Złość, wściekłość i agresja, jaka kierowana jest w stronę twórców ustawy
o ochronie życia zaprezentowała się w dotąd niewidzianym obrazie. Hasło, "Żarty się
skończyły", nawoływanie do nie chodzenia do kościoła, ogłaszanie strajków
i czarnych protestów, to jedynie pierwsze przykłady działań. Czytając np. wpisy
przedstawicieli środowisk proaborcyjnych, dojść można do wniosku, że reklamują
one zjawisko "mowy nienawiści", z którą przecież tak ochoczo chcą
walczyć. Więcej, dochodzi do sytuacji komicznych oraz tragicznych. W telewizyjnych
wiadomościach spotkać można było ponadto kobiety prowadzące wózek z dzieckiem,
które jednocześnie żądały "wolności wyboru!!!". Czy to kuriozum i
sprzeczność? Tak, podobnie jak i to, że aborcję popierają osoby głośno
krytykujące praktykę klapsów, czy też to, że na "strajk
kobiet", walczących o prawo do pozbawienia dziecka życia, wybiorą się
Panie, które w pracy, jak to się mówi wezmą wolny dzień „dla matki z
dzieckiem". Aborcja jest zawsze paradoksalna. Przedstawiana jest bowiem
jako świadczenie zdrowotne, które jednak zawsze kończy życie jakiegoś pacjenta.
Ponadto z perspektywy lekarzy przerwanie ciąży wymaga „zastosowania
amnezji”. Medyk musi bowiem zapomnieć choć na chwilę o czym pisał Hipokrates
oraz czego sam uczył się na zajęciach z anatomii i embriologii. Zaskoczyło mnie
jednak coś innego. Myślę tutaj o poziomie automatycznej nienawiści, z jaką
część osób z pod szyldu "czarny protest" prezentuje swoje poglądy.
Ciekawym jest, że jako winny wszystkiemu ukazywany jest kościół katolicki,
którego hierarchowie są przecież podzieleni w kwestii poparcia projektu
Komitetu "Stop Aborcji". Dla wielu sutanna to automatyczny wyzwalacz
totalnej złości. Czemu tak się dzieje? Trafną w tej kwestii diagnozę postawił
moim zdaniem Rafał Ziemkiewicz. W jednym ze swoich wpisów zwrócił on uwagę, że
od kilkunastu dni obserwujemy najzwyklejsze działanie zła, zła wręcz we
wzorcowej postaci. Czemu zatem owo zło tak krzyczy, czemu ten krzyk jest coraz
głosniejszy? Odpowiedź jest bardzo prosta. Wiele lat temu zło już przegrało, a
pokonał je Ten, który nie bał się być jak dziecko.(GN, 3.10.16)poniedziałek, 3 października 2016
Strajki z ponurej bajki
Złość, wściekłość i agresja, jaka kierowana jest w stronę twórców ustawy
o ochronie życia zaprezentowała się w dotąd niewidzianym obrazie. Hasło, "Żarty się
skończyły", nawoływanie do nie chodzenia do kościoła, ogłaszanie strajków
i czarnych protestów, to jedynie pierwsze przykłady działań. Czytając np. wpisy
przedstawicieli środowisk proaborcyjnych, dojść można do wniosku, że reklamują
one zjawisko "mowy nienawiści", z którą przecież tak ochoczo chcą
walczyć. Więcej, dochodzi do sytuacji komicznych oraz tragicznych. W telewizyjnych
wiadomościach spotkać można było ponadto kobiety prowadzące wózek z dzieckiem,
które jednocześnie żądały "wolności wyboru!!!". Czy to kuriozum i
sprzeczność? Tak, podobnie jak i to, że aborcję popierają osoby głośno
krytykujące praktykę klapsów, czy też to, że na "strajk
kobiet", walczących o prawo do pozbawienia dziecka życia, wybiorą się
Panie, które w pracy, jak to się mówi wezmą wolny dzień „dla matki z
dzieckiem". Aborcja jest zawsze paradoksalna. Przedstawiana jest bowiem
jako świadczenie zdrowotne, które jednak zawsze kończy życie jakiegoś pacjenta.
Ponadto z perspektywy lekarzy przerwanie ciąży wymaga „zastosowania
amnezji”. Medyk musi bowiem zapomnieć choć na chwilę o czym pisał Hipokrates
oraz czego sam uczył się na zajęciach z anatomii i embriologii. Zaskoczyło mnie
jednak coś innego. Myślę tutaj o poziomie automatycznej nienawiści, z jaką
część osób z pod szyldu "czarny protest" prezentuje swoje poglądy.
Ciekawym jest, że jako winny wszystkiemu ukazywany jest kościół katolicki,
którego hierarchowie są przecież podzieleni w kwestii poparcia projektu
Komitetu "Stop Aborcji". Dla wielu sutanna to automatyczny wyzwalacz
totalnej złości. Czemu tak się dzieje? Trafną w tej kwestii diagnozę postawił
moim zdaniem Rafał Ziemkiewicz. W jednym ze swoich wpisów zwrócił on uwagę, że
od kilkunastu dni obserwujemy najzwyklejsze działanie zła, zła wręcz we
wzorcowej postaci. Czemu zatem owo zło tak krzyczy, czemu ten krzyk jest coraz
głosniejszy? Odpowiedź jest bardzo prosta. Wiele lat temu zło już przegrało, a
pokonał je Ten, który nie bał się być jak dziecko.(GN, 3.10.16)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz