czwartek, 7 sierpnia 2025

Granica anarchii

 


Dane za 2024 r. wg. niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców, do których dotarła "Wirtualna Polska" mówią o zawróceniu 9387 osób. Wg polskiej Straży Granicznej to zaledwie 688 osób. Strona polska podaje tylko osoby formalnie przekazane polskim służbom (procedura readmisji i dublińska). Strona niemiecka podaje również tzw. zawrócenia z granicy lub deportacje. Służby niemieckie przywożące migrantów z terenu Niemiec i odstawiające ich na stronę polską - takie działanie już OK nie jest, a brak monitorowania przez stronę polską skali tego typu wydarzeń i informowania o nich pokutują dzisiaj. Ponieważ nie mamy żadnej pewności czy takich "podwózek" było pięć czy pięćset, a służby państwowe nie posiadają żadnych własnych danych na ten temat. Wobec tego w polskim społeczeństwie pojawiło się silne przekonanie, że rząd w Warszawie przymyka oko na niemiecką politykę przerzucania niewygodnych imigrantów do Polski. Właśnie ten chaos stworzył klimat, w którym organizowany m.in. przez Roberta Bąkiewicza Ruch Obrony Granicy trafił na żyzny grunt. Problemu tego nie rozwiązują wprowadzone przez Polskę 7 lipca wyrywkowe kontrole graniczne ponieważ nie dotykają istoty problemu, którym nie jest przecież nielegalna migracja z Niemiec do Polski, a wątpliwe prawnie działania strony niemieckiej przerzucającej do Polski migrantów, którzy chcą pozostać w Niemczech. Należało wymagać twardych dowodów, że odsyłani imigranci rzeczywiście przekroczyli granicę Niemiec ze strony polskiej. Tego zabrakło. Społeczeństwo ma pełne prawo oczekiwać od polskiego rządu wywiązywania się z jednego z podstawowych zadań, jakim jest ochrona granicy i transparentna polityka migracyjna. Ruch Obrony Granic państwa i Straży Granicznej w tych zadaniach uszczelniania granicy nie zastąpi. Rozwiązaniem problemu nie jest porównywanie obywateli obserwujących granicę do bandytów, a właśnie prowadzenie polityki transparentnej i zaproszenie strony obywatelskiej do społecznej kontroli. Co tymczasem robi rząd? Decyzją premiera wciąga przejścia graniczne na listę obiektów strategicznych, zabraniając de facto dokumentowania filmowego i zdjęciowego tego, co dzieje się na tym obszarze. Zamiast więc transparentności, mamy działanie dokładnie w odwrotnym kierunku. GN 12.07.25

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz