wtorek, 15 stycznia 2019

Koła ratunkowe

10 grudnia 1925 r. w hiszpańskim Pontevedra Łucja usłyszała o pierwszych sobotach miesiąca. „Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że obiecuję przyjść na pomoc w godzinę śmierci z wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia tym, którzy przez 5 kolejnych miesięcy w pierwsze soboty: odprawią spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią Różaniec i przez 15 minut towarzyszyć Mi będą, rozmyślając o 15 tajemnicach Różańca w intencji zadośćuczynienia” – opowiadała Maryja. Gdy pięć lat później Łucja poproszona o wyjaśnienie, dlaczego trzeba praktykować akurat pięć sobót, wyjaśniała, że ukazał jej się sam Jezus, tłumacząc: „Powód jest prosty: jest 5 rodzajów zniewag i bluźnierstw przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi: bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu; przeciwko Jej Dziewictwu; przeciwko Boskiemu Macierzyństwu, gdy jednocześnie nie chce się uznać Jej za Matkę ludzi; starania ludzi, którzy usiłują publicznie wpajać w serca dzieci obojętność, pogardę, a nawet odrazę wobec Niepokalanej Matki; bezpośrednie znieważanie Maryi w Jej świętych wizerunkach. Oto moja córko powody, dla których Niepokalane Serce Maryi nakazuje Mi żądać tego małego zadośćuczynienia. To zadośćuczynienie poruszy Moje Miłosierdzie i wybaczę temu, kto miał nieszczęście Ją znieważyć”. S. Łucja wyraźnie przestrzegała, że w praktyce pięciu sobót należy podkreślić intencję wynagrodzenia za grzeszników, a nie asekurację na godzinę śmierci. „Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć”. To istota objawień. GN 4.01.19

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Przesłanie Jamesa Caviezela do świata

Nasza kultura jest teraz w upadku. Jesteśmy ludźmi w niebezpieczeństwie poddania się naszym ekscesom. Cały nasz świat zanurzony jest w grzechu. A tam w ciszy naszych serc Bóg woła do nas. Do każdego z nas, abyśmy oddali się całkowicie Jemu. I jak często ignorujemy Go. Ignorujemy to słodkie wezwanie. Wielki święty z Auschwitz św. Maksymilian Kolbe powiedział, że obojętność jest największym grzechem XX wieku. Bracia i siostry, to również największy grzech XXI wieku. Musimy przerwać tę obojętność. Tę destrukcyjną tolerancję zła. Tylko nasza wiara w mądrość Chrystusa może nas ocalić. Ale do tego potrzeba wojowników! Gotowych zaryzykować swoją reputację, swoje imię, a nawet własne życie, aby stanąć po stronie prawdy. Odetnijcie się od tego zepsutego pokolenia. Bądźcie świętymi. Nie zostaliście stworzeni po to, by się dostosowywać. Urodziliście się po to, by się wyróżniać. W naszym kraju jesteśmy szczęśliwi tylko wtedy, gdy robimy to, co inni. Teraz wszyscy mamy równy wybór bez względu na konsekwencje. Czy naprawdę sądzisz, że to jest prawdziwa wolność? Dołączcie do świętego Michała Archanioła i wszystkich Aniołów i wyślijmy Lucyfera i jego sługusów z powrotem prosto do piekła, tam, gdzie jest ich miejsce.
Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/204565,czas-wojownikow.html

niedziela, 13 stycznia 2019

Świat uparł się żeby zwątpić w dar Boga

„Przyszedł człowiek do zakładu fryzjerskiego. Fryzjer powiedział w trakcie rozmowy: Ja nie wierzę w Boga. Boga nie ma. Co Pan mówi? Nie ma Boga? Tak, bo wobec tego zła, które się dzieje, niesprawiedliwości, przemocy, gwałtu, wojen, śmierci. Gdyby Bóg był, to nie pozwoliłby na to. Skończyła się posługa. Młody człowiek stanął na progu zakładu i zobaczył przechodzących obok ludzi. Zarośniętego, niedbałego, brudnego. Przechodzących i nie dbających o siebie. I zapytał się fryzjera. Proszę Pana, dlaczego oni chodzą tacy po świecie? Fryzjer odpowiedział: Dlatego, że nie korzystają z mojej posługi. Widzi Pan. Tak jest i z Panem Bogiem. Jest na wyciągnięcie ręki, ale ludzie omijają Go i nie korzystają z Jego posługi”. GN, 2.01. 19

sobota, 12 stycznia 2019

Jedynka z biurokracji

Zamiast przygotowywać się do lekcji, nauczyciele toną w papierach. Szkolna biurokracja to prawdziwa plaga. Z punktu widzenia dyrektora szkoły, jak patrzę na to zjawisko, to zastanawiam się, czy warstwa biurokratyczna nie jest obecnie ważniejsza niż warstwa merytoryczna czy dydaktyczna. Mam na myśli m.in. czas poświęcany na wykonywanie poszczególnych obowiązków – wskazuje dr Andrzej Mazan, pedagog. Nasz Dziennik, 2.01.19

piątek, 11 stycznia 2019

Wojna z tradycją

Mamy w Polsce dwa obozy: obóz patriotyczny i kosmopolityczny. Patriotyczny to ten, który ze względu na uwarunkowania partyjne uważa, że niepodległe państwo ma przyszłość, że na tym fundamencie należy budować, że Naród trzeba umacniać i rozwijać. Z kolei obóz kosmopolityczny to ten, który uwierzył, że projekty rewolucyjne, które są kreowane na Zachodzie, sprawiają, że państwa narodowe – ich suwerenność to jest przeżytek i w związku z tym należy budować struktury ponadnarodowe. I tu mamy bardzo fundamentalny spór, który dalej przekłada się praktycznie na wszystkie sfery życia społecznego i wydaje się, że ten spór zaostrza się. W obliczu zagrożeń wykształciło się coś w rodzaju dwóch typów: Polaka, który w dużym stopniu scudzoziemczał mentalnie, i Polaka, który jest klasycznie osadzony na tradycji, i to widać. Przejawem tego są spory: w rodzinach, w pracy, w mediach, w polityce – praktycznie w każdym obszarze życia wspólnotowego. Rewolucja kulturowa uderza we wszystko to, co tradycyjne, bo demoluje także etykę życia rodzinnego. To wszystko jest konsekwencją budowania życia bez wartości nieprzemijających. W niektórych szkołach zabrania się śpiewania kolęd, podobnie w warszawskim ratuszu mieliśmy dążenia do nowej „świeckiej” tradycji Wigilii bez Boga, bez opłatka, bez kapłana. Wszechobecny konsumpcjonizm próbuje za wszelką cenę wyrzucić Boga z naszej przestrzeni publicznej, i to jest realne zagrożenie, z którym musimy się zmierzyć. To jest dla nas sprawdzian. Prawdziwym celem jest wyrugowanie chrześcijaństwa i całej ponadtysiącletniej tradycji z życia Polaków. I nie łudźmy się, że to się skończy – przeciwnie ten proces będzie postępował na naszych oczach. Wojna kulturowa, wojna z Bogiem i wartościami, z jaką mamy do czynienia, jest bowiem wojną totalną i dotyczy wszystkich sfer. Od nas samych, od naszego zdecydowania zależy, czy ją wygramy. Prof. Mieczysław Ryba
Artykuł opublikowany na stronie: 
https://naszdziennik.pl/polska-kraj/204495,wojna-z-tradycja.html

czwartek, 10 stycznia 2019

List 15-letniej Szwedki


“Ciągła ostrożność, przerażenie i niepewność poza domem to codzienność dla bardzo wielu dziewcząt, ale też chłopców. Dlaczego? Powiem ci to. Krzyczą i gwiżdżą, słyszysz takie słowa jak np. „chodź tu seksiara” i komentarze na temat twojego ciała lub tego, co chcą z tobą zrobić seksualnie. Możesz też zostać otoczona przez gang, obmacywana. Jeśli zaczniesz się bronić lub protestować, mogą ci grozić, lub nawet pobić. Kiedy rozmawiam o tym z dorosłymi, to w zasadzie nikt nie jest świadomy, jak straszna jest rzeczywistość w której żyjemy, my młode dziewczęta w dzisiejszym społeczeństwie, ale także i chłopcy, pobicie i rabunek są powszechne z tego co słyszę od moich przyjaciół i znajomych. Tego wszystkiego doświadczamy codziennie, ja i wielu innych. Tego lata zostałam otoczona przez duży gang chłopaków na Dużym Rynku tu, w Uppsali. Krzyczeli mi prosto w twarz masę słów, których nie rozumiałam i obmacywali mnie. Podniosłam głos i krzyczałam przestańcie, patrząc cały czas w ziemię, żeby nie spojrzeć im w oczy. To było o 15.00 po południu i na mieście było dosyć dużo ludzi. Ludzie wokół mnie reagowali i patrzyli, ale nikt nie miał odwagi, żeby coś zrobić, czy się wtrącić. To trwało kwadrans zanim kilku chłopaków otaczających mnie opuściło krąg i miałam możliwość uciec. Otaczających mnie chłopaków było co najmniej 14. To tylko jedno z wielu zdarzeń, które mi się przytrafiły. Chciałabym czuć się bezpiecznie poza domemCo godzinę w Szwecji jest gwałcona kobieta. Badania wykazują, że większość gwałtów, gdzie sprawca jest nieznany, ma miejsce w promieniu kilometra od miejsca zamieszkania ofiary. Kobiety są atakowane w drodze do domu, z domu. Jesteśmy jak zwierzyna łowna. Przemykamy się chyłkiem z pracy do domu, oglądając się cały czas przez ramię. W centrum Sztokholmu nadal w miarę bezpiecznie można jeździć autobusem, ale unikamy jazdy metrem. Już nawet taksówki nie są bezpieczne, 21% gwałtów z napaścią miało miejsce w taksówkach. Po zmroku nawet mężczyźni raczej nie wychodzą z domu. Dnmp. 30.12.18

środa, 9 stycznia 2019

Cicha kolonizacja


Trudno nie parsknąć na widok rewolucjonistów kulturalnych, którzy obrażają się, kiedy ktoś próbuje przełamać się z nimi opłatkiem. W rzeczywistości jednak sytuacja nie jest specjalnie zabawna. Dwa ważne miasta, w tym stolica, są rządzone przez obyczajową skrajną lewicę. Wystarczyło odpowiednie ustawienie politycznej układanki połączone z cichą przemianą mentalności mieszkańców miast. Do niedawna polityków, którzy maszerują w tęczowych paradach, a w życzeniach świątecznych nie wspominają o Bożym Narodzeniu oglądaliśmy w wiadomościach z Holandii czy Hiszpanii. Dziś, na razie lokalnie, mamy to samo zjawisko u siebie. Nie można już powtarzać, że nam ono nie grozi, bo sytuacja w Polsce jest inna niż na Zachodzie. W Portugalii było inaczej niż w Irlandii, w Irlandii inaczej niż w Belgii, a w Belgii inaczej niż w Kanadzie – i wszędzie obyczajowa lewica zrobiła swoje. Zresztą wszystkie wymienione kraje mają jedną cechę wspólną: brak silnych chrześcijańskich polityków. W Portugalii za prawicę uchodzą socjaldemokraci, w Holandii chadecy głosowali za aborcją, w Hiszpanii Partia Ludowa zacięła się nawet na próbie wprowadzenia obowiązku zgody rodziców na przeprowadzenie aborcji u 16-latki. W Polsce też brakuje silnego katolickiego ugrupowania. Prawo i Sprawiedliwość samo przemian obyczajowych nie wspiera, ale od długiego czasu blokuje projekt zakazujący aborcji, a odpowiedzią partii na genderowe zajęcia w szkołach było stwierdzenie, że zaprotestować powinni rodzice.  Małe lewicowe grupki potrafiły skutecznie skolonizować swoją stronę sceny politycznej. Konserwatyści tego nie zrobili. Wielka szkoda. GN 30.12.18