Naruszanie przestrzeni powietrznej przez drony, nielegalni migranci, cyberataki, fake newsy, akty sabotażu – tak wygląda dzień powszedni w Polsce. To jest wojna, tyle że niewypowiedziana, niesymetryczna, hybrydowa. Zawsze poniżej progu wojny konwencjonalnej, ale granica wciąż jest przez Rosjan przesuwana. Bo nikt nie ma wątpliwości, kto jest tu agresorem. Kreml nie zaciera śladów, prowokuje, bada szybkość i sposób reakcji. Co chce osiągnąć? Na tym etapie na pewno strach, niepewność i podważenie zaufania do państwa. W ostatnich miesiącach zwiększyła się liczba przypadków sabotażu. I nie są to już „tylko” podpalenia. Właściwie każdy sposób wywołania chaosu i spowodowania zagrożenia wchodzi w rachubę: skażenie wody, wyłączenie zabezpieczeń lub przestawienie sygnalizacji, wybuchające paczki… Wszystko to nie wymaga specjalistycznego przeszkolenia, sabotażyści to przypadkowi ludzie, głównie uchodźcy ze Wschodu, werbowani w mediach społecznościowych. To nowa strategia rosyjskich służb: niewielki koszt i proste środki mają dać duży efekt. Piotr Legutko. PS. Szczęśliwego Bożego 2026 roku. GN 42/25

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz