piątek, 30 stycznia 2026

Pesymizm ćwierćwiecza

 


Oto bilans pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku: miał być pokój – jest wojna; zamiast zgody jest polaryzacja; a zamiast jedności w różnorodności – totalne rozproszenie. Pierwsze ćwierćwiecze kończy się niepokojem – i to w sensie straszliwej wojny blisko nas, i to w sensie niepewności dotyczącej najbliższych lat. Dokonująca się na naszych oczach reorganizacja międzynarodowego układu sił uczy, że w świecie nie ma nic absolutnie trwałego i pewnego. Dziś, po wielu latach stopniowego eskalowania konfliktu, mamy do czynienia niemal wyłącznie z totalną walką, która obejmuje różne sfery życia publicznego. Teraz jest inaczej: wchodzimy w drugie ćwierćwiecze radykalnie podzieleni, a nasze spory są ogromne i fundamentalne. Dotyczy to także Kościoła. Czy rozwój cyfrowy zbliżył nas do ogólnoludzkiego porozumienia i do realizacji ideału „jedności w różnorodności”? Raczej nie. Mamy do czynienia z totalnym rozproszeniem informacyjnym i komunikacyjnym. fakty pouczają nas, by nie wierzyć w żadne obietnice czy przewidywania (ręką ludzką uczynionego) raju na ziemi. Historia ludzkości to nie doskonały postęp, lecz wielkie poplątanie, w którym – jak mówił św. Augustyn – „Państwo Boże” i „państwo ziemskie”, czyli dobro (miłość Boga) i zło (miłość własna) w nas, przenikają się i walczą ze sobą. Jacek Wojtysiak, GN 6.01.26

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz