty, że Kościół złamał ciszę, włączając się w kampanię PiS. Jak? A tak, że w psalmie responsoryjnym, śpiewanym tego dnia we wszystkich kościołach, padły słowa: „Pan miłuje prawo i sprawiedliwość”. No, proszę państwa, to trzeba było nadać odpowiednią nazwę swojej partii, na przykład Dobroć i Łaska, i urządzić wybory w dniu, gdy to pójdzie z ambony. Partia Razem mogłaby pokombinować z obecnym w psalmie zwrotem „Wysławiajcie razem ze mną Pana”. Ucięliby trzy ostatnie słowa i super. A gdy się ma nazwę Platforma Obywatelska, to niestety – w Biblii te słowa nie występują w ogóle. No to do kogo teraz pretensje? Franciszek Kucharczyk, GN 43/2018

czwartek, 8 listopada 2018

Bóg ostatecznie powołuje nas wtedy, gdy nas odwołuje


Łukasz był prawnikiem, pracował w sądzie. Ale ponad rok temu, gdy miał 36 lat, zwolnił się z pracy, zostawił wszystko i poszedł do seminarium dla starszych mężczyzn w Krakowie. Spośród tych starszych on należał do najmłodszych. W słoneczne popołudnie w połowie września Łukasz… zmarł. Nagle, w jednej chwili, gdy siedział nad artykułami naukowymi potrzebnymi do ukończenia doktoratu z prawa. Chciał z nimi zdążyć przed powrotem do seminarium po przerwie wakacyjnej. W kościołach był czytany fragment z Księgi Mądrości: „Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. (...) Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości”.  Dla Boga najwyraźniej pełnymi ludźmi jesteśmy na każdym etapie – dlatego dopuszcza śmierć ludzi przed narodzeniem i po narodzeniu. Dlatego umierają niemowlęta, dzieci i młodzież, z tej przyczyny zdarza się odejść i uczniom, i studentom. Oni wszyscy są prawdziwymi ludźmi, a nie jakimiś kandydatami do człowieczeństwa.  Nie jest gotowy tylko ten, kto miłosiernemu Bogu mówi „nie” – i ten może mieć problemy, ale to jego wybór. Franciszek Kucharczyk, GN 43/2018

środa, 7 listopada 2018

Homoterror wymierzony w dzieci


SKANDAL Ogromne tęczowe flagi przy wejściach do szkół, materiały „edukacyjne” ukazujące homoseksualizm i inne dewiacje seksualne jako coś radosnego i gadżety ruchów LGBT – tak wyglądał piątek w części polskich szkół. – Sprawdzimy, czy akcja została zorganizowana za zgodą rodziców i czy zapoznali się oni z kolportowanymi materiałami. Jeśli nie, to będziemy podejmowali odpowiednie działania – powiedziała „Codziennej” Anna Ostrowska, rzecznik MEN. „Wszystko po to, żeby młode lesbijki, geje, osoby biseksualne, transpłciowe, queer i interpłciowe poczuły, że w szkole jest miejsce też dla nich” – tłumaczył organizator wydarzenia, czyli Kampania Przeciw Homofobii (KPH). Bulwersujący jest fakt, że MEN nie dostało wcześniej żadnych sygnałów ani próśb odnośnie do organizacji tego „święta”. Co więcej, według informacji, które dotarły do naszej redakcji, część rodziców z placówek, w których przeprowadzono „Tęczowy piątek” również nie miała pojęcia o tej inicjatywie. Gpc 27.10.18