10 grudnia 1925 r. w hiszpańskim Pontevedra
Łucja usłyszała o pierwszych sobotach miesiąca. „Przynajmniej ty staraj się
mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że obiecuję przyjść na pomoc w godzinę
śmierci z wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia tym, którzy przez 5
kolejnych miesięcy w pierwsze soboty: odprawią spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią
Różaniec i przez 15 minut towarzyszyć Mi będą, rozmyślając o 15 tajemnicach
Różańca w intencji zadośćuczynienia” – opowiadała Maryja. Gdy pięć lat później Łucja poproszona o wyjaśnienie,
dlaczego trzeba praktykować akurat pięć sobót, wyjaśniała, że ukazał jej się
sam Jezus, tłumacząc: „Powód jest prosty: jest 5 rodzajów zniewag i bluźnierstw
przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi: bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu
Poczęciu; przeciwko Jej Dziewictwu; przeciwko Boskiemu Macierzyństwu, gdy
jednocześnie nie chce się uznać Jej za Matkę ludzi; starania ludzi, którzy
usiłują publicznie wpajać w serca dzieci obojętność, pogardę, a nawet odrazę
wobec Niepokalanej Matki; bezpośrednie znieważanie Maryi w Jej świętych
wizerunkach. Oto moja córko powody, dla których Niepokalane Serce Maryi
nakazuje Mi żądać tego małego zadośćuczynienia. To zadośćuczynienie poruszy
Moje Miłosierdzie i wybaczę temu, kto miał nieszczęście Ją znieważyć”. S. Łucja
wyraźnie przestrzegała, że w praktyce pięciu sobót należy podkreślić intencję
wynagrodzenia za grzeszników, a nie asekurację na godzinę śmierci.
„Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć”. To istota objawień. GN 4.01.19
wtorek, 15 stycznia 2019
poniedziałek, 14 stycznia 2019
Przesłanie Jamesa Caviezela do świata
Nasza kultura jest teraz w upadku. Jesteśmy ludźmi w niebezpieczeństwie
poddania się naszym ekscesom. Cały nasz świat zanurzony jest w grzechu. A tam w
ciszy naszych serc Bóg woła do nas. Do każdego z nas, abyśmy oddali się
całkowicie Jemu. I jak często ignorujemy Go. Ignorujemy to słodkie wezwanie.
Wielki święty z Auschwitz św. Maksymilian Kolbe powiedział, że obojętność jest
największym grzechem XX wieku. Bracia i siostry, to również największy grzech
XXI wieku. Musimy przerwać tę obojętność. Tę destrukcyjną tolerancję zła. Tylko
nasza wiara w mądrość Chrystusa może nas ocalić. Ale do tego potrzeba
wojowników! Gotowych zaryzykować swoją reputację, swoje imię, a nawet własne
życie, aby stanąć po stronie prawdy. Odetnijcie się od tego zepsutego
pokolenia. Bądźcie świętymi. Nie zostaliście stworzeni po to, by się
dostosowywać. Urodziliście się po to, by się wyróżniać. W naszym kraju jesteśmy
szczęśliwi tylko wtedy, gdy robimy to, co inni. Teraz wszyscy mamy równy wybór
bez względu na konsekwencje. Czy naprawdę sądzisz, że to jest prawdziwa wolność? Dołączcie do świętego Michała
Archanioła i wszystkich Aniołów i wyślijmy Lucyfera i jego sługusów z powrotem
prosto do piekła, tam, gdzie jest ich miejsce.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/204565,czas-wojownikow.html
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/204565,czas-wojownikow.html
niedziela, 13 stycznia 2019
Świat uparł się żeby zwątpić w dar Boga
„Przyszedł człowiek do zakładu fryzjerskiego.
Fryzjer powiedział w trakcie rozmowy: Ja nie wierzę w Boga. Boga nie ma. Co Pan
mówi? Nie ma Boga? Tak, bo wobec tego zła, które się dzieje,
niesprawiedliwości, przemocy, gwałtu, wojen, śmierci. Gdyby Bóg był, to nie
pozwoliłby na to. Skończyła się posługa. Młody człowiek stanął na progu zakładu
i zobaczył przechodzących obok ludzi. Zarośniętego, niedbałego, brudnego.
Przechodzących i nie dbających o siebie. I zapytał się fryzjera. Proszę Pana,
dlaczego oni chodzą tacy po świecie? Fryzjer odpowiedział: Dlatego, że nie
korzystają z mojej posługi. Widzi Pan. Tak jest i z Panem Bogiem. Jest na
wyciągnięcie ręki, ale ludzie omijają Go i nie korzystają z Jego posługi”. GN,
2.01. 19
sobota, 12 stycznia 2019
Jedynka z biurokracji
Zamiast przygotowywać się do lekcji, nauczyciele toną
w papierach. Szkolna biurokracja to prawdziwa plaga. Z punktu widzenia
dyrektora szkoły, jak patrzę na to zjawisko, to zastanawiam się, czy warstwa
biurokratyczna nie jest obecnie ważniejsza niż warstwa merytoryczna czy
dydaktyczna. Mam na myśli m.in. czas poświęcany na wykonywanie poszczególnych
obowiązków – wskazuje dr Andrzej Mazan, pedagog. Nasz Dziennik, 2.01.19
piątek, 11 stycznia 2019
Wojna z tradycją
Mamy w Polsce dwa obozy: obóz patriotyczny i
kosmopolityczny. Patriotyczny to ten, który ze względu na uwarunkowania
partyjne uważa, że niepodległe państwo ma przyszłość, że na tym fundamencie
należy budować, że Naród trzeba umacniać i rozwijać. Z kolei obóz
kosmopolityczny to ten, który uwierzył, że projekty rewolucyjne, które są
kreowane na Zachodzie, sprawiają, że państwa narodowe – ich suwerenność to jest
przeżytek i w związku z tym należy budować struktury ponadnarodowe. I tu mamy
bardzo fundamentalny spór, który dalej przekłada się praktycznie na wszystkie
sfery życia społecznego i wydaje się, że ten spór zaostrza się. W obliczu
zagrożeń wykształciło się coś w rodzaju dwóch typów: Polaka, który w dużym
stopniu scudzoziemczał mentalnie, i Polaka, który jest klasycznie osadzony na
tradycji, i to widać. Przejawem tego są spory: w rodzinach, w pracy, w mediach,
w polityce – praktycznie w każdym obszarze życia wspólnotowego. Rewolucja
kulturowa uderza we wszystko to, co tradycyjne, bo demoluje także etykę życia
rodzinnego. To wszystko jest konsekwencją budowania życia bez wartości
nieprzemijających. W niektórych szkołach zabrania się śpiewania kolęd, podobnie
w warszawskim ratuszu mieliśmy dążenia do nowej „świeckiej” tradycji Wigilii
bez Boga, bez opłatka, bez kapłana. Wszechobecny konsumpcjonizm próbuje za
wszelką cenę wyrzucić Boga z naszej przestrzeni publicznej, i to jest realne
zagrożenie, z którym musimy się zmierzyć. To jest dla nas sprawdzian. Prawdziwym
celem jest wyrugowanie chrześcijaństwa i całej ponadtysiącletniej tradycji z
życia Polaków. I nie łudźmy się, że to się skończy – przeciwnie ten proces
będzie postępował na naszych oczach. Wojna kulturowa, wojna z Bogiem i
wartościami, z jaką mamy do czynienia, jest bowiem wojną totalną i dotyczy
wszystkich sfer. Od nas samych, od naszego zdecydowania zależy, czy ją wygramy.
Prof. Mieczysław RybaArtykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/204495,wojna-z-tradycja.html
czwartek, 10 stycznia 2019
List 15-letniej Szwedki
“Ciągła ostrożność, przerażenie i niepewność poza
domem to codzienność dla bardzo wielu dziewcząt, ale też chłopców. Dlaczego?
Powiem ci to. Krzyczą i gwiżdżą, słyszysz takie słowa jak np. „chodź tu
seksiara” i komentarze na temat twojego ciała lub tego, co chcą z tobą zrobić
seksualnie. Możesz też zostać otoczona przez gang, obmacywana. Jeśli zaczniesz
się bronić lub protestować, mogą ci grozić, lub nawet pobić. Kiedy rozmawiam o
tym z dorosłymi, to w zasadzie nikt nie jest świadomy, jak straszna jest
rzeczywistość w której żyjemy, my młode dziewczęta w dzisiejszym
społeczeństwie, ale także i chłopcy, pobicie i rabunek są powszechne z tego co
słyszę od moich przyjaciół i znajomych. Tego wszystkiego doświadczamy
codziennie, ja i wielu innych. Tego lata zostałam otoczona przez duży gang
chłopaków na Dużym Rynku tu, w Uppsali. Krzyczeli mi prosto w twarz masę słów,
których nie rozumiałam i obmacywali mnie. Podniosłam głos i krzyczałam przestańcie,
patrząc cały czas w ziemię, żeby nie spojrzeć im w oczy. To było o 15.00 po
południu i na mieście było dosyć dużo ludzi. Ludzie wokół mnie reagowali i
patrzyli, ale nikt nie miał odwagi, żeby coś zrobić, czy się wtrącić. To trwało
kwadrans zanim kilku chłopaków otaczających mnie opuściło krąg i miałam
możliwość uciec. Otaczających mnie chłopaków było co najmniej 14. To tylko
jedno z wielu zdarzeń, które mi się przytrafiły. Chciałabym czuć się
bezpiecznie poza domem…”Co godzinę
w Szwecji jest gwałcona kobieta. Badania wykazują, że większość gwałtów, gdzie
sprawca jest nieznany, ma miejsce w promieniu kilometra od miejsca zamieszkania
ofiary. Kobiety są atakowane w drodze do domu, z domu. Jesteśmy jak zwierzyna
łowna. Przemykamy się chyłkiem z pracy do domu, oglądając się cały czas przez
ramię. W centrum Sztokholmu nadal w miarę bezpiecznie można jeździć autobusem,
ale unikamy jazdy metrem. Już nawet taksówki nie są bezpieczne, 21% gwałtów z
napaścią miało miejsce w taksówkach. Po zmroku nawet mężczyźni raczej nie
wychodzą z domu. Dnmp. 30.12.18
środa, 9 stycznia 2019
Cicha kolonizacja
Trudno nie
parsknąć na widok rewolucjonistów kulturalnych, którzy obrażają się, kiedy ktoś
próbuje przełamać się z nimi opłatkiem. W rzeczywistości jednak sytuacja nie
jest specjalnie zabawna. Dwa ważne miasta, w tym stolica, są rządzone przez
obyczajową skrajną lewicę. Wystarczyło odpowiednie ustawienie politycznej
układanki połączone z cichą przemianą mentalności mieszkańców miast. Do
niedawna polityków, którzy maszerują w tęczowych paradach, a w życzeniach
świątecznych nie wspominają o Bożym Narodzeniu oglądaliśmy w wiadomościach z
Holandii czy Hiszpanii. Dziś, na razie lokalnie, mamy to samo zjawisko u
siebie. Nie można już powtarzać, że nam ono nie grozi, bo sytuacja w Polsce
jest inna niż na Zachodzie. W Portugalii było inaczej niż w Irlandii, w
Irlandii inaczej niż w Belgii, a w Belgii inaczej niż w Kanadzie – i wszędzie
obyczajowa lewica zrobiła swoje. Zresztą wszystkie wymienione kraje mają jedną
cechę wspólną: brak silnych chrześcijańskich polityków. W Portugalii za prawicę
uchodzą socjaldemokraci, w Holandii chadecy głosowali za aborcją, w Hiszpanii
Partia Ludowa zacięła się nawet na próbie wprowadzenia obowiązku zgody rodziców
na przeprowadzenie aborcji u 16-latki. W Polsce też brakuje silnego
katolickiego ugrupowania. Prawo i Sprawiedliwość samo przemian obyczajowych nie
wspiera, ale od długiego czasu blokuje projekt zakazujący aborcji, a
odpowiedzią partii na genderowe zajęcia w szkołach było stwierdzenie, że
zaprotestować powinni rodzice. Małe lewicowe grupki potrafiły skutecznie
skolonizować swoją stronę sceny politycznej. Konserwatyści tego nie zrobili.
Wielka szkoda. GN 30.12.18
Subskrybuj:
Posty (Atom)





